Przebudzenie Ronaldo

W pierwszym meczu Euro 2008 nie zachwycił, w drugim był już bohaterem. Cristiano Ronaldo poprowadził Portugalię do wygranej 3:1 z Czechami i nasi grupowi rywale z eliminacji mistrzostw Europy są już pewni awansu do ćwierćfinału

W meczu z Turcją (2:0) faworyt do nagrody piłkarza roku grał na pół gwizdka. Niby próbował indywidualnych akcji, brał ciężar gry na siebie, ale pożytku z tego Portugalia nie miała wcale. Trener Luiz Felipe Scolari ani myślał jednak skrytykować Ronaldo. - Zobaczycie jeszcze, jaki jest wielki - prorokował.

I wczoraj w Genewie Ronaldo był wielki. Do 64. minuty mecz był wyrównany. Na dość szczęśliwego gola dla Portugalii - Deco zachował najwięcej zimnej krwi w zamieszaniu po akcji Ronaldo, rzecz jasna - Czesi odpowiedzieli trafieniem Libora Sionki. W 64. minucie do akcji wkroczył jednak Ronaldo. Deco zrewanżował się za asystę z początku meczu, a as Manchesteru United nie dał szans Petrowi Czechowi płaskim strzałem z 12. metra.

Opinie, że Ronaldo to samolub, że nie widzi świata poza czubkiem własnego nosa, mocno zweryfikowała ostatnia minuta meczu. 23-letni skrzydłowy w idealnej sytuacji, zamiast strzelać, odegrał piłkę do Ricardo Quaresmy, a piłkarz Porto wpakował piłkę do pustej bramki.

Wielki mecz Ronaldo, nie mniejszy Pepego. Naturalizowany Brazylijczyk rok temu trafił za 30 mln euro do Realu Madryt. Wówczas wielu pukało się w głowę. Pepe mimo słabego początku miał jednak świetny sezon w ekipie "Królewskich", a wczoraj formę potwierdził też w reprezentacji. Choć był to dopiero jego piąty mecz w kadrze Scolariego, grał po profesorsku, w cień usunął nawet znacznie bardziej doświadczonego Ricardo Carvalho.

- Jesteśmy wśród najlepszych drużyn tego turnieju. Wygrana 3:1 cieszy, ale to nie jest nasze ostatnie słowo - triumfował po meczu Scolari.

Portugalia - Czechy 3:1 (1:1) (Deco 8., Cristiano Ronaldo 64., Ricardo Quaresma 90. - Libor Sionko 17.), Szwajcaria - Turcja 1:0 (1:0) (Hakan Yakin 32.)