Polak, właściciel FC Nantes, lżony przez francuskich kibiców

Na mecz Legia - Wisła przylatuje Waldemar Kita, jedyny polski, choć z francuskim obywatelstwem, właściciel klubu piłkarskiego na Zachodzie. W FC Nantes, choć wrócił z nim do Ligue 1 nie ma wcale łatwego życia. Po groźbach od kibiców złożył skargę na policję

Platforma Obywatelska chce bankructwa PZPN ?

"Kita ty gachu, wyp... stąd" taki napis pojawił się w nocy ośrodku treningowym FC Nantes - Joneliere, przed miesiącem, gdy gospodarze obiektu, przegrali w Normandii z Caen 0:3 i znaleźli się na przedostatnim miejscu w lidze. Wulgaryzmów pod adresem Kity, na drodze do ośrodka, stojących w okolicy samochodach pojawiło się więcej. Nazajutrz 55-letni biznesmen złożył skargę na policję. Póki co sprawców wandalizmu nie złapano.

- To się staje już poważne. Być może ktoś pewnego dnia wyjmie nóż... Nie można tak tego zostawić. Grozili już śmiercią Serge Dessault (poprzedniemu właścicielowi). Teraz mnie chcą zmusić do odejścia, ale ja będę tu przynajmniej przez pięć lat. Taki jest mój plan - tłumaczył Kita, na specjalnie zwołanej konferencji prasowej, kilka dni po ataku chuliganów na Joneliere.

Był to nie pierwszy wrogi akt wobec polsko-francuskiego właściciela klubu. Na trybunach nieraz kibice wykrzykiwali hasła nawołujące Kitę do dymisji. Swoiste votum separatum złożył niedawno w lokalnych mediach François Begaudeau, aktor i pisarz, autor popularnej we Francji powieści "Entre les murs", w Polsce przetłumaczonej pod tytułem "Klasa". Zadeklarował chęć odkupienia akcji klubu od obecnego właściciela. W Nantes ten pomysł zyskał natychmiastowy poklask - Begaudeau jest rodowitym nantejczykiem.

- Jestem wielkim kibicem Nantes i po tym co się dzieje ostatnio, zdecydowałem się na zadeklarowanie z tego typu operacji - powiedział Begaudeau. - Gratuluję mu Złotej Palmy, ale między biznesmenami, takich spraw nie załatwia się przez prasę - odpowiedział artyście Kita.

Dziennikarze francuscy, nie tylko z lokalnym mediów, ale i z najbardziej prestiżowych i poczytnych dzienników jak "France Football" i "L'Equipe" często wytykają polskiemu optykowi złe zarządzanie klubem, co tłumaczy kryzys w kontaktach z kibicami. Kita, niedługo po odkupieniu akcji wymyślił zupełnie nowe logo "Kanarków". W klubie jest władcą absolutnym. Wtrąca(ł) się do pracy trenerów i dyrektorów sportowych. Z tego względu miał trudności ze znalezieniem następcy, dla zwolnionego już po trzeciej kolejce Ligue 1 Mickela der Zakariana. Odmówił mu grzecznie Alain Perrin, który w poprzednim sezonie doprowadził od mistrzostwa i Pucharu Francji Olympique Lyon.

W wakacje nie chciał podjąć rozmów z Kitą, legendarny trener Henri Michel (trzecie miejsce na MŚ w 1986 roku z reprezentacją Francji), który miał zostać dyrektorem sportowym.

"Ta drużyna jest strasznie zepsuta" - powiedział kilkudniowy trener Nantes (zanim der Zakariana zastąpił Elie Baup) Christian Lepiere. W szerokiej kadrze klubu jest dziś aż 35 zawodników, bo latem przyszło do klubu 13 nowych, a starych w żaden sposób nie można się było pozbyć. Nie opłacało się im - mają świetne kontrakty.

W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Waldemar Kita zapowiada, że na Łazienkowskiej przyjeżdża przyjrzeć się szczególnie napastnikowi Wisły Kraków i reprezentacji Polski Pawłowi Brożkowi, a nie wyklucza tego, że być może zainteresuje się innymi zawodnikami, których zobaczy na tym meczu. Do Polski przyjeżdża z unikalną wśród naszych biznesmenów marką właściciela zachodniego klubu, niczym bohater, ale we Francji wcale nim nie jest.

Menadżerowie z całej Europy zobaczą mecz Legia - Wisła ?

Wybierz Sportowe Przeżycie 2008!