Premier League. Liverpool męczy Beniteza

Chelsea i Liverpool wciąż jedynymi drużynami bez porażki. "The Blues" łatwo rozgromili Middlesbrough 5:0, a "The Reds" w pocie i trudzie pokonali Wigan 3:2. Za tydzień oba zespoły zmierzą się na Stamford Bridge

Kibice obu drużyn opuszczali w sobotę stadiony w siódmym niebie, ale z różnych powodów. W Chelsea plaga kontuzji wyeliminowała aż siedmiu zawodników podstawowego składu. Nie mogli zagrać Petr Czech, Ashley i Joe Cole, Ricardo Carvalho, Michael Essien, Didier Drogba oraz Michael Ballack, bo albo leczą przewlekłe urazy, albo wrócili z urazami z eliminacji MŚ. Mimo to trener Luiz Felipe Scolari nie zmienił ustawienia 4-1-4-1 i zażądał od pozostałych piłkarzy zwycięstwa. - Wystarczy, jak wygramy 1:0, ważne, żeby nie stracić punktów - stwierdził. Jego zawodnicy wykonali plan w 500 procentach.

Byli lepsi pod każdym względem - fizycznym, taktycznym i wychodziło im niemal wszystko. Już w 14. min objęli prowadzenie po strzale Salomona Kalou, który zdobył jeszcze jednego gola. Strzał życia oddał Juliano Belletti, uderzając nie do obrony z 25 metrów. Kolejną bramkę głową zdobył Frank Lampard, a wynik meczu ustalił Florent Malouda. "We want six!" (chcemy sześciu) - śpiewali zachwyceni kibice londyńczyków.

- Trudno, żeby nie cieszył się z tak pięknego zwycięstwa, ale też przypominam, że wszystkie te bramki dają nam tylko trzy punkty, nie sześć, nie pięć, nie cztery. Może gdyby to była przedostatnia kolejka sezonu i mielibyśmy sześć punktów przewagi, byłoby co świętować. A tak, jak najszybciej musimy wrócić na ziemię - stwierdził po meczu brazylijski trener. Chelsea czeka we wtorek mecz Ligi Mistrzów z AS Roma.

O ile piłkarze Middlesbrough nawet nie spróbowali podjąć walki, o tyle Wigan przybyło do Liverpoolu w jednym celu - wywieźć z Anfield Road zwycięstwo. Byli blisko. Po golach egipskiego napastnika Amra Zakiego (w tym fantastyczną przewrotką) prowadzili już 1:0 i 2:1. Zanosiło się, że grający bez kontuzjowanego Fernando Torresa gospodarze przegrają pierwszy mecz. Ale w 75. min drugą żółta kartkę dostał Antonio Valencia i gra gospodarzy kompletnie się posypała. W 80. min wyrównał Albert Riera, a pięć minut później zwycięską bramkę zdobył Dirk Kuyt. - Zostaliśmy obrabowani w biały dzień! - złościł się trener Wigan Steve Bruce, wypominając sędziemu, że kartki dał Valencii za wątpliwy faul i wybiegnięcie z muru przy rzucie wolnym.

"Liverpool znów zmartwychwstał" - napisał "Guardian", przypominając, że to już piąty mecz w sezonie, w którym piłkarze Rafy Beniteza przegrywali, by w dramatycznej końcówce odwrócić losy spotkania. Taki był scenariusz m.in. w spotkaniach z Manchesterem United, Manchesterem City ("The Reds" przegrywali już 0:2, by wygrać 3:2) i Olympique Marsylia. - Czy chciałbym, żebyśmy już do końca sezonu wygrywali w ten sposób? Musiałbym najpierw skonsultować z moim lekarzem, czy moje serce to wytrzyma - stwierdził na konferencji szczęśliwy Benitez. - To nie jest tak, że ja zabraniam moim piłkarzom strzelać gole w pierwszej połowie. I ja bardzo tego chcę i oni chcą, ale to Premier League jest taka silna. Z drugiej strony każdy trener jest szczęśliwy, kiedy jego piłkarze okazują taki charakter jak dzisiaj - dodał Hiszpan.

Mistrzowie Anglii też nie potrafili w sobotę strzelić gola w pierwszej połowie wystraszonym gościom z West Bromwich Albion mimo wielu świetnych okazji. Ale po rozmowie w szatni z Aleksem Fergusonem zmiażdżyli rywali, trafiając do siatki cztery razy. Zawodnikiem meczu został Wayne Rooney, który sam zdobył jedną z bramek i asystował przy dwóch kolejnych.

- Wcale się na nich nie złościłem w przerwie. Zaprezentowali tak świetną grę i tak wysokie tempo, że pozostało mi cierpliwie czekać na gole. Wiedziałem, że przyjdą. To było najlepsze 90 minut w naszym wykonaniu w tym sezonie - stwierdził po meczu Szkot.

Wyniki 8. kolejki

MIDDLESBROUGH - CHELSEA 0:5 (0:1): Kalou (14. i 53.), Belletti (51.), Lampard (63.), Malouda (67.)

MANCHESTER UNITED - WEST BROMWICH ALBION 4:0 (0:0): Rooney (56.), Ronaldo (69.), Berbatov (71.), Nani (90.)

ARSENAL - EVERTON 3:1 (0:1): Nasri (48.), van Persie (70.), Walcott (90.) - Osman (9.)

ASTON VILLA - PORTSMOUTH 0:0

BOLTON WANDERERS - BLACKBURN ROVERS 0:0

FULHAM - SUNDERLAND 0:0

LIVERPOOL - WIGAN ATHLETIC 3:2 (1:2): Kuyt (37. i 85.), Riera (80.) - Zaki (29. i 45.)