Jak się zakończy epoka Jana Furtoka w "Gieksie"

GKS Katowice przeżywa poważny kryzys sportowy i organizacyjny. Kibice są wściekli, słowa ich krytyki sięgają nawet nietykalnego dotąd prezesa Furtoka. Czy najwybitniejszy piłkarz w historii "Gieksy" zdoła wyprowadzić klub na prostą, czy będzie musiał się poddać?

Furtok jest prezesem GKS-u od sierpnia 2005 roku. Choć on sam od zawsze podkreślał, że na szefowaniu "Gieksie" mu nie zależy i wolałby pracować bliżej pierwszej drużyny, to dotąd nikt w Katowicach o zmianie prezesa nawet nie pomyślał. Po pierwsze, Furtok ze swoich obowiązków wywiązywał się bardzo dobrze, a po drugie, lepszego kandydata na to stanowisko po prostu nie było. Nawet jeśli GKS grał słabiej, to kibice mieli o to pretensje do piłkarzy i trenerów, nigdy do niego.

Teraz jest jednak inaczej. Klub znalazł się nie tylko w dołku sportowym, ale i organizacyjnym. Zawodnicy od kilku miesięcy nie dostają wypłat, wciąż brak konkretów w sprawie zapowiadanego od wielu miesięcy nowego sponsora. Fani mają o to żal do prezesa.

Czy dymisja Furtoka stała się realna? Analizujemy możliwe warianty jego rozstania z fotelem prezesa. Z oddechem, bo przecież atmosfera wokół klubu i tak jest fatalna.

Wariant I (prawdopodobny)

"Gieksa" gra ostatni mecz sezonu 2026/27. Po zakończeniu spotkania 65-letni prezes Furtok wychodzi na środek boiska i ogłasza, że odchodzi na emeryturę. Fani płaczą ze wzruszenia. Furtok rezygnuje z pracy z poczuciem lekkiego niespełnienia, bo choć jego klubowi w końcu udało się wrócić do ekstraklasy, to nie sięgnął on pod jego rządami po upragnione mistrzostwo Polski. Jako największy sukces swojej prezesury wspomina wydarzenia sprzed 19 lat, gdy zażegnał finansowy kryzys i grożące GKS-owi widmo bankructwa.

Wariant II (możliwy)

Jest grudzień 2008 roku. GKS ma za sobą fatalną rundę jesienną - drużyna jest ostatnia w tabeli, piłkarze nie dostali wypłat od pół roku. - Sytuacja jest tragiczna. Biorę za to pełną odpowiedzialność - ogłasza Furtok i podaje się do dymisji. Jego miejsce zajmuje dotychczasowy wiceprezes Artur Łój. Pierwszą decyzją nowego szefa klubu jest mianowanie Furtoka menedżerem pierwszej drużyny. Łój skutecznie prowadzi także rozmowy z wielką firmą, która godzi się sponsorować klub. Tymczasem Furtok, wreszcie uwolniony od spraw biznesowych, wyławia w niższych ligach trzech superzdolnych graczy, którzy okazują się wielkim wzmocnieniem drużyny Adama Nawałki.

Wariant III (mało realny)

Wiosna 2009 roku, w meczu 31. kolejki I ligi GKS przegrywa u siebie z Widzewem 0:5. Tym samym szanse na utrzymanie zostały zredukowane do minimum. Kibice są wściekli, zaraz po meczu pod siedzibą klubu urządzają burzliwą manifestację. Jeden ze zdesperowanych fanów przywiózł nawet taczki dla działaczy... W nocy dochodzi do przewrotu w GKS-ie. Pod nieobecność Furtoka członkowie klubu przegłosowują jego dymisję. Rozżalony prezes ogłasza, że jego noga nigdy więcej nie postanie na Bukowej. Zaskoczeni trener Nawałka i dyrektor Piotr Piekarczyk również odchodzą. Zespół przegrywa trzy ostatnie meczu sezonu i z hukiem spada do II ligi.

Wariant IV (abstrakcyjny)

Zbliża się początek sezonu 2009/10. W poprzednich rozgrywkach GKS cudem uniknął spadku. Delegacja działaczy udaje się do magistratu i błaga Piotra Uszoka, by ten przejął klub. Prezydent Katowic się zgadza, zawiązuje GKS SA, w której miasto ma 100 procent udziałów. Uszok nowym prezesem mianuje swojego rzecznika Waldemara Bojaruna, a ten wyrzuca wszystkich dotychczasowych działaczy (także Furtoka), zarzucając im doprowadzenie klubu do zapaści. Początkowo kibice są zadowoleni, bo GKS odzyskuje stabilność finansową, kupuje kilku dobrych graczy i znajduje się w czołówce I ligi. Wkrótce dochodzi jednak do buntu. Fani odwracają się od klubu po tym, jak prezes Bojarun zaproponował, aby stadion przy Bukowej nazwać imieniem Uszoka. Tymczasem stary zarząd, z Furtokiem na czele, zakłada klub Nowa Gieksa i zgłasza go do B-klasy. Na jego mecze regularnie przychodzi kilka tysięcy kibiców, działacze zapowiadają marsz rok po roku do ekstraklasy.

Wariant V (nierealny)

Obecnie. Lider Bundesligi HSV Hamburg szuka utalentowanych piłkarzy w Europie Wschodniej. Pracę skauta proponuje swojej dawnej gwieździe Janowi Furtokowi. Prezes "Gieksy" zirytowany ostatnim strajkiem piłkarzy, przeciągającymi się rozmowami ze sponsorami, brakiem pomocy ze strony Katowic oraz narzekającymi kibicami rzuca GKS i rozpoczyna pracę dla niemieckiego klubu. W 2014 roku, gdy "Gieksa" obchodzi swoje 50-lecie, drużyna spada do III ligi. Furtok podejmuje się misji uratowania klubu przed całkowitym upadkiem.

Polecamy: Kryzys na Bukowej: piłkarze grają i strajkują