Szansa dla snajpera z Poznania

Przed Hernanem Rengifo - jedno z największych wyzwań w dotychczasowej futbolowej karierze. Jeśli dobrze zagra w czwartkowym meczu reprezentacji Peru, ma szansę zagościć w niej na dłużej.

Peruwiańczycy grają w towarzyskim meczu z Kostaryką. Mecz odbędzie się w czwartek o godz. 2 w nocy naszego czasu, co może oznaczać, że Rengifo nie zdąży zregenerować sił na sobotni mecz z Ruchem w Chorzowie. To wiadomość zła, ale niewiele dało się w tej sprawie zrobić - Peruwiańczycy grają w terminie wyznaczonym przez FIFA i kluby mają obowiązek puścić piłkarza na ten mecz.

Mecz Kostaryką może być przełomowy mecz dla reprezentacyjnej kariery Rengifo. Do tej pory napastnik Lecha nie był w niej podstawowym piłkarzem, powoływano go od przypadku do przypadku. Teraz otrzymał powołanie po tym, jak w peruwiańskim futbolu wybuchł wielki skandal obyczajowy. Gwiazdorzy reprezentacji Jefferson Farfán (PSV Eindhoven), Santiago Acasiete (Almer~a), Claudio Pizarro (Chelsea) i Andrés Mendoza (Metalurg Donieck) tak intensywnie balowali w towarzystwie prostytutek po zremisowym meczu z Brazylią w eliminacjach do mistrzostw świata, że trzy dni później przegrali z Ekwadorem 1:5. W Peru nie patyczkowano się z nimi - komisja odpowiedzialna za przygotowania do mundialu odsunęła ich od reprezentacji.

I właśnie w miejsce zawieszonych gwiazd teraz swoją szansę w reprezentacji dostanie napastnik Lecha. Tylko naprawdę dobra gra w narodowych barwach może go utrzymać w kadrze. Pizarro czy Farfán to zbyt duże nazwiska (i tak naprawdę jedyne gwiazdy peruwiańskiego futbolu), by ich zawieszenie mogło być długotrwałe. Rengifo ma swoje pięć minut i tylko od niego zależy, czy je wykorzysta. W Peru wierzą w umiejętności piłkarza Lecha - jego ostatni mecz z GKS Bełchatów i gol w nim strzelony był tematem dnia na tamtejszych portalach internetowych co najmniej tak, jak niedzielny gol Euzebiusza Smolarka w barwach Racingu Santander "ogrywany" był w polskich mediach.

Powołanie do kadry przyszło w momencie dobrym dla samego piłkarza. Rengifo jest w formie - nie zaszkodziły mu zimowe przygotowania zaaplikowane przez trenera Franciszka Smudę, choć zimowe "ładowanie akumulatorów" to dla niego nowe doświadczenie. A gol w meczu z Bełchatowem pokazał, że ani zimnej krwi, ani umiejętności pod bramką rywala mu nie brakuje.

I tylko szkoda, że reprezentacja Peru ma znikome szanse na południowoafrykański mundial - po czterech meczach ma zaledwie dwa punkty...