Wójcik: Jest medal, nie ma igrzysk

Rafał Wójcik z KKL-u Kielce zdobył w Dębnie tytuł wicemistrza Polski w maratonie. - Nie jestem zadowolony, bo chciałem walczyć o olimpiadę - podkreślał zawodnik.

By znaleźć się w kadrze na igrzyska w Pekinie, trzeba było wygrać 78. mistrzostwa Polski, i to w czasie minimum IAAF - poniżej 2 godz. i 15 minut. Wójcik wykonał tylko ten drugi warunek, bo pokonał trasę 42 km 195 m w czasie rekordu życiowego 2:13.02. Dał się jednak wyprzedzić startującemu dopiero drugi raz w maratonie utalentowanemu 26-letniemu Henrykowi Szostowi z Grunwalda Poznań (2:11.59) i najlepszemu w międzynarodowej stawce Ukraińcowi Jurijowi Giczunowi (2:10.59). - Chciałem walczyć o olimpiadę, ale po przyjeździe ze Stanów [przygotowywał się tam przez pięć tygodni - przyp. red.] byłem dwa razy chory i, niestety, zabrakło trochę formy. Na osłodę zostaje życiówka - mówił jednak rozczarowany.

Biegacz KKL-u realizował swój plan przez połowę dystansu, ale potem z pięcioosobowej czołówki zaatakowali Giczun i Szost. - Zostałem z Adasiem Draczyńskim [był trzeci - przyp. red.] i biegliśmy za wolno. Na 8. km przed metą znów ruszyłem sam, bo jeszcze miałem nadzieję na minimum [polskie to poniżej 2.12 godz. - przyp. red.]. Nie udało się, cóż, czasem tak bywa... Bo gdyby nie choroba, to mogłem pobiec nawet 2:11.30 - opowiadał srebrny medalista. Dla Wójcika był to piąty medal w MP w maratonie, ale pierwszy srebrny. Przed rokiem i w 2001 roku był trzeci, a złoto wywalczył w 2005 i 2006 roku.

W Dębnie rywalizowało 747 kobiet i mężczyzn. W pierwszej setce znaleźli się jeszcze dwaj kielczanie - 78. był Zenon Stępień, a 86. Michał Jamioł.