Kmita wygrywa raz w miesiącu

Mistrz remisów (11) jedzie do outsidera ligowej tabeli - na zakończenie rozgrywek pierwszej ligi Kmita Zabierzów zmierzy się na wyjeździe z GKS-em Katowice

- Widziałem mecz w Katowicach z GKS-em Jastrzębie. Do momentu przerwania [burdy miejscowych chuliganów, sędziego uderzono w głowę i spotkanie zweryfikowano jako walkower dla gości - przyp. red.] w pełni dominowali gospodarze - stwierdził Robert Moskal, trener Kmity.

Tydzień temu GKS przy pustych trybunach poległ z kretesem z Turem Turek (1:4). - Tego się najbardziej obawiam, bo jeśli z nami nie wygrają, w Katowicach szykuje się rewolucja personalna - wspomniał Moskal.

W bramce Kmity ponownie stanie Tomasz Wróbel, który w czerwcu skończył 18 lat. W dwóch meczach Pucharu Polski, z Koroną Kielce i Zawiszą Bydgoszcz, nie puścił gola. W ligowym debiucie w Świnoujściu został pokonany sześć minut przed końcem. - Flota grała na aferę i wreszcie im wpadło - przyznał wychowanek Świtu Krzeszowice.

Niedawno grał w kadrze Polski U-19 w Sarajewie. Był zastępcą Wojciecha Szczęsnego, bramkarza Arsenalu Londyn i syna Macieja, który wywalczył cztery mistrzostwa Polski z różnymi klubami.

- Nie zagrałem ani minuty, ale i tak to jest moje największe osiągnięcie - podkreślił Wróbel. I jest przekonany o wygranej z GKS-em. - Mamy najlepszą obronę w lidze, trzeba tylko trochę poprawić atak i będą trzy punkty.

Wtóruje mu trener Kmity i podpiera się korzystną statystyką. Kmita wygrał trzy razy w lidze. W sierpniu z Flotą (1:0), we wrześniu z GKP Gorzów Wlkp. (2:1), a w październiku z GKS-em Jastrzębie (2:0). - Wygrywamy raz w miesiącu, pora na listopad. Jeśli nie zwyciężymy, możemy się obsunąć do strefy spadkowej - ostrzega Moskal.

W sobotę w szerokiej kadrze będzie Paulius Paknys, który wyleczył kontuzjowaną nogę.