Błaszczykowski wrócił za wcześnie

Jakub Błaszczykowski ma naderwany mięsień uda w dwóch miejscach, ale trenerzy Borussii Dortmund za wszelką cenę chcą go postawić na nogi. - Powiedziałem Kubie: Broń cię Panie Boże, żebyś zagrał nie do końca wyleczony - mówi Bogusław Kaczmarek, asystent Leo Beenhakkera.

W sobotę Błaszczykowski grał w pierwszym składzie Borussii z Werderem. Nie minęła pierwsza połowa, gdy złapał się za udo i padł na murawę. - Rozmawiałem z Kubą, jest strasznie rozczarowany opieką medyczną w klubie - opowiada Sport.pl Kaczmarek. - Moim zdaniem doznał urazu, bo zdecydowanie za wcześnie wrócił na boisko po kontuzji.

Wczoraj Błaszczykowski był w Austrii, gdzie Jerzy Brzęczek - jego wujek, menedżer i piłkarz Górnika Zabrze w jednym - załatwił mu zabiegi w jednej z klinik. W Polsce skrzydłowy będzie na konsultacji w Piekarach Śląskich u lekarza Jerzego Wielkoszyńskiego.

- Z tego co wiem, Borussia chciałaby mieć gotowego Kubę już za dwa tygodnie na półfinał Pucharu Niemiec z HSV - mówi Kaczmarek. - To ich jedyna przepustka do pucharów. Ale powiedziałem Kubie: Broń cię Panie Boże, żebyś zagrał. Masz się wyleczyć do końca.

26 marca kadra gra towarzyski mecz z USA w Krakowie. - Ja bym go nie brał. Wartość Kuby znamy, potencjał ma ogromny - mówi Kaczmarek. - Zdecydowanie gorzej byłoby, gdyby znowu za szybko wrócił i uraz się odnowił. Dłuższa przerwa może być problemem przed Euro, bo znam Kubę i wiem, że potrzeba mu trzech tygodni przygotowania do gry na najwyższym poziomie.

Wynika więc z tego, że zdrowy Błaszczykowski może być pewny miejsca w kadrze na Euro.