Grand Prix Singapuru: Kubica piąty i szósty na treningach

Fantastyczne iluminacje, tłumy na trybunach, ale i kurz, liście i wyboje na prostych. Rozpoczęło się pierwsze w historii nocne Grand Prix Formuły 1. Pierwszą ofiarą ulicznego toru w Singapurze był Mark Webber z Red Bulla, który uderzył w bariery ochronne na zakręcie nr 18. Najszybszy na pierwszym treningu był Lewis Hamilton z McLarena, na drugim Fernando Alonso z Renault. Robert Kubica miał piąty i szósty czas.

Singapur: Massa mówi o zabawnym torze pełnym pułapek ?

Kubica, który w klasyfikacji generalnej mistrzostw jest na trzecim miejscu, już kilka razy udowodnił, że jest specjalistą od jazdy po torach ulicznych lub miejskich. Ciasne zakręty, metalowe bariery, nierówna nawierzchnia - to Kubica lubi, w takich okolicznościach jest szybki. Faworytem do zwycięstwa nie jest, bo bolid ma słabszy niż rywale, ale jeśli ktoś ma być w Singapurze czarnym koniem, to przede wszystkim on.

Sobotnie kwalifikacje będą pierwszym zwiastunem emocji, bo wiadomo, że na torach ulicznych szalenie ważne jest rozstawienie na starcie. W Singapurze są tylko trzy dobre miejsca do wyprzedzania - przed zakrętami nr 1, 7 i 14. Każdy z nich poprzedzają długie proste zakończone mocnymi hamowaniami. Te miejsca mogą być w niedzielę ważne, ale wiadomo, że dobre miejsce na starcie znacznie zwiększa szanse na podium.

Na treningach najciekawiej prezentował się pięknie oświetlony tor wijący się pod nowoczesnymi drapaczami chmur i nad Zatoką Marina. Singapurskie ulice, w mroku rozświetlonym 1,6 tys. lamp i zamienione na trzy dni w arenę cyrku Formuły 1, przyćmiły wyglądem obiekty, na których odbywały się inne wyścigi. Wśród 799 wyścigów o mistrzostwo świata (nie każdy z nich miał rangę Grand Prix, ale punkty liczyły się w walce o tytuł) zdarzały się legendarne już gonitwy na starym Nurburgringu prowadzącym przez lasy, były starty w stylu glamour wśród hoteli i jachtów w Monako. Były wyścigi w rozświetlonych i egzotycznych Las Vegas, Meksyku i RPA. Ale żaden z nich nie wyglądał tak, jak Singapur w piątek. Żaden nie odbywał się w nocy.

Tłumy na trybunach, co już było niespotykanym widokiem podczas piątkowych treningów, najpierw zobaczyły bolidy o zmierzchu. Niebo było granatowe, a światła miasta jeszcze się gdzieś ukrywały. Nad jedną z trybun górował wieżowiec, na którego szczycie wyświetlał się napis: "Welcome! Singapore 2008. A part of history".

Z czasem zrobiło się zupełnie ciemno, a biurowce rozświetliły się na niebiesko, srebrno, biało i czerwono. Telewizyjne ujęcia z helikoptera pokazywały piękne widoki z góry - złota wstążka położona wśród wody, wieżowców i największego na świecie młynu diabelskiego. Nad fragmentami przebiegają na różnej wysokości wiadukty, a im dalej od wód Zatoki Marina, tym więcej świateł. Bolidy ginęły gdzieś w tej singapurskiej iluminacji.

Ale kiedy na tor wyjechały bolidy, uwaga przeniosła się na nie. Kierowcy w Singapurze stawiają czoła różnym wyzwaniom - śpiąc do południa próbują utrzymać europejski rytm dnia, uczą się jazdy przy sztucznym świetle (oswojenie się z cieniem bolidu i dobranie przyciemnionych osłon w kaskach), poznają tor, bo przecież nigdy tu nie jeździli. W piątek, podczas pierwszych minut na torze musieli uważać na brud - Singapur, czyli miasto uważane za jedno z najczystszych na świecie, ulice, po których jeżdżą Kubica i inni, ma brudne. Kurz, liście, a w nielicznych strefach bezpieczeństwa kawałki papieru - to przeszkadzało. Co prawda idealna linia jazdy szybko została oczyszczona, ale zjazd z tego szlaku o metr, o dwa w bok, groził poślizgiem. Kilku kierowców miało problemy, a największe Mark Webber z Red Bulla, który na pierwszym treningu. Australijski kierowca Red Bulla wchodząc w lewy zakręt nr 18, na ułamek sekundy stracił kontrolę nad przodem bolidu. Wąski odcinek toru nie wybaczył takiej usterki technicznej - Webber zakończył trening niszcząc prawą stronę przedniego zawieszenia. Bariery ochronne, które w Singapurze są wielkimi plastykowymi baniakami z wodą, pękły, ale powodzi nie było.

Nie jest ona jednak wykluczona. Już w piątek rano przed południem nad Zatoką Marina przeszła wielka burza i tor zalała woda. Wieczorem nie było po niej śladu, ale prawdopodobieństwo deszczu w sobotę i w niedzielę to wciąż 50 proc.

Na razie na suchych treningach najlepsi byli faworyci - na pierwszym treningu najszybszy był Lewis Hamilton przed Felipe Massą. Kubica miał piąty czas. W drugim, już nie wieczornym (godz. 19), ale nocnym treningu (21.30), najlepszy czas osiągnął Fernando Alonso przed Massą i Hamiltonem. Kubica był szósty.

Theissen o Kubicy: Cieszę się, że on chce więcej ?