Zapowiedź drugiej kolejki II ligi

Wydarzeniem drugiej kolejki spotkań w II lidze powinien być mecz w Suwałkach. Wigry podejmą inną czołową podlaską drużynę, Freskovitę Wysokie Mazowieckie. Z kolei ŁKS Łomża znowu gra u siebie, tym razem z Górnikiem Wieliczka.

Wciąż nie wiadomo kiedy odbędzie się inauguracja ekstraklasy, do której szykuje się Jagiellonia. Dlatego podlascy kibice więcej uwagi mogą poświęcić innym czołowym ekipom z regionu, a są to na pewno Wigry i Freskovita. W poprzednim roku, kiedy III liga była taką także z nazwy i obejmowała tylko jedną czwartą Polski, ekipa z Wysokiego Mazowieckiego zajęła w niej drugie, a suwalczanie trzecie miejsce. W przypadku faworyzowanej Freskovity niestety po raz kolejny nie było powodów do radości, bo wiecznym celem jest awans na zaplecze ekstraklasy. Za to młoda ekipa Wigier sprawiła wszystkim miłą niespodziankę.

Jest od kogo się uczyć

W nowej II lidze, która teraz obejmuje połowę Polski, obie drużyny znowu powinny liczyć się w walce o najwyższe lokaty. Po inauguracji rozgrywek muszą poprawić się w defensywie, a zawodnicy Freskovity powinni też wyregulować celowniki pod bramką rywala. W pierwszym spotkaniu sezonu lepszy wynik osiągnęły Wigry, choć z gry - zwłaszcza obronnej - trudno się cieszyć. Suwalczanie przegrywali już 1:3 w Brzesku, ale dzięki dwóm bramkom 19-letniego rezerwowego - Karola Drągowskiego doprowadzili do remisu.

Freskovita, choć długo przeważała w Łowiczu, przegrała z tamtejszym Pelikanem 1:2.

- Zawiniło połączenie naszej nieskuteczności z prostymi indywidualnymi błędami - analizuje trener Piotr Zajączkowski. - Mamy na pewno w składzie zawodników, którzy są w stanie strzelać bramki, ale liczę też na to, że z Wigrami zagramy na zero w tyłach. A wtedy ofensywa jest w stanie strzelić choć jednego gola.

Atutem gości powinno być doświadczenie. W składzie Wigier nie ma piłkarza, który karierą zawodniczą mógłby równać się z 34-letnim Bartoszem Jurkowskim, czy innymi byłymi piłkarzami Jagiellonii: 35-letnim Dzidosławem Żuberkiem, 30-letnim Krzysztofem Zalewskim, czy 28-letnim Wojciechem Kobeszką.

- To zawodnicy w pełni sił, z bogatym doświadczeniem, czego brakuje moim chłopakom - mówi trener Zbigniew Kaczmarek. - Jednak po to gramy w II lidze z dobrymi zespołami, by zbierać to doświadczenie i to robimy. Mam nadzieję, że tym razem przy okazji wygramy.

- To fakt, że mamy doświadczony zespół, ale i u nas młodych, utalentowanych graczy nie brakuje - twierdzi z kolei Zajączkowski. - Mają się od kogo uczyć i to połączenie ma tworzyć silny zespół.

Suwalczanie wciąż dysponują kadrą zawodniczą, jedną z najmłodszych w rozgrywkach.

- Mówi się, że młodzi zawodnicy mają trudności z ustabilizowaniem formy, ale moi chłopcy poniżej pewnego poziomu raczej już nie schodzą - przekonuje Kaczmarek. - Ciągle sami podnoszą sobie poprzeczkę i na pewno Freskovicie zawieszą wysoko poprzeczkę. Moim zdaniem mamy wyrównane drużyny. Decydujące znaczenie może mieć przygotowanie fizyczne, bo będziemy zapewne grać w upale.

Bez dodatkowych premii

Wigry jeszcze nie wygrały z Freskovitą.

- Jak na wymagania II-ligowe rywale mają bardzo mało słabych punktów, ale na pewno są. Nie chcę o nich mówić, tylko postaramy się z nich skorzystać - zapowiada Zbigniew Kaczmarek.

Trener Zajączkowski również nie ma wątpliwości, że jego podopiecznych czeka trudne zadanie.

- Suwalczanie przez ostatnie półtora roku znacząco podnieśli swój poziom organizacyjny i sportowy - tłumaczy. - Wiele dobrego tam się dzieje. Ten zespół też liczy na ścisłą czołówkę. Jeżeli chcemy odnieść sukces w Suwałkach, musimy wznieść się na wyżyny umiejętności

Obaj trenerzy mogą wystawić optymalne składy. W Freskovicie może zabraknąć tylko kontuzjowanego Emila Pracza.

Władze klubów nie zamierzają fundować swoim piłkarzom dodatkowych premii za zwycięstwo.

- Regulamin premiowania mamy jeden, obowiązujący na wszystkich rywali - mówią zgodnie Seweryn Sapiński z Freskovity i Dariusz Mazur z Wigier. - Nie zamierzamy dodatkowo mobilizować naszych chłopaków, bo ich po prostu nie trzeba mobilizować na nikogo.

Co trenerzy powiedzieliby na remis w sobotę?

- Po ostatnim meczu nie mogłem się nie cieszyć, skoro wróciliśmy naprawdę z dalekiej podróży - odpowiada szkoleniowiec Wigier. - Rywale mieli okazję strzelić na 4:1, a skończyło się remisem. Ale wychodzimy na boisko po wygraną, tym bardziej, że gramy u siebie.

Niemal taką samą odpowiedź daje trener Freskovity: - Czasem remis może sprawić dużą satysfakcję, ale kiedy na przykład traci się bramkę w końcówce spotkania, trudno nie być zawiedzionym.

ŁKS szuka wzmocnień

W sobotę o godz. 17 rozpocznie się także mecz na stadionie łomżyńskim. ŁKS podbudowany udaną środową inauguracją, postara się o kolejną niespodziankę. Przypomnijmy, że drużyna oparta w większości na wychowankach, z których wielu to wciąż juniorzy, pokonała Stal Poniatowa 2:1. Kolejny rywal będzie jednak znacznie trudniejszy. To Górnik Wieliczka. Gra tam m.in. 36-letni Arkadiusz Kubik, ograny na boiskach polskiej i belgijskiej ekstraklasy, niedawno zawodnik Jagiellonii. Jest także Tomasz Wacek, znany z występów z Cracovią w elicie.

W Łomży starają się sprawić, by zespół był choć trochę silniejszy. Być może w meczu z Górnikiem do dyspozycji trenera Dariusza Kossakowskiego będą już: Marcin Gałązka z SMS-u Łódź, bramkarz Karol Salik z Nadnarwianki Pułtusk i Tomasz Staniórski z Narwi Ostrołęka.

Może w następnym tygodniu uda się załatwić formalności związane z potwierdzeniem do gry Piotra Orlińskiego, ostatnio występującego w Grecji. Jest szansa, że do Łomży wróci z Finlandii Tomasz Łuba, a Jagiellonia wypożyczy do ŁKS-u Bartosza Stachelskiego.