Zawisza po otwarciu - wyjazd do poprawki

Tamex Cup był próbą generalną Bydgoskiego Stadionu Miejskiego (dawniej Zawiszy) przed mistrzostwami świata juniorów. - Próba się udała, wiemy też, co trzeba zmienić i poprawić - mówi szef mityngu i dyrektor generalny MŚ Krzysztof Wolsztyński.

Największym problemem dla kibiców okazał się wyjazd ze stadionu po zawodach. Trzeba było czekać co najmniej pół godziny w długiej kolejce aut, które stały przed przejazdem tramwajowym na ul. Gdańskiej. Organizatorzy zapomnieli bowiem o wyłączeniu świetlnej sygnalizacji w tym miejscu. Światło zielone pali się tutaj zaledwie kilkanaście sekund. Wystarczyło czasu na przejazd jedynie czterech-pięciu samochodów. Stąd wzięło się tak długie oczekiwanie.

Ta sprawa musi się zmienić 8 lipca, pierwszego dnia mistrzostw świata juniorów, kiedy na uroczystość otwarcia przybędzie znacznie więcej kibiców niż we wtorek. Spodziewanych jest ok. 20 tys. widzów.

- Rzeczywiście, problem ze światłami i wyjazdem zaistniał. Nie zostały wyłączone, ale to się zmieni. Obecność policji kierującej ruchem na pewno poprawi sytuację. Na pewno też trzeba otworzyć drugą bramę. Według naszych obliczeń było na stadionie od 8 do 10 tys. ludzi. Więcej niż się spodziewaliśmy i to też miało znaczenie - wyjaśnia Wolsztyński.

Wczoraj zadzwonił też do "Gazety" czytelnik, zwracając uwagę na jeszcze jeden problem związany z nowym parkingiem usytuowanym przy trybunie. - Jestem niepełnosprawny, a na tym parkingu nie ma specjalnych miejsc wyznaczonych dla takich ludzi jak ja.

Zadzwoniliśmy wczoraj do Sebastiana Chmary, prezesa C-WZS Zawisza, który jest administratorem stadionu. - Poproszę inwestora o zgodę na wymalowanie tzw. kopert dla niepełnosprawnych - zapewnił Chmara.

- Mamy specjalne spotkanie ze służbami miejskimi w sprawie organizacji ruchu i dodatkowych parkingów na czas mistrzostw - stwierdza Wolsztyński. - W sumie próba generalna przed mistrzostwami wypadła nieźle. Do zrobienia jest jeszcze kosmetyka na stadionie. Jestem też zadowolony ze sportowego poziomu Tamex Cup. Nie marzyłem nawet, że na otwarciu stadionu pęknie 6 metrów w tyczce. Tak wysoko nikt w Polsce nie skoczył. Piąty zawodnik Steven Lewis miał wynik lepszy niż dotychczasowy rekord mityngu - dodaje.