Adamek - Cunningham: promotorów dyskusja o kasie

W zasadzie wszystko było już ustalone. Mistrz świata wagi junior ciężkiej organizacji IBF Steve Cunningham i pretendent do tytułu Tomasz Adamek mieli skrzyżować rękawice 11 grudnia w Newark w stanie New Jersey. Walkę w USA pokazać miała kablówka Versus, a w Polsce telewizja Polsat. Strony miały podpisać umowę i rozdzielić pieniądze z wpływów w stosunku 65:35 na korzyść czempiona.

Jednak czas przewidziany na dogranie szczegółów pomiędzy promotorami Amerykanina i Polaka mijał nieubłaganie, a z biura Dona Kinga, prowadzącego karierę Cunninghama, żadna wiadomość potwierdzeniem wstępnych ustaleń nie nadchodziła.

Wobec milczenia "Dziadka" Dona promotorzy Adamka zwrócili się do władz federacji z petycją o zarządzenie tzw. "purse bid", czyli przetargu na organizację mistrzowskiego starcia. International Boxing Federation przychyliła się do prośby i ustaliła datę przetargu na 30 września.

Istota przetargu polega na tym, że prawo do organizacji walki o pas otrzymuje ten, kto zdecyduje się wyłożyć do podziału między zawodników najwyższą kwotę. Co ciekawe, teoretycznie w konkursie ofert mogą brać udział nie tylko promotorzy pojedynkujących się pięściarzy. W przypadku walki Cunningham - Adamek w tym kontekście pojawiło się od razu nazwisko Andrzeja Wasilewskiego - szefa grupy Bullit KnockOut Promotions, na którego kwietniowej gali w Katowicach Adamek wywalczył sobie prawo do starcia z Cunninghamem. Wasilewski, który "ma wprawę" w przebijaniu ofert przetargowych Kinga (udało mu się to przy okazji pojedynku "Diablo" Włodarczyk - Cunningham) twierdzi jednak, że ma ważniejsze sprawy niż walka "Górala". "Muszę się teraz zająć moimi zawodnikami - Rafałem Jackiewiczem i "Diablo" - to są moje priorytety na dziś" - mówi popularny "Don Wasyl".

Sam Tomasz Adamek ma nadzieję, że promującym go Ziggy'emu Rozalskiemu i grupie Main Events uda się dogadać z Kingiem przed 30 września, tym bardziej, że jeszcze niedawno wszystko wydawało się być dopięte na ostatni guzik. W przypadku przetargu wysokość gaż czempiona i pretendenta określa proporcja 75:25, podczas gdy wcześniejsza propozycja, która jednak do tej pory nie zyskała ostatecznej aprobaty ze strony Kinga, dawała Adamkowi 35-procentowy udział w zyskach. I tak naprawdę o te właśnie procenty (dodatkowo, od nieznanej w przypadku ewentualnego przetargu kwoty) trwa "przepychanka" między promotorami.

A walka i tak w przewidzianym terminie odbyć się musi i co więcej, jeśli nie zgłosi się do przetargu nikt oprócz bezpośrednio zainteresowanych stron, rozegrana zostanie w wybranej już hali, a pokażą ją wybrane już stacje telewizyjne.

Więcej o boksie na bokser.org