Mariusz Kuras o...

Wyniku

Polonia przegrała pięć spotkań z rzędu po 0:1 i my chcieliśmy przedłużyć tę serię. Nie udało się, ale nie robię tragedii. Na pewno lepiej zagraliśmy niż z Flotą. Szkoda tylko straconych w takich okolicznościach bramek. Pierwsza w ogóle nie powinna wpaść, przy drugiej to my mieliśmy dobrą sytuację i nagle poszła kontra gości. Dziś parę akcji zagraliśmy szeroko. To były akcje oskrzydlające, a tak będzie grała moja Pogoń. Mamy do ligi miesiąc i wtedy właśnie tak będziemy grać. Gdyby forma już była, to byłby to duży problem. Ciężko byłoby ją utrzymać do ligi. A tak mamy czas, by wszystko zatrybiło. Wiem, że kibice oczekują zwycięstw, ja też tego wymagam, ale na to przyjdzie jeszcze czas.

Odwołanym obozie w Pogorzelicy

Najbardziej mnie martwi fakt, że to była moja decyzja, o której widziało kilka osób, a teraz trąbi o tym całe miasto. Nie jedziemy, bo tamtejsi organizatorzy nie wpuściliby nas na trawiaste boisko. Mielibyśmy halę i sztuczną nawierzchnię. Zdecydowałem, że drużynie potrzebne są treningi na trawie i zostajemy w Szczecinie, gdzie mamy takie murawy.

Kolejnych sparingach

Czas coś zagrać na wyjeździe, bo dotychczas byliśmy gospodarzami. W środę jedziemy do Kołobrzegu, w sobotę zagramy w Niechorzu.

Podsumowaniu tygodnia i nowych graczach

Na pewno seria spotkań z trzecioligowcami dużo nam dała. Widzimy potrzeby zespołu i szukamy wzmocnień. Są one uzależnione od limitu młodzieżowców, którzy muszą grać w lidze. Jeśli on pozostanie utrzymany, to musimy szukać młodych graczy. Doświadczonych już mamy i z nimi poradzimy sobie w IV lidze. Mamy na oku 2-3 młodych i nie wykluczam, że ktoś jeszcze do nas dołączy. Zresztą skład będziemy wzmacniać każdego roku.

Prostych błędach

Solidnie trenujemy, by było ich jak najmniej. Ale przytrafiają się, co kosztuje nas bramki. To indywidualny problem zawodników. Przy drugiej bramce błąd popełnił Andrzej Tychowski, ale wszystko zaczęło się od straty pod bramką przeciwnika. Dostrzegam coś innego. Zespół nie ma teraz lidera, który krzyknąłby na boisku. Tomek Judkowiak też milczy. Wiem dobrze, że gra nie może polegać tylko na moich krzykach. Ja lubię i będę podpowiadał, ale czekam też, aż usłyszę zawodników.