Rewelacyjny początek sezonu siatkarzy z Hajnówki

Pierwsze dwie kolejki I ligi siatkówki na pewno nie pokazują jeszcze w pełni sił wszystkich zespołów. Jednak drużynę Pronaru Parkiet Hajnówka, po dwóch zwycięstwach z teoretycznie silnymi rywalami, już można zaliczyć do grona ekip, które mogą sprawić niejedną niespodziankę

W pierwszym meczu na inauguracje rozgrywek beniaminek z Hajnówki pokonał u siebie 3:2 Pamapol Wieluń. Co było już sporą niespodzianką. Natomiast wygranie w sobotę i to na wyjeździe z bardzo silnym kadrowo GTPS-em Gorzów Wielkopolski można uznać już nawet za sensację. Tym bardziej że podopieczni Pawła Blomberga pokonali rywali gładko 3:1.

- Początek rozgrywek jest rewelacyjny w wykonaniu naszych siatkarzy - cieszy się Bazyl Stepaniuk, prezes klubu. - Wieluń miał w swym składzie ośmiu zawodników mierzących powyżej dwóch metrów, GTPS pięciu, a mimo to poradziliśmy z nimi [w Pronarze tylko Piotr Niemiec ma dwa metry wzrostu - red.]. W starciach z tak silnymi rywalami liczyliśmy na jakieś punkty, ale że będziemy mieli pięć po dwóch kolejkach, to tego się nie spodziewaliśmy.

Co warte podkreślenia - trener Blomberg mówił, że jego podopieczni w Gorzowie nie zagrali wcale rewelacyjnego meczu.

- Gdyby ktoś spojrzał na składy zespołów naszego i z Gorzowa Wielkopolskiego, to pewnie stwierdziłby, że będzie szybkie 3:0 dla przeciwników - mówi Rafał Matusiak, przyjmujący Pronaru. - Ale nazwiska nie grają, trzeba jeszcze stworzyć drużynę, którą my mamy, a GTPS chyba jeszcze nie. Być może rywale mają jakieś kłopoty, jednak to nie nasza sprawa. Zagrywka nie wychodziła już nam tak dobrze jak w pierwszym starciu, a w pozostałych elementach zagraliśmy na równym poziomie i to wystarczyło.

Bardzo dobrze spisali się dwaj atakujący hajnowian Sebastian Wójcik i Marcin Kozioł.

- Duże znaczenie miał pierwszy set, gdy objęliśmy prowadzenie 12:3 - mówi Sebastian Wójcik, atakujący hajnowian. - Po takim początku uwierzyliśmy, że możemy z nimi wygrać. Może trochę w przyjęciu byliśmy gorzej dysponowani niż w starciu z Wieluniem, ale piłki dochodziły do rozgrywającego [Konrad Woroniecki - red.]. Ten z kolei rozrzucał je na skrzydła, gdzie dobrze radziliśmy sobie w ataku. Z Gorzowem grało mi się zdecydowanie lepiej niż z Wieluniem, gdyż już nie odczuwałem tak mocno niedawnej kontuzji pleców. Za wcześnie jest jednak jeszcze mówić, na co nas będzie stać w tym sezonie. Ale jeżeli będziemy tak grali, jak w dwóch pierwszych meczach, to jestem pewny, że wygramy najbliższe spotkanie z Avią Świdnik.

Z Avią hajnowianie zagrają w sobotę u siebie, a 15 października - tym razem w Pucharze Polski - zmierzą się ponownie z GTPS-em.