Basz kroczy drogą Kubicy

- Chciałbym tak jak Robert zostać kiedyś kartingowym mistrzem Włoch i trafić do Formuły 1 - mówi Karol Basz, 17-letni kierowca z Krakowa

Nasz: mistrz w kategorii Kadet 60 A

Fanów sportów motorowych zelektryzowała informacja o powołaniu zespołu kartingowego przez Roberta Kubicę. Polak poszedł w ślady wielu znanych kierowców Formuły 1, którzy również założyli swoje drużyny.

- Chciałbym zrobić coś dla kartingu, bo od niego zaczęła się moja wielka przygoda w F1. To wciąż moja pasja i pragnę służyć swoim doświadczeniem młodym talentom - podkreślił Kubica. Jego zespół Kubica Kart powstaje we współpracy ze znanym producentem sprzętu kartingowego, firmę Birel.

Jednym z kandydatów na kierowcę zespołu Kubicy jest Basz, który na kartach ściga się od ósmego roku życia. Zaczynał naukę na nieistniejącym już dziś torze Motodrom. Do Basza należy rekord jednego okrążenia (20,65 s). Dwa lata temu zdystansował o jedną setną sekundy wynik należący do czwartego kierowcy F1.

Teraz Basz liczy na to, że znajdzie się w zespole Kubicy. - Była wstępna propozycja, ale rozmowy trwają. Nie mogę nic więcej powiedzieć, bo zobowiązał mnie do tego Robert - mówi młody krakowianin. Oficjalna prezentacja kierowców zespołu odbędzie się w grudniu.

Na razie Basz kroczy drogą Kubicy - wygrywa w Polsce, razem z ojcem jeździ na starty do Włoch. - Może nie zabrzmi to patriotycznie, ale to jedyna szansa na rozwój - mówi kierowca. - W Polsce nie mamy torów. Wyjazdy na wyścigi zajmują mi bardzo dużo czasu, ale co mam zrobić? Muszę to jakoś pogodzić - tłumaczy Basz, który - to odróżnia go od Kubicy - nie zrezygnował całkowicie z nauki i chodzi do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Krakowie. - Do tej samej, którą kończyła Agnieszka Radwańska. Teraz chodzi do niej jej młodsza siostra Urszula - mówi kartingowiec.

Ostatnio Basz startował w finale mistrzostw Europy: - W Bradze skończyłem półfinał na trzecim miejscu, nie dotarłem jednak do finału. Sędziowie zdyskwalifikowali mnie za nieregulaminowe sprzęgło. Ale to wina fabryki, która zdecydowanie przekombinowała z udoskonalaniem karta. Szkoda, bo planowałem wygraną. Pierwsza trójka była na wyciągnięcie ręki.

- To trochę pokrzyżowało moje plany, bo potencjalni sponsorzy na zwycięzców patrzą z zupełnie innej perspektywy - przyznaje Basz. Karting, szczególnie za granicą, to sport drogi. - Na cały sezon startów potrzeba 80 tys. euro. Ale ja chciałbym się dostać do Formuły Renault, gdzie potrzeba już 300 tys. euro rocznie. Jestem bardzo zdeterminowany, ale potrzebne są pieniądze - mówi krakowianin. Czego brakuje mu do najlepszych? - Tylko szczęścia. W kartach mogę startować nawet do 40. roku życia. Pytanie, kiedy będę się w stanie wybić?

Sprawdź, jaki jest najlepszy wynik Basza w karierze

Jest jeszcze jedno podobieństwo między Kubicą i Baszem - obaj swój pierwszy wyścig Formuły 1 na żywo oglądali na torze Hungaroring. Kubica dziewięć lat później właśnie na torze pod Budapesztem debiutował w wyścigowej elicie. - Formuła 1 to moje marzenie - mówi Basz.

Tymczasem Kubica, korzystając z przerwy w zimowych testach, gra w kręgle - Polak brał udział w zawodach w Neapolu, gdzie odbył się 16. etap europejskich rozgrywek ETBF - Oltremare Championship. To już trzecie międzynarodowe zawody w kręglach, w jakich Kubica bierze udział od początku tego roku. Polak awansował do finału, w którym udział wzięło 24 zawodników.

Co się stało z gokartem Kubicy?

Więcej o: