Radosław Matusiak: Dziękujemy za doping, przepraszamy za grę

- W meczu z USA każdy się starał, a właściwie każdemu ten mecz nie wyszedł. Może potrzebna była taka porażka, by nie przydarzyła się w spotkaniu z Niemcami? - zastanawia się Radosław Matusiak

Andrzej Klemba: Rozczarowaliście nie tylko siebie, ale także 22 tys. kibiców na trybunach Wisły.

Radosław Matusiak: Nie można wszystkiego wygrywać. Wiadomo, że wynik 0:3 u siebie i to przy takiej publiczności nie jest powodem do dumy. Kibice dopingowali nas przez całe spotkanie i za to im dziękuję, równocześnie przepraszam za porażkę.

Popełniliście bardzo dużo błędów.

- Amerykanie zagrali bardzo wąsko, zostawili nam mało miejsca i dlatego nie mieliśmy sytuacji bramkowych. Za to rywale wykorzystali dwa stałe fragmenty gry. Po przerwie było znacznie lepiej, prowadziliśmy grę, ale i tak to rywale strzelili trzecią bramkę. Wszedł Łukasz Garguła i był dobrym łącznikiem między pomocą i atakiem. Musimy jak najszybciej wyciągnąć wnioski i zrobić wszystko, by taki mecz się już nie powtórzył. Momentami druga połowa dała powody do optymizmu.

W lidze nie może Pan odnaleźć formy i pojawiły się głosy, że po co kadrze Matusiak. Mecz z USA pokazał, że magia reprezentacji jest duża.

- Właśnie to mnie najbardziej denerwuje. Mówicie, że jestem bez formy, a po meczu z Estonią piszecie, że byłem wyróżniającym się zawodnikiem. Trzeba zadać sobie pytanie, czy jestem potrzebny kadrze, czy nie. Bo pisanie co dwa tygodnie, że mam nie jechać na Euro, bo w lidze nie strzelam, bardzo mnie denerwuje. Po meczu reprezentacji, w którym zdobywam bramkę, jestem dobry, a później przy powołaniach jest narzekanie, że dlaczego się w niej znalazłem. Mam tego dosyć.

Z USA mieliście zagrać jak z Niemcami na Euro 2008.

- Tak miało być i każdy się starał, a właściwie każdemu ten mecz nie wyszedł. Może potrzebna była taka porażka, by nie przydarzyła się w spotkaniu z Niemcami.