PZPN stawia na Nike

- Gdybyście w PZPN znaleźli coś nieustawionego, to byłby hit - mówi nam jeden z byłych działaczy związku. Tym razem chodzi o wybór firmy, która przez cztery lata będzie ubierać reprezentację, czyli także podczas Euro 2012 w Polsce. - Wygra Nike - mówi nasz informator

Leo do Turcji powołał młodzież ?

Nieoficjalnie wiadomo, że umowa będzie warta 5-7 mln euro rocznie. Cała wartość może wynosić nawet ok. 30 mln euro. Kilka razy więcej niż obecnie.

Z Nike konkuruje Puma, która ubiera reprezentację od ośmiu lat. Puma złożyła ofertę PZPN-owi prawie cztery miesiące temu, Nike dopiero w czwartek. - Wierzę w uczciwość, nie mieści mi się w głowie, że wszystko ustawiono - mówi nam Piotr Cichecki z Pumy i na tych słowach kończy rozmowę. Wiadomo jednak, że dla niemieckiego koncernu utrata Polski byłaby bolesnym ciosem.

- Co?! Sprawa ustawiona? Wygra najlepsza oferta - twierdzi oburzony Krzysztof Odliwański z Nike Polska.

Ledwo skończyliśmy rozmowę z Odliwańskim, a zadzwonił do "Gazety" Andrzej Placzyński i niepytany o nic zapewnił zdenerwowany: - Nie mam i nie miałem z Nike nic wspólnego. Z tym przetargiem również.

Nic w polskiej piłce nie może się stać bez Placzyńskiego, a z trzech niezależnych od siebie źródeł usłyszeliśmy, że to on załatwił kontrakt Nike z PZPN. Oficjalnie jest szefem polskiego oddziału Sportfive - światowego potentata w handlu prawami do transmisji telewizyjnych. Za prezesury Michała Listkiewicza stał się najbardziej wpływowym człowiekiem w PZPN. Pośrednicząc i doradzając, zapewnił sobie kolosalne, nierynkowe, prowizje.

- To fakt, że chcieliśmy zorganizować związkowi wybór sponsora. Profesjonalnie, bo się na tym znamy i wiemy, jak to wygląda na świecie. Sportfive miał dostać bodaj 8 proc. prowizji, jeśli wynegocjowalibyśmy lepszą ofertę od obowiązującej. Ale potem sprawa upadła - dodał po chwili Placzyński. - Nowy prezes Lato z nas zrezygnował, więc ja i kolega z firmy obejrzeliśmy tylko, co która firma ma do zaoferowania. Ale nie byliśmy i nie jesteśmy doradcami po niczyjej stronie.

Given: Polscy piłkarze są prawie jak Włosi ?

Od Pumy związek dostawał pieniądze i kupował od niej sprzęt. - Moim zdaniem teraz sponsor powinien płacić z tytułu kontraktu i dawać sprzęt. Powiedzmy, dwa tysiące koszulek, getrów, spodenek rocznie. Wtedy ubrane zostałyby wszystkie reprezentacje - mówi Placzyński.

Kiedy zadzwoniliśmy do prezesa PZPN, wiedział już, o co zapytamy. - Pewnie najbardziej interesuje was, czy ustawiliśmy wybór sponsora? - wypalił Grzegorz Lato. - Walenie w PZPN jest modne. A najłatwiej zarzucić nam coś takiego.

Kilkanaście dni temu zarząd PZPN powołał komisję, która ma zaopiniować, czy lepsza jest oferta Pumy, czy Nike. Tworzą ją Stefan Antkowiak, Witold Dawidowski, Ireneusz Serwotka i Janusz Matusiak. Przewodniczącym jest ten ostatni, którego syn Radosław miał indywidualny kontrakt sponsorski z Nike. - Ubieraliśmy syna, a nie ojca - mówi Odliwański. Tyle że ojciec jest menedżerem syna, który na razie zerwał z futbolem.

- O wyborze sponsora zdecyduje zarząd, który nie musi zgodzić się ze wskazaniem komisji. Skończyły się czasy, gdy za takie sprawy odpowiadała jedna osoba - mówi Lato.

Z naszych informacji wynika, że decyzja już zapadła. Niezależnie od wyników pracy komisji w przyszłym roku kadrowicze będą grali w strojach Nike. Amerykańska firma nie sponsoruje żadnego klubu w Polsce, nie stanęła do przetargu na piłkę, którą ma grać ekstraklasa. Nike liczy na jeden, ale najsmakowitszy kąsek - reprezentację. - Taką mamy strategię - mówi Odliwański.

- Wiemy, jaki sprzedajemy towar. Ten kontrakt obejmuje przecież polskie mistrzostwa Europy - przyznaje Lato. Na samej sprzedaży koszulek dla kibiców będzie można zarobić miliony.

Ciekawe, że zdaniem Laty umowa powinna być dawno podpisana. Przygotowanie nowej kolekcji trwa dziewięć miesięcy. W czym więc zagra Polska pierwszy towarzyski mecz w przyszłym roku - z Walią w lutym? - To nie problem. Najwyżej nasi piłkarze ubiorą się w stroje ze starych kolekcji. Czy to z Pumy, czy z Nike - podsumował były prezes PZPN Michał Liskiewicz. Wie, co mówi. Za jego rządów Polska grała i na czarno, i na niebiesko. A jak nie było w czym, to na jeden mecz poratowała ją łódzka firma... Dorbill.

Więcej o: