Smolarek: Na Euro będziemy gotowi

Jesteśmy mocni. Pamiętajcie, że potrafiliśmy wygrywać z Portugalią i Czechami. Na Euro chcę zagrać nie w meczu Niemcy - Polska, ale w meczu Polska kontra Niemcy - mówi Euzebiusz Smolarek z którym rozmawia Łukasz Jachimiak

Matusiak: Dziękujemy za doping, przepraszamy za grę

Łukasz Jachimiak: Nie widać, żebyś szczególnie zmartwił się porażką z USA. Powtarzasz, że nie stało się nic dramatycznego. Czy to nie dobra mina do złej gry?

Euzebiusz Smolarek: - Naprawdę uważam, że nie ma powodów do rozpaczy. Szkoda, że przegraliśmy, że nie wyszedł nam ten mecz, ale nie zapominajcie, że jesteśmy mocni. Potrafiliśmy przecież wygrać z Portugalią i Czechami. Ja o tym pamiętam, dlatego po meczu spałem dobrze.

Za to dziennikarze nie. Czytałeś gazety? Zaczęło się bicie na alarm.

- Po polsku to ja za dużo nie czytam. Dla mnie liczy się, że kibice byli z nami. To super z ich strony, że mimo porażki, i to wysokiej, wspierali nas do końca, a nawet klaskali, gdy schodziliśmy z boiska.

A nie należy niepokoić się tym, że gracie nierówno. W lutym było wspomniane zwycięstwo nad Czechami, teraz wypadliście słabo.

- To był przypadek. Naprawdę. Na Euro będziemy gotowi. Koledzy mają co prawda problemy w klubach, ale będzie sporo czasu przed turniejem, na pewno dojdą do siebie, bo to dobrzy piłkarze. Już przecież to pokazali.

Dobrzy na tyle, by pokonać Niemców? Ich zwycięstwo [4:0] nad Szwajcarią nie robi na tobie wrażenia?

- Nie boję się Niemców. Wiadomo, że grają tam świetni zawodnicy, ale ja chcę w czerwcu zagrać nie w meczu Niemcy - Polska, ale w meczu Polska kontra Niemcy. Nie możemy powtórzyć błędów, jakie popełniliśmy na mundialu. Nie ma co się bać. Chcemy zrobić coś więcej, niż dotąd zrobiliśmy, więc o stresie trzeba zapomnieć.

O swoją formę na czerwiec jesteś spokojny? W Hiszpanii chyba wszystko układa się po twojej myśli?

- Tam jest fajna pogoda, dobre jedzenie, uczę się hiszpańskiego i już wszystko rozumiem (Ebi się uśmiecha). No bo jak nawet nie rozumiem, co mówi trener, to zawsze odpowiadam "si, si, si", i on jest przekonany, że wszystko rozumiem (śmiech).

Ale sprawę późniejszego powrotu z kadry załatwiłeś jak trzeba?

- Si (śmiech). Z tym nie było żadnego problemu. Zagrałem w środę mecz, więc czwartek dostałem wolny, a na naszym piątkowym porannym treningu już będę.

Na porażki kibice w Hiszpanii reagują tak, jak w środę zareagowali ci z Krakowa?

- Kiedy przegrywamy, zakładam czapkę i idę na plażę (śmiech). Naprawdę atmosfera jest bardzo fajna. Mamy udany sezon, dużo wygrywamy, jesteśmy wysoko, wszyscy się cieszą.

Grasz w najlepszej lidze świata?

- W Primera Division występują najlepsi piłkarze świata, gra jest bardzo szybka, no i tam jest chyba największa presja wyników. W Hiszpanii piłka jest naprawdę najważniejsza. Np. u nas jest radio, które codziennie nadaje cztery godziny relacji dotyczących Racingu. Zastanawiam się, o czym można przez tyle czasu mówić. Jeszcze nie rozumiem, ale niedługo będę wiedział, z czego ciągle śmieją się koledzy.