Vive gromi lidera. Wisła była mu potrzebna

- Każdy z nas uwierzy po tym meczu, że potrafi grać - cieszył się Bartosz Konitz. Jego Vive zdeklasowało we własnej hali lidera tabeli Wisłę Płock. Te 12 bramek przewagi to najwyższa wygrana kielczan w 32-letniej historii świętej wojny.

- Patrzę na tę halę i wiem, że jednak może być piłka ręczna w Kielcach. Cała sala żyła, miło patrzeć Ta publiczność nas nakręcała, każdy czuł się mocny. To jest jednak zawsze jakiś specjalny mecz z Płockiem i nasza postawa była całkiem inna niż np. w meczu w Piekarach - dodał rozgrywający Vive. Niemający wielkiego stażu w tych ligowych klasykach Konitz dał się - podobnie jak cały zespół gospodarzy - porwać specjalnemu nastrojowi. Takich przykładów było więcej - choćby rozgrywający najlepszy mecz od czasów pojawienia się w Kielcach Michaił Usaczow. - Czekałem, kiedy wyjdzie mi taki dobry mecz, i cieszę się, że stało się to akurat z zespołem, który zajmuje pierwsze miejsce. Jestem bardzo zadowolony z tej wygranej. Wierzę, że dalej będzie jeszcze lepiej - zapowiadał.

Już było. Kielczanie pokazali wreszcie, że umieją postawić swoje warunki w obronie. Harowali w niej wszyscy bez wyjątku. Przez środek defensywy właściwie nie sposób było się przedrzeć, mocna strona Wisły, jaką była współpraca z kołem, nie dawała efektów, rzutów z drugiej linii też było niewiele. Pomagali tylko skrzydłowi, ale i oni za dużo okazji nie mieli, bo Vive mylić się w ataku (dając okazje do kontr) nie zamierzało zbyt często. Nie przeszkadzała mu wysunięta obrona gości. - Wiedzieliśmy, że trzeba grać długo w ataku, a w obronie mocno. Podstawą była obrona i to był numer jeden w tym meczu. Trenowaliśmy ją bardzo długo, ale cały czas coś nam nie wychodziło. W tym tygodniu również i wreszcie wyszło, wszystko było super poustawiane - z ulgą mówił Konitz.

Stąd też szybkie skoki przewagi gospodarzy. Bogdan Zajączkowski musiał wziąć czas po 12 min, bo Vive za sprawą Usaczowa wygrywało już 8:4. Za każdą próbę dojścia Wisła płaciła słoną cenę - od 10:8 (Tomasz Paluch) w 19. min do 16:10 (Usaczow) w 27. czy też od 22:16 (Paluch) osiem minut po przerwie do 30:20 po firmowej, już można powiedzieć, kontrze przez całe boisko Władymira Ilina po kolejnych dziesięciu. I znów czas dla Zajączkowskiego...

Kielczanie ani przez moment nie dali Wiśle odetchnąć. Wiśle, która nie chciała pamiętać, że to święta wojna. Wyszło, że z "pokojowym" nastawieniem nie da rady

We wtorek o godz. 17 druga część miniserialu Płock - Kielce. Pierwszy zespół Vive zagra na wyjeździe z płocką młodzieżą w Pucharze Polski (dzień później o godz. 19 na Krakowskiej Vive II - Wisła I). A w sobotę ważne pożegnanie z ligą (na dwa i pół miesiąca) - wyjazd do Puław na mecz z Azotami.

Vive Kielce - Wisła Płock 36:24 (19:12)

Vive: Bernacki, Kubiszewski - Podsiadło 7 (3), Usaczow 6, Nikulenkow 5, Konitz 4, Rosiński 4, Żółtak 3, Jachlewski 3, Kuchczyński 3, Ilin 1, Bartczak, Chodara. Kary 6 minut.

Wisła: Wichary, Marszałek - Paluch 7 (4), Nat 5, Pronin 4, Radojević 3, Rumniak 1, Zołoteńko 1, Szyczkow 1, Kuptel 1, Kwiatkowski 1, Wuszter, Świerad, Twardo. Kary 4 minuty.

Sędziowali: Arkadiusz i Leszek Sołodkowie (Legionowo/Warszawa). Widzów: 2700.

Przebieg - I połowa: 0:1, 4:1, 4:3, 5:3, 5:4, 8:4, 8:6, 9:6, 9:7, 10:7, 10:8, 11:8, 11:9, 12:9, 12:10, 16:10, 16:11, 17:11, 17:12, 19:12; II połowa: 19:13, 20:13, 20:15, 22:15, 22:16, 25:16, 25:17, 26:17, 26:18, 27:18, 27:19, 28:19, 28:20, 30:20, 30:21, 31:21, 31:22, 32:22, 32:24, 36:24.

Pozostałe wyniki 15. kolejki:

AZS AWFiS Gdańsk - Traveland Społem Olsztyn 29:32 (10:16),

Focus Park Kiper Piotrków Trybunalski - AMD Chrobry Głogów 32:28 (17:15),

Techtrans Darad Elbląg - Olimpia Piekary Śląskie 29:34 (11:19),

MMTS Kwidzyn - Azoty Puławy 28:29 (12:16),

Miedź Legnica - Zagłębie Lubin 28:27 (16:13).