W meczu trzecioligowców górą Zagłębie

Zagłębie Sosnowiec wygrało pierwszy w tym sezonie mecz wyjazdowy, a Widzew przegrał po raz czwarty z rzędu. Obie drużyny, zdegradowane wcześniej o klasę niżej, w przyszłym sezonie zagrają w trzeciej lidze. Zagłębie na pewno, Widzew bardzo prawdopodobnie

Stadion Widzewa wyglądał w piątkowe popołudnie przygnębiająco. Wszystko przez konflikt zarządu łódzkiego klubu z kibicami. Ci drudzy dwa tygodnie temu dali wyraz swojemu niezadowoleniu z piłkarskiej formy drużyny. Piłkarze grali bardzo słabo, a sympatycy Widzewa winili za to nie tylko ich, ale także trenera Marka Zuba i wiceprezesa Grzegorza Bakalarczyka, który odpowiada za sprawy sportowe w klubie. Podczas meczu z Polonią Bytom kibice wyzywali zawodników, trenera i wiceprezesa. Zarząd klubu zdecydował, że nie będzie sprzedawał biletów na dwa ostatnie mecze Widzewa w tym sezonie w Łodzi. Dlatego w piątek stadion świecił pustkami, a kibice zgromadzili się pod stadionem i stamtąd dopingowali widzewiaków. W 20 min podjęto jednak decyzję, że fani mogą wejść na stadion. - Od początku nie chcieliśmy konfliktu z nimi, ale kibice nie mogą rządzić klubem - tłumaczył w przerwie meczu Bogusław Sosnowski, prezes Widzewa. - Mamy nadzieję, że teraz wszystko będzie już w porządku, a doping będzie kulturalny.

A ten był łódzkim piłkarzom był potrzebny i to bardzo. Po pierwszej połowie przegrywali bowiem z Zagłębiem 0:1. Drużyna z Sosnowca jest już pewna spadku z ligi, a mimo to przez 45 minut była lepsza od Widzewa, który wciąż walczy o utrzymanie. Goście stwarzali więcej sytuacji od drużyny trenera Janusza Wójcika, a jedną z nich udało im się wykorzystać. Po rzucie rożnym do piłki doszedł Paweł Cygnar i zgrał ją do Adriana Marka. Obrońca Zagłębia znakomicie uderzył z powietrza i piłka wpadła w okienko bramki Jakuba Hładowczaka. Młody bramkarz zastępujący w pierwszym składzie Bartosza Fabiniaka nie miał żadnych szans.

Po przerwie widzewiacy ruszyli do ataku, ale nie mieli pomysłu, jak sforsować obronę gości. Nie było to łatwe, bo sosnowiczanie cofnęli się na własna połowę i bronili ósemką, a nawet dziewiątką zawodników. Ale nie tylko dlatego. Piłkarzom Wójcika brakował przede wszystkim sił i umiejętności. Grali bardzo słabo i nie byli w stanie nawet wyrównać. Zasłużyli na trzecią ligę.

Trenerzy o meczu:

Andrzej Orzeszek, trener Zagłębia

Szkoda, że w tak ważnym dla Widzewa meczu na stadionie było tak mało kibiców. Żegnamy się z ligą i chcemy to zrobić z twarzą. Udało się kosztem Widzewa, który po porażce z nami jest w bardzo trudnej sytuacji. W pierwszej połowie byliśmy dobrze zorganizowani i Widzew nie mógł sobie z nami poradzić. W drugiej połowie mecz się wyrównał, ale gospodarze nie potrafili nam poważnie zagrozić.

Janusz Wójcik, trener Widzewa

Co można powiedzieć po meczu, który przegraliśmy nie stwarzając zbyt wielu sytuacji? Gołym okiem było widać, że w przerwie zimowej zostały popełnione pewne błędy. Piłkarze, którzy mają wrodzoną wytrzymałość i szybkość wyglądali na boisku w miarę dobrze, ale inni... W środku pola grało dwóch zawodników, którzy niedawno byli powoływani do reprezentacji Polski. Oni mieli problemy nawet z bieganiem, a co za tym idzie z odbiorem piłki i stwarzaniem sytuacji. Piłkarze mieli chęci żeby grać o wygraną, ale możliwości fizycznych i umiejętności już nie. Teoretycznie wciąż mamy szansę na utrzymanie.

Bogusław Sosnowski, prezes Widzewa

Widzew będzie się rozwijał, mamy długofalową strategię budowy klubu. W ciągu pięciu, dziesięciu lat chcemy wrócić do polskiej czołówki i walczyć w pucharach europejskich.