Stokrotki żegnają się z kibicami

I LIGA PIŁKARSKA KOBIET. TKKF Gryf Szczecin podejmie w czwartek Zamłynie Radom (godz. 16, stadion Hutnika przy ul. Nehringa). Jeśli wygra - może włączyć się do walki o pozycję wicelidera rozgrywek.

Do końca sezonu pozostały już tylko dwie kolejki, a jedną nogą w barażach o elitę (zwycięzca I ligi musi grać baraż z zespołem ekstraklasy) jest Praga Warszawa. - W przekroju całego sezonu warszawianki zasłużyły na wygraną w lidze - uważa Mariusz Misiura, trener Gryfa. - Grały najlepszą piłkę.

Co ciekawe, warszawianki niedawno ograły Gryfa. Porażka przekreśliła - i tak małe - szanse szczecinianek na fotel lidera. I choć drugie miejsce nic - poza prestiżem - nie daje, to nasze zawodniczki w czwartek wyjdą po zwycięstwo.

- Taka jest specyfika kobiecej piłki. Dziewczyny nie kalkulują, tylko zawsze grają na maksa i z chęcią wygrania - tłumaczy szkoleniowiec.

- Wicemistrzostwo I ligi to 10. lokata w Polsce. Fajnie być tak wysoko - dodaje działacz klubu Leszek Drozdowski, który już sobie zaplanował, by w przyszłym sezonie zespół przyjął nazwę "Stokrotki". - Ja je tak nazywałem i się przyjęło. Na sponsora też znajdziemy miejsce - deklaruje.

Póki co drużyna trenuje przed meczem.

- Zamłynie ma w składzie dwie reprezentantki Polski. Jedną seniorkę i jedną w kadrze do 19 lat. Grają od 3-4 lat w I lidze, więc doświadczeniem nas przewyższają. Ale w Radomiu udało nam się zremisować i na swoim boisku musimy pokusić się o lepszy wynik - mówi Misiura.

Sezon Gryf zakończy w czerwcu meczem w Poznaniu, ale jeszcze wcześniej czeka go występ w turnieju półfinałowym o MP juniorek. W Koninie zagra z dwiema ekipami miejscowego Medyka oraz AZS Wrocław. Medyk i AZS to najsilniejsze w kraju ekipy seniorskie, ale w juniorkach szczecinianki nie są bez szans.