Trener Travelandu ma nad czym myśleć

Traveland Społem przegrał wszystkie spotkania podczas turnieju towarzyskiego w Szczytnie. - Nie ma powodu do niepokoju - uspokaja Edward Strząbała, szkoleniowiec olsztynian

Olsztyńskim szczypiornistom, którzy byli gospodarzami tych zawodów, nie powiodło się ani w piątkowej, ani w sobotniej rywalizacji. Pierwszego dnia Traveland Społem uległ AZS-owi AWFiS Gdańsk 28:36, z kolei w sobotę rano nasi zawodnicy nie sprostali Piotrkowianinowi Kiper Piotrków Trybunalski 23:28. Trzeba jednak zaznaczyć, że do przerwy rywalizacja na boisku była wyrównana (Traveland prowadził po 30 min 12:11). Wydawało się, że drużynie trenera Edwarda Strząbały uda się odwrócić kartę w trzecim, ostatnim spotkaniu. Początek pojedynku z MMTS-em Kwidzynem rzeczywiście był udany, olsztynianie prowadzili w 18. min aż 11:4, a po pierwszej partii wygrywali 14:12. Druga połowa należała jednak do MMTS-u, który cały mecz ostatecznie zwyciężył 26:22. Traveland zakończył więc rywalizację w Szczytnie na ostatnim miejscu. Po puchar burmistrza sięgnął Kwidzyn, który nie miał sobie równych.

- Nie ma powodu do niepokoju - twierdzi jednak Edward Strząbała, trener Travelandu Społem Olsztyn. - Jesteśmy obecnie na innym etapie przygotowań niż pozostałe zespoły ekstraklasy. Mamy za sobą treningi w górach, więc to normalne, że nasza forma jest jeszcze w dołku, teraz dopiero będzie szła w górę. Musimy się zgrać, bo przecież do zespołu doszło kilku nowych graczy, poćwiczymy także technikę i taktykę. W najbliższym czasie weźmiemy udział w turnieju Kłajpedzie, gdzie zmierzymy się m.in. z mistrzem i wicemistrzem Litwy, którzy grają zupełnie inną piłkę. Tam wyniki powinny być już lepsze. Po turnieju w Szczytnie jednak pozostanie niedosyt. Szkoda, że nie potrafiliśmy rozgrywać na naszą korzyść końcówek spotkań. Nawet w tym ostatnim z MMTS-em prowadziliśmy przez większą część pojedynku, ale w drugiej połowie było już gorzej. Nie dlatego, że rywale prezentowali się lepiej, tylko przez nasze błędy i nieodpowiedzialną grę. Ten turniej dał mi dużo do myślenia. Szczególnie ważne jest, by tacy zawodnicy jak Krzysztof Szymkowiak i Krzysztof Kłosowski rzucali z dziewiątego metra, a nie rzucali wszystkie piłki do koła.

Ważnym wydarzeniem w olsztyńskim zespole był powrót do bramki Adama Wolańskiego, który ostatnio miał kontuzjowane kolano. Nie grał w zeszłotygodniowym sparingu z AZS-em Gdańsk. Zastąpił go wtedy Wojciech Boniecki. Powrót Wolańskiego był niespodzianką, bowiem Edward Strząbała jeszcze w czwartek zapowiedział, że bramkarz nie jest gotowy na występ w Szczytnie. Na boisku ponownie miał zagrać Boniecki. - Badanie USG wykluczyło u Adama skręcenie stawu skokowego - dodaje trener Travelandu. - Ostatecznie okazało się, że to nic groźnego i zawodnik może trenować oraz grać. Niestety nie jest jeszcze do końca zgrany z zespołem. Po przerwie, spowodowanej urazem, odbył z nami bowiem tylko trzy treningi.

W najbliższy weekend Traveland Społem będzie rywalizował w kolejnym turnieju towarzyskim, tym razem aż na Litwie, w Kłajpedzie. Później olsztynian czekają jeszcze dwa spotkania kontrolne z Wisłą Płock (30-31 sierpnia), a następnie - początek rozgrywek w ekstraklasie. W pierwszej kolejce zmierzą się na wyjeździe z MMTS-em Kwidzyn.

Wyniki w Szczytnie

Traveland - AZS AWFiS Gdańsk 28:36 (13:19)

MMTS Kwidzyn - Piotrkowianin Piotrków Tryb. 26:25 (16:14)

Traveland - Piotrkowianin 23:28 (12:11)

MMTS - AZS 28:26 (12:18)

Piotrkowianin - AZS 27:32 (11:16)

Traveland - MMTS 22:26 (14:12)

Klasyfikacja

1. MMTS Kwidzyn

2. AZS Gdańsk

3. Piotrkowianin

4. Traveland Olsztyn

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.