Beenhakker: Z Borucem nie rozmawiałem. Po co?

PRZEGLĄD PRASY. Według Leo Beenhakkera główną przyczyną porażki ze Słowacją były błędy własne, w tym przede wszystkim bramkarza Artura Boruca i brak szczęścia, W ?Przeglądem Sportowym? czytamy jednak, że Holender nie chce już wracać do feralnej pomyłki i temat ucina krótko. - Nie chcę na ten temat rozmawiać.

Chwilę później, nieco poirytowany pytaniem, co teraz będzie z polskim bramkarzem, dodaje. - A co ma być? Po prostu wróci do swojego klubu, zagra mecz i myślę, że to mu pomoże się odbudować. Nie ma sensu roztrząsać sytuacji Artura. Stało się i tyle... O czym miałem z nim rozmawiać? Facet był bardzo rozczarowany, tak jak każdy z nas.

Holenderski szkoleniowiec jest zdania, że mecz ze Słowacją biało-czerwoni wygraliby, gdyby nie dwa błędy własne. Nie zgadza się też, że Polacy rozegrali w środę zły mecz. Co więcej, twierdzi, że jego drużyna była do spotkania dobrze przygotowana. - Nie zgadzam się, że nie wytrzymaliśmy fizycznie. Przecież Słowacy właściwie nie stwarzali sytuacji, my je stwarzaliśmy. Po prostu zabrakło szczęścia, zadecydowały indywidualne błędy. Tak bywa w piłce, co więcej mogę powiedzieć? Gdyby nie indywidualne błędy, wygralibyśmy i mieli zupełnie inną sytuację.

Słowacja - Polska 2:1. Katastrofa w minutę