Beenhakker chciał powołać Wichniarka ale...

- Gdyby nie deklaracja Wichniarka o rezygnacji z gry w kadrze Beenhakkera, dostałby powołanie na Czechy i Słowację - twierdzi nasz informator z otoczenia selekcjonera

Beenhakker powołał kadrę ?

Napastnik Arminii Bielefeld przez osiem lat zdobył 73 gole w pierwszej i drugiej Bundeslidze. Ale takiego sezonu jeszcze nie miał. Co kolejkę regularnie trafia do siatki. Strzela lewą nogą i prawą, z pola karnego i zza niego. Więcej goli ma tylko reprezentant Niemiec Patrick Helmes i Bośniak Vedad Ibisević (po siedem).

Ale nie chodzi tylko o gole. - Artur niewiarygodnie trafił z formą na rozpoczęcie sezonu. Jego bramki mnie cieszą, ale jeszcze bardziej to, jak bardzo swoją postawą porywa kolegów do walki. Jest naszym prawdziwym liderem - chwali Polaka trener Arminii Michael Frontzeck.

Dziś Leo Beenhakker ogłosi skład kadry na kluczowe mecze eliminacji mundialu z Czechami i Słowacją. Wichniarek, rozczarowany pomijaniem przy powołaniach, ogłosił rezygnację z gry w kadrze Holendra. Jak Beenhakker tłumaczył brak napastnika Arminii w swoim zespole? Za każdym razem inaczej.

...bo nie gra jak Drogba

Kiedy Wichniarek regularnie zdobył gole w końcówce ubiegłego sezonu (w sumie nazbierał dziesięć), Holender twierdził, że nie chce rozbijać drużyny. - Nie mogę zmieniać składu tylko dlatego, że ktoś gdzieś strzelił bramkę. Tak się nie buduje drużyny. Jeśli teraz bym go powołał, to musiałbym zostawić w domu Matusiaka albo Saganowskiego i pytalibyście, dlaczego nie ma w kadrze któregoś z nich. Albo Rasiaka. Zwłaszcza że wszyscy oni też strzelili bramkę w ostatni weekend. Staram się obserwować wszystkich zawodników, ale nie będę za każdym razem zmieniał sześciu czy siedmiu, bo nigdy nie będę miał drużyny - mówił "Gazecie".

UEFA: wyrzucenie Polski z mundialu jest możliwe ?

Kiedy skuteczność innych z wyjątkiem Wichniarka ustała, Leo zmienił zdanie: - Mam wiele szacunku do Jelenia i Wichniarka, ale nie są typami napastnika, którego szukam - przekonywał Beenhakker. - Sprawdziłem wszystkich moich potencjalnych zawodników, ile piłek na dziesięć [podanych z własnej połowy] potrafią przytrzymać, zaczekać [na partnerów] i stworzyć zagrożenie. A ile z nich tracą, pozwalając rywalowi wyprowadzić kontrę, gdy drużyna jest niezorganizowana. Zdziwilibyście się, jaki wynik dały te badania. Gdyby kibice mogli je poznać, rozumieliby niektóre moje wybory - mówił Beenhakker. Najwyraźniej miał na myśli Wichniarka.

W tym sezonie napastnik Arminii jest nie tylko królem pola karnego. Np. w meczu z FC Köln wymusił błąd na obrońcach w środku pola, odebrał im piłkę, pognał na bramkę i trafił do siatki technicznym strzałem zza pola karnego. Często się cofa, stara się odebrać piłkę i uczestniczy w wyprowadzeniu kontr.

...bo jest niepokorny

- Nie wystarczy być dobrym piłkarzem. Z Wichniarkiem jest podobny problem jak z Tomaszem Kuszczakiem. Żeby stworzyć zespół, ludzie muszą się rozumieć i chcieć grać ze sobą. A tu tak nie było - mówi "Gazecie" osoba związana z kadrą, prosząc o anonimowość. - Wichniarek nie za bardzo jest i był akceptowany przez grupę. Ma trudny charakter, jest przekonany o własnej wielkości. W Arminii jest "Królem Arturem", a w kadrze, gdzie gwiazd nie ma, był jednym z wielu.

Łatka piłkarza butnego, momentami aroganckiego, rzeczywiście kiedyś przylgnęła do zawodnika Arminii. Np. kiedy publicznie obrażał menedżera Herthy Berlin Dietera Hoenessa, który najpierw sprowadził Polaka do klubu, ale później przesądził o wcześniejszym rozwiązaniu umowy. W czerwcu na raka zmarła matka piłkarza. - W szpitalu w jednej chwili otworzyłem oczy na pewne sprawy. Uświadomiłem sobie, jak wiele czynów czy słów było bezsensownych i niepotrzebnych. Pragnę pojednać się ze wszystkimi ludźmi, z którymi miałem jakiekolwiek konflikty. Szukam wewnętrznego spokoju - mówił niemieckim gazetom, a później publicznie przeprosił Hoenessa, przyznając, że ten zawsze był wobec niego fair. - Moje niepowodzenie w Hercie nie było tylko winą trenera czy menedżera, ale i moją, bo byłem niepokorny.

...bo jest za stary

Kolejnym argumentem przeciwko napastnikowi Arminii był jego wiek - 31 lat. - Szukam ludzi takich jak Robert Lewandowski, którzy są młodzi i w przyszłości będą stanowić o grze reprezentacji - mówił Beenhakker, tłumacząc brak powołania dla Wichniarka na mecze ze Słowenią i San Marino. Jednak zaawansowany wiek nie przeszkodził mu powołać Michała Żewłakowa czy niegrającego w klubie Jacka Krzynówka, którzy dawno przekroczyli trzydziestkę. W kadrze na oba mecze znalazł się też starszy o rok od Wichniarka Bartosz Bosacki.

- Prawda jest taka, że gdyby nie deklaracja Wichniarka o rezygnacji z gry w reprezentacji prowadzonej przez Beenhakkera, dostałby powołanie na Czechy i Słowację - mówi osoba blisko związana z kadrą. Beenhakker, komentując decyzję piłkarza, stwierdził, że "Wichniarek gra dla Polski, nie dla mnie". I tłumaczył: - Wichniarek rozegrał w reprezentacji Polski 17 meczów i strzelił w niej cztery bramki. Jeżeli dałbym tyle samo meczów Robertowi Lewandowskiemu, też tyle by strzelił...

Niedobitki, czyli co zostało z kadry Globisza ?

Stwórz własną drużynę w Lidze Mistrzów - zagraj i Wygraj Ligę Mistrzów ?

Kto powinien bronić w meczach z Czechami i Słowacją?
Więcej o: