Hakan Sükür przeciw Lechowi w Pucharze UEFA?

Zdobywca Pucharu Azerbejdżanu Chazar Lenkoran, którego wczoraj Lech Poznań wylosował jako pierwszego rywala w Pucharze UEFA, uważa się za... faworyta do awansu.

Przedstawiciele Chazara, z którymi wczoraj po losowaniu spotkała się w Szwajcarii delegacja Lecha, zupełnie zdumieli poznaniaków. Oświadczyli bowiem, że nie są Azerami, lecz Tałyszami, że mają mnóstwo pieniędzy i uważają się za "Chelsea Azerbejdżanu", a nawet całego Kaukazu. Do tego dodali stwierdzenie, iż spodziewają się uporać się z Lechem bez problemu. Nie mają co do tego wątpliwości. - Bezczelni są. Chyba im się w głowach poprzewracało - mówi zbulwersowany takim zadzieraniem nosa wiceprezes "Kolejorza" Arkadiusz Kasprzak, który o losowaniu mówi: - Mogło być dużo lepiej, a niewiele gorzej.

Chodzi zwłaszcza o koszty podróży. Lechowi w europejskich pucharach przyjdzie grać z zespołem znad granicy irańskiej. Nie wiadomo jeszcze, czy pierwszy mecz (17 lipca) odbędzie się w Baku (jak twierdzi azerska agencja prasowa), czy w Lenkoranie (jak twierdziła delegacja Chazara). Koszt lotu do Baku to ok. 50 tys. euro. - Do tego dochodzą dodatkowe koszty - zwraca uwagę Kasprzak, który narzeka na to, że losowanie odbywa się zaledwie dwa tygodnie przed pierwszym meczem. - To powoduje, że wszystkie wizy, np. dla Peruwiańczyków, musimy załatwiać ekspresowo, czyli drożej.

No i wreszcie Lech przezornie rozważa możliwość zabrania na Kaukaz własnego kucharza wraz z zapasem jedzenia. To dodatkowy koszt.

- W tej sytuacji nie ma mowy o tym, żeby wyeliminowała nas jakaś "Chelsea Kaukazu" - mówi wiceprezes Lecha, który wolałby grać w Lenkoranie, choć ten leży tuż przy granicy irańskiej. Azerowie dowieźliby wtedy Lecha autobusem z Baku (250 km), a w Lenkoranie jest ponoć znacznie chłodniej niż w Baku, gdzie trzeba by grać w 40-stopniowym upale. - Lenkoran to kurort turystyczny - mówi Kasprzak.

Chazar uchodzi w swojej ojczyźnie za krezusa. To do niego należy rekord transferowy - trzy lata temu klub z Lenkoranu zapłacił pół miliona dolarów za byłego reprezentanta Turcji Oktaya Derelioglu. Teraz chce sprowadzić słynnego Hakana ?üküra, napastnika, który w rozgrywkach klubowych strzelił ponad ćwierć tysiąca goli, a kolejne ponad pół setki dołożył w meczach kadry Turcji. Od kilku tygodni Azerowie informują o negocjacjach Chazara z 37-letnim Turkiem. Trudno na razie przewidzieć, czy ?ükür trafi do klubu z Azerbejdżanu i czy wystąpi przeciwko Lechowi.

Niemal na pewno "Kolejorz" musi się szykować do starcia z drużyną, w której najliczniejszą grupą obcokrajowców będą stanowili Brazylijczycy. W trakcie każdego okna transferowego działacze Chazara szukają wzmocnień właśnie w Brazylii. Mało tego, po tym jak pod koniec maja zespół z Lenkoranu zdobył Puchar Azerbejdżanu (2:0 w finale z mistrzem kraju Interem Baku), do klubu zgłosiło się aż 10 Brazylijczyków chętnych do gry głównie w Pucharze UEFA. Zanosi się więc na spore zmiany w składzie, tym bardziej że po zakończeniu sezonu Chazar ogłosił wystawienie na listę transferową trójki zawodników: Nadira Nabijewa, Brazylijczyka Roberto Santosa i Yakubę Bambę z Wybrzeża Kości Słoniowej.

Bardzo szanowany w Azerbejdżanie były piłkarz, a obecnie trener Agasalim Mirjawadow (prowadził kiedyś kadrę narodową) będzie miał do dyspozycji Dmitrija Kramarenkę, który został wybrany drugim najlepszym bramkarzem ligi, oraz czołowego obrońcę Rodormira Todorowa.

Mimo że w klasyfikacji Europejskich Statystyków Futbolu Chazar zajmuje najwyższe miejsce spośród drużyn z Azerbejdżanu, w pucharach nie ma wielkiego doświadczenia. Założony w 2004 r. klub raz startował w Pucharze UEFA - w sezonie 2005/2006 przegrał dwa razy - 1:3 i 1:2 z Nistru Otaci z Mołdawii. Rok temu, po zdobyciu mistrzostwa, wystartował do walki o Champions League i napędził sporo strachu Chorwatom z Dinama Zagrzeb. W Baku był remis 1:1, w rewanżu Chazar nawet prowadził, doszło jednak do dogrywki, w której gracze Dinama strzelili dwa gole i zapewnili sobie awans.