Jedna połowa nadziei Znicza

W meczu 10. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki Sokołów Znicz Jarosław przez 20 minut dotrzymywał kroku wicemistrzom Polski ze Zgorzelca, by ostatecznie przegrać 90:113.

W zwycięstwie Turowa ogromna zasługa niezwykle skutecznego Damira Miljkovicia, który w ciągu zaledwie 20 minut spędzonych na parkiecie zdobył 27 punktów. Mało tego, Miljković w tym pojedynku aż siedmiokrotnie trafił za trzy punkty.

Wynik spotkania został ustalony w trzeciej części gry, którą Turów wygrał 36:23. Gospodarze zagrali w tym fragmencie spotkania agresywniej w obronie i nie pozwolili zawodnikom Znicza na rozgrywanie łatwych akcji w ataku.

Do przerwy jednak gracze Turowa nie mogli poradzić sobie z obroną strefową postawioną przez gości z Jarosławia. Niscy zawodnicy Znicza często wybijali piłki graczom Turowa i wyprowadzali skuteczne kontrataki. Bardzo dobrze do przerwy grali: Marek Miszczuk, Tomasz Celej i Grady Reynolds. W sumie zdobyli oni 29 z 41 punktów całego zespołu. Znicz na początku objął prowadzenie 5:0 i dopiero seria punktów Miljkovicia i Chrisa Danielsa pozwoliła zgorzelczanom najpierw wyrównać, a później odskoczyć na osiem punktów. W drugiej kwarcie gospodarze swoje pierwsze punkty zdobyli po blisko pięciu minutach. Dzięki temu na przerwę zespoły schodziły przy wyniku 45:41 dla Turowa. - Graliśmy dobrze w pierwszej połowie, ale trudno się gra przeciwko tak dobrze usposobionemu rzutowo przeciwnikowi. Słabo zaprezentowaliśmy się na zasłonach - mówił po meczu trener Znicza Stanisław Gierczak.

Po przerwie obudził się były gracz Turowa Brandun Hughes, który w drugiej połowie rzucił 14 punktów. Było to jednak za mało na dobrze dysponowany w tym dniu Turów, w którym pierwsze skrzypce grali Milijković i Donald Copeland. Gospodarze osiągnęli ponad 20 punktów prowadzenia i kontrolowali przebieg meczu. - Pomimo wysokiego wyniku, było to dla nas trudne spotkanie. Mecz tak naprawdę rozstrzygnął się w trzeciej kwarcie, kiedy zaczęliśmy grać agresywnie i wymuszaliśmy straty rywali, po których mogliśmy zdobywać łatwe punkty - mówił bohater meczu, Damir Miljković.

- Na pewno w porównaniu z poprzednim meczem [przegranym różnicą 30 punktów z Czarnymi Słupsk - red] więcej było w mojej drużynie pozytywnych akcentów, niż tych negatywnych. Naszym problemem była jednak gra przeciwko strzelcom Turowa - szukał jasnych stron w grze swojego zespołu trener Gierczak.

Kwarty: 25:19, 20:22, 36:23, 32:26.

Turów: Miljković 27 (7), Copeland 19 (3), Daniels 14, Turek 7, Roszyk 0 oraz Townes 13, Harris 9, Radojnić 9 (3), Kitzinger 9 (2), Witka 4, Bochno 0, Strzelecki 0.

Znicz: Miszczuk 18 (2), Celej 17 (1), Hughes 17 (4), Reynolds 15 (1), Kukiełka 8 (1) oraz Mikołajko 6, Ecka 4, Diduszko 2, Szczotka 0, Gazarkiewicz 0.