Protestują przeciwko planom NFZ

Dyrektorzy wielkopolskich szpitali boją się, że stracą na planowanych przez fundusz zmianach. Domagają się opóźnienia reformy, bo uważają, że jest ona źle przygotowana.

W imieniu dyrektorów głos zabrało Wielkopolskie Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia, reprezentujące ponad 70 szpitali z naszego regionu. Stanowisko porozumienia w tej sprawie zostało wysłane do Ministerstwa Zdrowia, Narodowego Funduszu Zdrowia oraz do sejmowej i senackiej komisji zdrowia.

Chodzi o nowy sposób płacenia za leczenie pacjentów. W tej chwili NFZ rozlicza się ze szpitalami za opiekę nad chorymi za pomocą tzw. procedur medycznych. W sumie jest ich około 1,8 tys. Wartość każdej procedury określa liczba punktów, które są następnie przeliczane na złotówki. Jedne są tak wycenione, że ich wykonywanie szpitalom się opłaca, a do innych muszą dokładać.

Od lipca ma się to zmienić. NFZ proponuje wprowadzenie tzw. jednorodnych grup pacjentów (JGP), czyli pogrupowanie procedur tak, by ich liczba zmniejszyła się do około 450. O tym, do jakiej grupy zostanie zakwalifikowany chory, mają decydować m.in. wskazania kliniczne, stan pacjenta, sposób jego leczenia, a nawet zużycie materiałów. Na podstawie szczegółowych opisów losów chorego w szpitalu nowym procedurom przypisywane będą odpowiednie kody.

Teoretycznie ma to urealnić koszty leczenia, ale też uniemożliwić szpitalom dopisywanie procedur tylko po to, by wyciągnąć z funduszu jak najwięcej pieniędzy.

Kierunek zmian jest słuszny - w tej sprawie wszyscy są zgodni. Dyrektorzy szpitali mają jednak mnóstwo obaw i wątpliwości, bo uważają, że reforma jest nieprzygotowana. I dlatego domagają się jej opóźnienia. W piśmie wysłanym do resortu zdrowia i NFZ tłumaczą, że na razie nie ma ani systemu informatycznego do nowych rozliczeń, ani osób przygotowanych do kodowania procedur. - Nie mówimy reformie "nie", ale niech będzie ona wprowadzana od 2009 r. Do tego czasu rozliczajmy się w obu systemach, żeby nauczyć się nowych zasad i przetestować, jak one działają - proponuje Jacek Profaska, dyrektor szpitala przy ul. Kysiewicza. - NFZ chce wprowadzić zmiany na początku okresu urlopowego, a to tylko utrudni nam zadanie - dodaje Jerzy Miedziołka, dyrektor szpitala powiatowego w Wolsztynie.

Dyrektorzy szpitali boją się też, że reforma pogorszy sytuację finansową prowadzonych przez nich ośrodków. Zdaniem Pawła Daszkiewicza, dyrektora kliniki przy ul. Szpitalnej, na zmianach najbardziej ucierpi onkologia dziecięca: - NFZ chce płacić tylko za te dni, w których prowadzona jest chemioterapia. Tymczasem u dzieci częściej leczy się powikłania niż podaje cytostatyki. To oznacza dla nas o połowę mniej pieniędzy niż obecnie.

Dyr. Profaska zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt nowych porządków: - Teraz z góry wiemy, ile dostaniemy za leczenie, bo zależy to od ilości wykonanych procedur. Nowe zasady nie będą nam niestety dawać takiego komfortu, bo wyliczenie należności nastąpi dopiero post factum. I może się okazać, że przyjmiemy więcej pacjentów, a pieniędzy jest mniej - tłumaczy Profaska. - Planowanie budżetu szpitala będzie praktycznie niemożliwe.

Andrzej Troszyński z biura prasowego centrali NFZ mówi, że fundusz na razie zbiera opinie środowiska lekarskiego. - Zależy nam na dobrym wprowadzeniu nowego systemu - zaznacza.