Wojciech Nowosielski: 25 lat temu Fibak grał z Orantesem

Równo 25 lat temu, 13 grudnia 1976 roku, Wojciech Fibak grał z Manuelem Orantesem o tytuł mistrza świata w finale turnieju Masters w Houston

Wojciech Nowosielski: 25 lat temu Fibak grał z Orantesem

Równo 25 lat temu, 13 grudnia 1976 roku, Wojciech Fibak grał z Manuelem Orantesem o tytuł mistrza świata w finale turnieju Masters w Houston

Telewizja Polska prowadziła bezpośrednią transmisję z USA. Sukcesy tenisisty z Poznania wywołały w Polsce tenisowy boom. To wtedy dziesiątki, nawet setki tysięcy amatorów poznały proste prawo tenisa - zwycięża ten, kto wygrywa ostatnią piłkę. W tej nieprostej grze, którą Jerzy Gruza określił jako mariaż baletu z geometrią. Wtedy też Bohdan Tomaszewski pisał w tygodniku "Kultura": "...Zastanówmy się, jak trudno graczowi trafić w samą linię! Za to jak łatwo wyrzucić piłkę o centymetr poza linię albo strzelić w taśmę tak, że wytrzyma i nie przepuści piłki na drugą stronę. Niekiedy tenisista przegrywa mecz, gdyż w ciągu trzygodzinnego pojedynku robi kilka minimalnych błędów".

Wszyscy chcieli wygrywać. Do klubów ustawiały się kolejki chętnych, dzieci z rodzicami. Ludwik Jerzy Kern wierszował w "Przekroju": "W Polsce jeśli chodzi o zawody - to od lat ustaliła się już kolejność taka, że najlepiej wykierować dziecko na dochtora - adwokata - inżyniera lub Fibaka".

W kraju jeden za drugim powstawały korty. Nie tylko "Młody Technik" podawał przepis na budowę ziemnego kortu. Rósł popyt na żużel i mieloną cegłę, główne komponenty do zrobienia placu gry. Patronat nad ogólnopolską akcją objęła telewizja. Grano też na asfalcie, na osiedlowych alejkach i placach, zamiast siatki używając ławek.

Firma Polsport obiecywała dostarczenie na rynek w 1977 roku 50 tys. rakiet. Korzystając z kształtownika dla samochodu o tej samej nazwie, skonstruowano metalowy model Polonez na podobieństwo rakiety Heada, którą grał Fibak. W domu towarowym Wars otwarto stoisko firmy Dunlop. Sławny model Maxply kosztował 2,4 tys. zł, czyli prawie równowartość średniej pensji. Ale były też tańsze rakiety. W Gorzowie przymierzano się do produkcji syntetycznych naciągów. W krakowskim Stomilu powstawały piłeczki. Filc rozpadał się po kilkunastu uderzeniach. - Dobra wełna z australijskich owiec trafiała do wojska, bardzo rzadko do zakładu - tłumaczył technolog firmy. Jeszcze w latach 80. był problem z produkcją hermetycznych puszek do piłek. To znaczy puszki były, brakowało wieczka. Nie brakowało spodenek z bistoru na kort szytych w Łodzi.

Z tamtego meczu, który Fibak przegrał z Orantesem 7:5, 2:6, 6:0, 6:7, 1:6, najczęściej cytowano zdarzenie z przerwy w grze, gdy Fibak prowadził 2:1 w setach i 4:1. Siedzący na trybunie Kirk Douglas udzielił krótkiego wywiadu dla telewizji. Chwalił Fibaka. Jego żona zaś wierzyła w nieustępliwość Orantesa. - Słuchałem i zacząłem wtedy myśleć, że przecież w Polsce oglądają mnie miliony. Co powiedzą kibice, kiedy zdobędę I nagrodę. Myślałem o wszystkim, tylko nie o meczu - opowiadał tenisista na łamach "Sztandaru Młodych". "Szczęście było tak blisko" - zatytułowała gazeta relację.

"New York Times" napisał po Masters: "Największa rewelacja polskiego tenisa od czasu Jadwigi Jędrzejewskiej". PAP donosił, że Amerykanie zaczynają już dobrze wymawiać nazwisko tenisisty, zamiast Fijbak mówią Fibak.

W Polskim Radiu nagrano piosenkę z repertuaru Elvisa Presleya, zastępując oryginalny tytuł "Fever" (gorączka) słowem Fibak. Zaś przewodniczący GKKFiT, nagradzając 24-letniego wtedy gracza medalem "Za Wybitne Osiągnięcia Sportowe" obiecywał, że kierownictwo sportu dążyć będzie do znacznego zdynamizowania rozwoju tej dyscypliny w kraju.