Reprezentacja Polski przed el. MŚ: Im gorzej, tym lepiej?

W tak podłej atmosferze Polacy nie zaczynali meczów o punkty nigdy. - Co nas nie zabije, to wzmocni - zapewniają piłkarze Leo Beenhakkera. Weryfikacja już w sobotnim meczu ze Słowenią

Polska spadła na 30. miejsce w rankingu FIFA ?

Polacy grali na trzech z ostatnich czterech wielkich futbolowych imprez. Imponowali w eliminacjach, zwycięstwa porywały kibiców, atmosfera była kapitalna.

Jeśli coś ją psuło, to rezultaty meczów towarzyskich tuż przed startem eliminacji. Teraz sparing znów wypadł fatalnie. Porażkę 0:1 z Ukrainą dał styl gry, o którym wszyscy chcą zapomnieć. Tyle że doszły problemy pozasportowe. Dziś na zgrupowaniu we Wronkach jest ciszej i spokojniej niż zwykle. Powodów do uśmiechu nie ma.

Matusiak mógł grać w lidze hiszpańskiej ?

Pijak, złodziej, frustrat...

Piłkarze mają jeszcze w głowach nieudane finały ME i zawód, jaki sprawili wierzącym kibicom. Nie dość, że zagrali we Lwowie źle, to jeszcze zwaliła się na nich jak grzmot pioruna wiadomość o dyskwalifikacji trzech zawodników. I to jakich!

Artur Boruc i Dariusz Dudka byli - w ocenie wszystkich - w trójce, która na Euro nie zawiodła. Pierwszego wymienia się wśród czołowych bramkarzy świata. Drugi przeniósł się z Wisły Kraków do Auxerre i był jednym z odkryć Leo Beenhakkera. Obaj są wiodącymi postaciami kadry, gdyby się nie upili we Lwowie, graliby ze Słowenią i z San Marino. Trzeci zdyskwalifikowany Radosław Majewski to miała być ta świeża krew w kadrze, powiew młodości, symbol wymiany pokoleniowej. Też się upił i też we Wronkach go nie ma.

Szok wywołany komunikatem o libacji spowodował, że w Polsce więcej niż o piłce dyskutuje się o tym, ile, z kim i gdzie piją piłkarze. Nie ma rozmowy o tym, czy Michał Żewłakow będzie dobrym kapitanem, kto zastąpi Jacka Bąka, Macieja Żurawskiego oraz kontuzjowanych Pawła Golańskiego i Grzegorza Bronowickiego.

Odbija się to na zawodnikach, do których temat wciąż wraca. W poniedziałek wysłuchali 20-minutowej przemowy Leo Beenhakkera. Selekcjoner dał im wybór: piłka albo zabawa. Po raz kolejny wytłumaczył, po co przyjeżdżają na zgrupowanie. Przemowa przyjemna nie była, ale żaden z piłkarzy nie wstał i nie powiedział, że wybiera "party time".

W kadrze nie ma Boruca, nie ma też innego bramkarza Tomasza Kuszczaka. Jego również brakuje nie z przyczyn sportowych. W Manchesterze United gra częściej niż powołany Łukasz Fabiański w Arsenalu, choć obaj w swoich klubach pełnią rolę rezerwowych.

Gdyby Kuszczak nie miał niepokornego usposobienia i chorobliwie rozrośniętej ambicji, nie powtarzał Beenhakkerowi na każdym kroku, że jako bramkarz MU powinien bronić w kadrze - byłby dziś we Wronkach. Niestety, kiedy opuszczał przed Euro reprezentację, powiedział, że winnym kontuzji jest trener Frans Hoek. I zamknął sobie drzwi do kadry. Nie wstawili się za nim nawet koledzy. A za Borucem, Dudką i Majewskim - owszem. Wstawiennictwo może zaowocować powołaniem zawieszonej trójki na październikowe mecze eliminacyjne z Czechami i ze Słowacją. Ewentualnie dodatkową karą może być pozbawienie ich startowego (3 tys. euro za spotkanie) i premii w wypadku zwycięstw. Czy tak będzie - zdecyduje trener i formy piłkarzy. Za trójką banitów zespół tęskni, o Kuszczaku nie mówi się wcale.

Tematem rozmów nie jest również Radosław Matusiak, który niespodziewanie oznajmił, że kończy karierę. W wieku 26 lat. Jego przykład nie jest mobilizujący dla młodych piłkarzy, którzy wierzą, że u Leo osiągną "międzynarodowy poziom". Matusiak stał się przykładem, jak szybko można upaść na dno.

Nad rezygnacją z gry - ale tylko w kadrze i tylko dopóty jej selekcjonerem będzie Beenhakker - zastanawia się też podobno Ireneusz Jeleń. Poinformował o tym w dzienniku "Polska" menedżer piłkarza, który zagrał z Ukrainą, ale nie został powołany na Słowenię i San Marino.

Negatywnie mówi się, jeśli w ogóle, o Dariuszu Dziekanowskim. Były asystent Leo ostro skrytykował w"Przeglądzie Sportowym" selekcjonera, zdeprecjonował sukces w eliminacjach, wylał żal i frustrację z powodu pieniędzy, jakie Beenhakker dostał od PZPN (i nie podzielił się z asystentami) po awansie do finałów Euro. Dzień później ripostował Michał Listkiewicz - zdaniem prezesa PZPN tylko dzięki jego dobremu sercu Dziekanowski tak długo utrzymywał stanowisko, bo notorycznie zawalał robotę w kadrze.

Oskarżenia - niepoparte żadnymi dowodami - padły też na Jana de Zeeuwa. Holenderski dyrektor miał handlować powoływanymi piłkarzami. Zarzucano mu wręcz szantaż - kto nie podpisze kontraktu ze wskazaną przez niego osobą, miał być usuwany z kadry.

Przegrani bohaterowie zmusili Leo do rewolucji ?

Bądźmy znów bohaterami!

Nawet jeśli Jeleń zachowuje się nieprofesjonalnie, Dziekanowski brzmi niewiarygodnie, a zarzuty w stosunku do de Zeeuwa są wyssane z palca, to wszystko zatruwa atmosferę w szatni.

Tyle problemów sportowych. A dochodzą tradycyjne kłopoty polskich zawodników w klubach. Jacek Krzynówek jeszcze w poniedziałek starał się ze wszystkich sił rozwiązać kontrakt z Wolfsburgiem, by zacząć szukać innego pracodawcy. Zgody nie dostał, na czym najbardziej ucierpi i on, i kadra. Bo Krzynówek jest w wielkiej formie, kiedy regularnie gra. Ale od pół roku gra sporadycznie. Umowa z VfL kończy mu się dopiero w czerwcu. Czyli niemal pewne jest, że straci kolejny sezon - ostatnio nie siedzi nawet na ławce rezerwowych.

Reprezentacja została bez lewego obrońcy. Ze Słowenią zagra tam ktoś z trójki, która razem uzbierała 110 minut występów u Beenhakkera. Grzegorz Wojtkowiak jeszcze w niej nie zadebiutował, Marcin Kowalczyk zagrał raz, kiedy we Lwowie zastąpił kontuzjowanego Golańskiego, Seweryn Gancarczyk - zaliczył połowę sparingu z Danią przed trzema laty.

Słowem, reprezentacja Polski się rozpadła. Starej już nie ma, nowej nie udało się jeszcze sklecić. Dlatego w sobotę we Wrocławiu styl gry nie będzie miał znaczenia. Trzeba przetrwać początek eliminacji i nie ponieść żadnych strat, bo dopiero po Słowenii i San Marino przyjdą główni rywale w walce o awans na mundial. "Dopiero po" znaczy już za miesiąc.

- Zaczynają się eliminacje, czyli nasz ulubiony czas. W ostatnich latach byliśmy ich bohaterami trzy razy. Bądźmy raz jeszcze! - apeluje nowy kapitan Michał Żewłakow. On i pozostałych 22 kadrowiczów doskonale wiedzą, że na Słowenię i San Marino plan minimum jest taki sam jak plan maksimum. Sześć punktów.

Błaszczykowski: Mam nadzieję, że mój pech wreszcie się skończy ?

Beenhakker: Przed nami nowa strona naszej kolorowej książki ?

Podła atmosfera w kadrze. Czy nasi piłkarze mają szansę na mundial? Załóż blog na Blogsport.pl i napisz o tym! ?

Więcej o: