Morale chyba nie upadnie

W meczu dwóch najsłabszych drużyn PlusLigi Kobiet lepsza była ta przedostatnia. Po wielkich mękach Calisia Kalisz pokonała 3:1 Gedanię Żukowo.

Trener Calisii Mariusz Pieczonka nie mógł mówić o komforcie prowadzenia zespołu w tym meczu. Dopiero w czwartym secie jego drużyna po raz pierwszy zeszła na przerwę techniczną, prowadząc. I była to ta pierwsza przerwa po zdobyciu ósmego punktu. Na drugiej znów w lepszych humorach były gdańszczanki. Tyle że w końcówkach setów doświadczenie było atutem Calisii. Siatkarki Gedanii chyba przestraszyły się, że mogą wygrać pierwszy mecz w tym sezonie.

Pieczonka posłał do boju w wyjściowym składzie Japonkę Masami Tanakę. Ta miała być liderką Calisii w przyjęciu. Tymczasem nie dość że nie bryluje w tym elemencie gry, to jeszcze zawodzi we wszystkich innych. Dominika Sieradzan zastąpiła ją wtedy, gdy losy setu były już rozstrzygnięte - 19:10 prowadziła bowiem Gedania. Nie można jednak powiedzieć, że to tylko Tanaka grała słabo - zawodziły także inne siatkarki Calisii. W ekipie Pieczonki brakowało przyjęcia, gra w ataku była przypadkowa.

To, co stało się później, trudno wytłumaczyć. W drugim secie Gedania wygrywała 15:12 i 18:17, w trzecim 19:14, w czwartym 23:19! A jednak wszystkie te sety padły łupem kaliszanek. - Jesteśmy niepoukładane, nie ma nas kto poukładać. Tylko w pierwszym secie pokazałyśmy, na co nas stać. A jak w drugim popełniłyśmy błąd, to zaraz zaczęła się cała lawina błędów - mówiła roztrzęsiona Katarzyna Wellna z Gedanii. - Nie ma u nas liderki, która by w trudnym momencie powiedziała: "rzuć tę piłkę do mnie" - dodała.

A Calisia miała taką liderkę - była nią Anna Woźniakowska. Zdobywała kluczowe punkty, podtrzymywała zespół na duchu. - To był dla nas mecz o życie. Gdybyśmy przegrały z Gedanią, to morale już chyba by całkowicie padło. Może teraz wyjdziemy z marazmu - mówiła z nadzieją Woźniakowska. Calisia często zdobywała punkty seriami - wtedy, gdy na zagrywce pojawiały się Dominika Sieradzan czy Ewelina Toborek. Kluczową zmianę Pieczonka przeprowadził jednak w końcówce czwartej partii, gdy na boisku pojawiła się 18-letnia Magdalena Wawrzyniak. Nagle kaliszanki zablokowały trzy kolejne akcje rywalek, a ostatni, swój 24. punkt w meczu, zdobyła Woźniakowska - i Calisia wygrała 3:1. A mecz, choć zacięty, był na niskim poziomie. - To była gra błędów. Nie wyobrażam sobie, jak to wyglądało. To koszmar dla kibiców - podsumowała Wellna.

Calisia Kalisz - Gedania Żukowo 3:1

Sety: 15:25, 25:20, 25:22, 25:23.

Calisia: Woźniakowska, Chojnacka, Toborek, Wojcieska, Godos, Tanaka oraz Kuehn-Jarek (libero), Sieradzan, M. Wawrzyniak.

Gedania: Tokarska, Wellna, Nuszel, Sawoczkina, Skowrońska, Ziemcowa oraz Durajczyk (libero), Pasznik, Kaliszuk, Szymańska.

MVP meczu: Anna Woźniakowska.