Glinka: Wszyscy się pogubiliśmy

Na takiej imprezie powinno być więcej zmian, nie można opierać się na siedmiu-ośmiu zawodniczkach - mówi Małgorzata Glinka po porażce z USA. Polskie siatkarki odpadły z turnieju igrzysk olimpijskich.

Bonitta przemawia na pożegnanie Złotek: Mam następcę

Małgorzata Glinka,

Cieszę się, że w ostatnim meczu nie poddałyśmy się, ale nie zmienia to faktu, że wracamy do domu. Jestem smutna, bo mogłyśmy dać więcej. Jutro wstanę rano i oglądam się w lustrze bez zastrzeżeń do samej siebie. Nie wiem, czego zabrakło. Byłyśmy zawsze blisko, a zarazem tak daleko. Mogłyśmy wygrać ten mecz 3:0, gdybyśmy dobrze grały.

Na takiej imprezie powinno być więcej zmian, nie można opierać się na siedmiu-ośmiu zawodniczkach. A zmiany, nawet jeśli były, nie przynosiły żadnego skutku. Dużo rzeczy się na to wszystko złożyło. Brakowało niekiedy świeżego spojrzenia z boku, nie podobały mi się niektóre decyzje trenerskie, wszyscy się w pewnym momencie pogubiliśmy. Ciężko mi było psychicznie na tym turnieju, koncentrowałam się na sobie, nie mówiłam niczego szczególnego koleżankom w szatni, wszystkie jesteśmy przecież profesjonalistkami. Eeech, przydałaby się mocna rezerwowa, która dałaby mi odpocząć. Dzisiaj zabrakło mi sił. Nie lubię się tłumaczyć, ale zawaliłyśmy, dałyśmy d... Może ktoś nas zapamięta z dobrej strony, przypomnie, że dałyśmy sporo serca w ten turniej? Przykro, że tak się te igrzyska się kończą, nawet z grupy nie wyszłyśmy. Niestety, zaprezentowałyśmy już wszystko, co mogłyśmy. Teraz ciężko cokolwiek mówić, słowa wyniku nie zmienią. Wiem, że mogę się spotkać z dużą krytyką, przyzwyczaiłam się przez lata.

Przejdzie mi ten smutek, za parę minut jakoś to sobie wszystko wytłumaczę i zacznę szukać pozytywów. Dużo zespołów chciałoby w ogóle się tutaj zakwalifikować, cieszę się, że mogłam na takiej imprezie skończyć karierę reprezentacyjną. My jesteśmy średnią drużyną, od mocnych dzieli nas to, że przegrywamy z nimi wyrównane końcówki. Teraz pojadę do domu, pobędę z rodzicami, potem mam wakacje na Sardynii. Do stycznia robię sobie przerwę od siatkówki. Przestaję o niej myśleć, odpoczywam, potrzebuję się zregenerować. Dzisiaj oddechu mi już brakowało, puszczały nogi, czułam kręgosłup. Ale do szatni wracam na własnych nogach.

Drużyna siatkarek jak kolonia z mało odpowiedzialnym wychowawcą

Polki odpadają po porażce z USA