Piłkarska Miedź Legnica mierzy wysoko

Piłka nożna. Miedź Legnica ma w ciągu trzech, czterech lat awansować do nowej ekstraklasy. Część pieniędzy na grę w tej klasie rozgrywkowej zapewnią nowi sponsorzy, wśród których jest były właściciel Śląska Edward Ptak.

Działacze Miedzi Legnicy od wielu lat starali się znaleźć inwestora dla klubu. Długo były to działania nieskuteczne. Wreszcie klubem z Legnicy zainteresowała się grupa kapitałowa Garman, która zainwestuje pieniądze w drużynę piłkarską. Do inwestycji przekonał ją fakt, że w Legnicy miasto mocno angażuje się w pomoc klubowi, powstaje tam nowy stadion i dobrze prowadzona jest praca z młodzieżą. Są też tradycje, zwłaszcza z początku lat 90. ubiegłego wieku. Prezesem klubu został pochodzący z Wrocławia Dariusz Machiński. Przez kilka ostatnich lat był działaczem Dolnośląskiego Związku Piłki Nożnej, blisko współpracował z prezesem DZPN Jerzym Kozińskim.

Ale za grupą kapitałową Garman stoi m.in. Edward Ptak, postać dobrze znana w dolnośląskim futbolu. Do niedawna był jednym z głównych inwestorów i współwłaścicieli Śląska Wrocław.

- Pan Ptak nie jest zainteresowany przeciętnością, to człowiek, który wie, co to dobra piłka - mówi prezes Machiński. - Dlatego naszym celem sportowym będzie awans do nowej ekstraklasy. Moim zadaniem jest też wprowadzenie Miedzi na wyższy poziom organizacyjny.

Machiński zapowiada, że budowę zespołu Miedź na pewno będzie opierać na wychowankach. Prezes Miedzi nie ukrywa, że chciałby, aby system szkolenia młodzieży był taki, że najzdolniejsi młodzi piłkarze pozostaną w naszym regionie.

- Powinni trafiać do najlepszych klubów, czyli Zagłębia Lubin i Śląska Wrocław, a w przyszłości także Miedzi - mówi Machiński. - Nie powinno być tak, że utalentowani piłkarze z Dolnego Śląska grają na przykład w Kielcach.

Nowy prezes nie ukrywa, że inwestorzy liczyli, że mimo słabej rundy jesiennej wiosną uda się wywalczyć awans do nowej pierwszej ligi. Drużyna rzeczywiście gra rewelacyjnie, ale strata z jesieni była spora. Piłkarze Miedzi nie mieli właściwie prawa do żadnego błędu, a ten się przytrafił. Najpierw nieoczekiwanie zastopował ich w Legnicy Orzeł Ząbkowice, potem był remis z GKP Gorzów. To właściwie przekreśliło szanse na awans już w tym roku. - A my liczyliśmy, że awans będzie - nie ukrywa Machiński. - Trener Kubot i piłkarze wykonali świetną robotę. Dopóki będą jakiekolwiek szanse, będziemy walczyć. Jeśli się jednak nie uda awansować, w pewnym stopniu skomplikuje to nam plany. Nie ulegną one jednak zmianie.

Na dwie kolejki przed końcem sezonu Miedź zajmuje trzecie miejsce w tabeli i ma trzy punkty straty do Rakowa Częstochowa, z którym zagra teraz na wyjeździe.

Na razie Miedź pozostanie stowarzyszeniem. - Tak jest wygodniej, ale mamy już zgodę na przekształcenie klubu w sportową spółkę akcyjną - jeśli tylko zajdzie taka potrzeba, na przykład wynikająca z warunków koncesyjnych na grę w wyższych klasach rozgrywkowych - mówi prezes.

Klub miał ogromny problem z zaległościami wobec ZUS, ale Machiński zapewnia, że sprawa jest już właściwie załatwiona. - Mamy porozumienie, że zadłużenie zostanie spłacone w ratach. Zaproponowaliśmy ZUS, że 60 proc. wpłacimy jednorazowo, a pozostałą część w 60 miesięcznych ratach - mówi.

To wydaje się potwierdzać fakt, że inwestorzy myślą o dłuższej współpracy z klubem. Aby w przyszłości uchronić się przed przykrymi niespodziankami związanymi z ewentualnym wykryciem w klubie osób zamieszanych w aferę korupcyjną, prezes poprosił wszystkich pracowników i zawodników o podpisanie oświadczeń, że nie są w nią zamieszani. Są również weksle, które mają zabezpieczyć ewentualne straty, które klub mógłby ponieść, gdyby okazało się, że ktoś z jego pracowników jednak w aferę był uwikłany.

- Takie przyznanie się do winy poprzez niepodpisanie deklaracji wekslowych niczym nie będzie skutkować, bo nie może - mówi prezes. - Ale na razie z podpisywaniem nie ma problemu. Wszystko jeszcze trwa, myślę jednak, że podpiszą wszyscy - kończy Machiński.