Alonso: Z Kubicą bylibyśmy mocni!

- Robert to profesjonalista, który się nie zatrzyma, dopóki nie zdobędzie mistrzostwa - na miejscu Polaków nie martwiłbym się o jego tytuł - mówił w środę w Warszawie Fernando Alonso

Raikkonen: Dostałem złą ocenę, teraz poprawka ?

Dwukrotny mistrz świata z lat 2005-06 przyjechał do Polski na zaproszenie ING, które jest tytularnym sponsorem zespołu Renault, gdzie obecnie jeździ Hiszpan. Alonso rozdawał autografy, wręczał nagrody, wygrał wyścig na symulatorach z Krzysztofem Hołowczycem, a na ręce Jerzego Owsiaka przekazał, swój kask z autografem który zostanie zlicytowany w styczniu podczas kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Sam też został obdarowany - od Owsiaka otrzymał koszulkę upamiętniającą 16. finał WOŚP, a od ING muszkę w barwach flagi z szachownicą, którą oglądają kierowcy, którzy jako pierwsi mijają linię mety. Organizatorzy życzyli Alonso, aby założył ją na grudniową galę mistrzów w Monte Carlo, gdzie zjeżdżają triumfatorzy wszystkich dyscyplin sportów motorowych.

Muszka być może poprawi humor Hiszpana, który na tegoroczne gale nie ma żadnych szans: - Jestem bardzo sfrustrowany. Po trzech latach walki o tytuł, ten sezon, w którym muszę dokonywać w aucie cudów, by zająć szóste miejsce, jest dla mnie koszmarem - przyznał "Gazecie" Alonso. Tegoroczny bolid Renault jest za słaby na walkę choćby o podium i Hiszpan musi ciułać punkty - po 12 z 18 wyścigów zajmuje jednak dopiero ósme miejsce w klasyfikacji kierowców.

Na konferencji prasowej Alonso mówił głównie o Robercie Kubicy, który jest jego najlepszym kolegą w padoku. - Rozmawiamy także między wyścigami. We wtorek Robert do mnie zadzwonił, bo wiedział, że jadę do Polski. Powiedział mi, żebym uważał - śmiał się Hiszpan.

Jak komentował plotki, które mówią, że będzie jeździł w jednym zespole z Kubicą? - Gdyby zależało to ode mnie, to od jutra startowałbym z nim w jednym zespole - stwierdził Alonso. - Na razie Robert zostaje w BMW Sauber, a ja nie wiem jeszcze co zrobię. Propozycja z Ferrari dla nas obu? Nie słyszałem - uciął temat. - Ale bylibyśmy mocni. Mamy podobne style jazdy, podobne charaktery - dodał Hiszpan.

Od 2003 roku, czyli jego pierwszego zwycięstwa w F1, w Hiszpanii wybuchła Alonsomania. Jej sprawca przyznaje, że identyczne zjawisko ma obecnie miejsce w Polsce. - Formuła 1 nigdy wcześniej nie była ważnym sportem w Hiszpanii, a potem wszyscy się w niej zakochali. Dzięki Kubicy to samo dzieje się teraz w Polsce. Mam nadzieję, że Robert zostanie niebawem mistrzem świata, bo talent ma wystarczający.

- W tym sezonie jego zespół jest blisko walki o mistrzostwo, ale jednak niewystarczająco. Może w przyszłym roku Robert będzie miał prawdziwą szansę na tytuł. Jest młody, więc ma jeszcze trochę czasu. To profesjonalista, który się nie zatrzyma, dopóki nie zdobędzie mistrzostwa - na miejscu Polaków nie martwiłbym się o to - stwierdził Alonso.

Prosto z Warszawy Hiszpan odleciał do Brukseli, bo już w piątek odbędą się pierwsze treningi przed wyścigiem o Grand Prix Belgii na torze Spa-Francorchamps.

Kubica pewny, Heidfeld zagrożony ?

Serwis Formuły 1 w Sport.pl ?

Więcej o: