Dobry kurs rugbistów Arki Gdynia

Arka z drużyny skłóconej, popełniającej mnóstwo prostych błędów na boisku, zmieniła się w ekipę, która dziś jest kandydatem nr 1 do mistrzostwa Polski

Rugbiści twierdzą, że to powrót Dariusza Komisarczuka, jednego z założycieli RC Arka Gdynia, a dziś drugiego trenera, zmienił ich na lepsze. Ich zdaniem pierwszy trener Maciej Stachura i Komisarczuk kapitalnie się uzupełniają. Ten drugi studzi nieco entuzjazm.

- To nie jest tak, że ja przyszedłem i od razu Arka zaczęła grać - mówi "Gazecie" Komisarczuk. To byłoby zbyt proste. Chłopaki po prostu uwierzyli, że są wartościowymi rugbistami, a Maciek Stachura znakomitym trenerem. Zdaniem Komisarczuka Arka nie jest jeszcze monolitem. - Rozłamy są, choć wiem, że nie aż tak wielkie jak wcześniej - mówi. Cały czas nad sobą pracujemy.

Drużyna Arki to 30 różnych charakterów i tyle samo spojrzeń na drużynę, kolegów, trening i grę. Rolą Komisarczuka jest rozmowa z każdym z zawodników i wypracowanie wspólnej drogi do celu. A celem Arki jest wygrać mecz i na koniec rozgrywek być najlepszym. Tu kłania się problem motywacji. W Arce jest wielu rugbistów, którzy zdobywali już mistrzostwo Polski, grali w reprezentacji, wywalczyli Klubowy Puchar Europy. To dla wielu z nich szczyt osiągnięć. W realiach polskiego, amatorskiego lub ćwierćzawodowego rugby, zmotywować takiego gracza jest bardzo ciężko. - I to jest między innymi moja rola - mówi trener Komisarczuk. - Chcę przekonać chłopaków, żeby nie patrzyli tylko na pieniądze, bo ich w polskim rugby jest ciągle bardzo mało, ale żeby wyzwolili w sobie pasję, dzięki której trafili przecież do rugby - mówi.

Pasję w grze było widać w trzech ostatnich meczach Arki: z Budowlanymi w Łodzi (wygrana 34:14), z WMPD Olsztyn w Gdyni (34:0) i w sobotnim znakomitym pojedynku z mistrzem Polski Folc AZS Warszawa (24:5). Mecz w Łodzi był przełomem w rundzie jesiennej Arki. "Buldogi" w bezdyskusyjny sposób pokonały wicemistrza Polski na ich terenie. Potem ciężki mecz z WMPD, ale pewna wygrana i w końcu najlepszy w wykonaniu Arki mecz jesieni z Folcem. - Zagrali z pasją, jakiej od nich wymagamy, to jest podstawa by wygrać mecz - dodaje.

W Gdyni żałują zwłaszcza przegranego meczu z Juvenią. Choć z perspektywy czasu nie można powiedzieć, żeby to była sensacja, jaką wydawała się ta porażka wówczas. Juvenia jest liderem I ligi i ma szanse zostać nim do wiosny.

- Będziemy gonić Juvenię. Jesienią czekają nas jeszcze trzy mecze, wszystkie musimy wygrać - dodaje Komisarczuk. W piątek Arka zmierzy się w Sopocie z Ogniwem w zaległym meczu (początek godz. 14.30). Rundę arkowcy skończą w Siedlcach meczem z Pogonią, a jeśli pozwoli na to aura, to jeszcze w listopadzie rugbiści I ligi zagrają pierwszą kolejkę rundy wiosennej, by dać więcej czasu na przygotowania do meczów w Dywizji 2A polskiej reprezentacji.