Polska czwórka podwójna: Jest rytm. Będzie złoto?

Polska czwórka podwójna w spokojnym, równym tempie dopłynęła do finału. O medal będzie mogła walczyć też czwórka bez sternika wagi lekkiej

Polacy - trzykrotni mistrzowie świata i faworyci do tytułu mistrzów olimpijskich - chyba odzyskali pewność siebie. Po trzech porażkach z trzema różnymi osadami w regatach Pucharu Świata Adam Korol, Michał Jeliński, Marek Kolbowicz i Konrad Wasielewski znów są niepokonani.

W piątek na torze Shunyi czwórka wygrała półfinał. Polacy płynęli równo jak w zegarku. Każde pięćset metrów pokonywali niemal dokładnie w tym samym czasie. Nie spieszyli się również na ostatniej "pięćsetce", tradycyjnie używanej do mocnego finiszu. Nie było podkręcania tempa. Polacy mimo to pokonali Australijczyków, którzy wygrali przed trzema dniami swój bieg eliminacyjny w najlepszym czasie.

W drugim półfinale ścigali się Włosi, Amerykanie i Francuzi, czyli właśnie te osady, które pokonały Polaków w tym roku.

- Na najsilniejszych wyglądają teraz Włosi - powiedział Sport.pl Ryszard Stadniuk, szef wioślarskiego związku. - Myślę, że gdy nasi zobaczyli, że rywale nie są jednak tacy straszni, poprawiły im się nastroje i zapomnieli już o porażkach.

Włosi wygrali półfinał, ale wcale nie przyszło im to łatwo. Choć prowadzili od startu do mety, tuż za nimi się kotłowało. Raz wolniej, raz szybciej płynęli Amerykanie, tak jakby ćwiczyli jakiś dziwaczny manewr taktyczny.

W finale popłynie czwórka bez sternika wagi lekkiej. Po słabym początku Polacy jakby dostali przyspieszenia. Kolejne odcinki pokonywali najszybciej w stawce sześciu osad i pięćset metrów przed metą byli już drudzy. Szlakowy Paweł Rańda nie odpuszczał - Polacy przypłynęli pierwsi przed Kanadą i mistrzami świata Holendrami.

W sobotę w finale skifa kobiet popłynie Julia Michalska. W niedzielę obydwie czwórki oraz męska ósemka.