Hyży zadebiutował we francuskiej lidze koszykarzy

W miniony weekend rozpoczął się nowy sezon francuskiej ekstraklasy koszykarzy Pro A. W JDA Dijon występuje skrzydłowy reprezentacji Polski Radosław Hyży i już w pierwszym meczu był jednym z najlepszych zawodników zespołu.

Hyży zadebiutował we francuskiej lidze koszykarzy

W miniony weekend rozpoczął się nowy sezon francuskiej ekstraklasy koszykarzy Pro A. W JDA Dijon występuje skrzydłowy reprezentacji Polski Radosław Hyży i już w pierwszym meczu był jednym z najlepszych zawodników zespołu.

W ostatnich latach niewielu polskich koszykarzy grało we Francji. W sezonie 1993/94 Jarosław Jechorek występował w Le Mans. W latach 1995-97 Jarosław Zyskowski reprezentował barwy Toulouges i St. Vallier. Ale wszystkie te kluby grały zaledwie w drugiej lidze. Hyży po wielu latach nieobecności Polaków we francuskiej ekstraklasie w tym sezonie znalazł sobie pracę w piątym zespole poprzedniego sezonu JDA Dijon i zabłysnął już w pierwszym meczu.

Jego zespół po dogrywce został pokonany na wyjeździe przez nienajsilniejszy Montpellier. Hyży grał 22 minuty, zdobył 15 punktów, trafił 6/9 z gry (67 proc.), 3/5 rzutów wolnych (60 proc.) i miał cztery zbiórki.

Pierwsza ósemka

- Na co stać mój zespół w tym roku? Kilka miejscowych gazet typuje, że nie mamy szans na zajęcie miejsca w pierwszej ósemce. Prezesi klubu wymagają od nas, byśmy zajęli co najmniej ósme miejsce. A trzeźwo myślący ludzie, czyli zawodnicy, uważają, że mamy realne szanse na znalezienie się na jednym z miejsc 4-8. Klub jest bardzo związany z miastem. Co ciekawe i niespotykane w Polsce, na zdecydowaną większość spotkań wyjazdowych podróżujemy samolotem - opowiada "Gazecie".

Biegający trener

- Treningi we Francji wyglądają zupełnie inaczej niż w Polsce. Różnica tkwi już nawet w samym planie przygotowań do sezonu. Ot, choćby nie ma kilkutygodniowych obozów przygotowawczych, mniej uwagi zwraca się na przygotowanie siłowe. O to musi zadbać każdy samodzielnie. Ale to, co od razu rzuciło się w oczy, to podejście trenera do swoich obowiązków. Trener Alain Thinet na treningach biega razem z nami i wcale nie jest najgorszy, choć ma prawie 50 lat. Dawał nam w ten sposób przykład - opowiada koszykarz i za chwilę dodaje: - Poza tym to trener, który potrafi utrzymać dobrą atmosferę w zespole, jest bardzo spokojny. Spora sztuka to także tak dobrać zawodników, by później na nich nie krzyczeć, a jemu się to udało. Tylko raz się zdenerwował, kiedy przegraliśmy sparing z zespołem, który prowadził poprzednio. Ale szybko wrócił spokój. A w kolejnym towarzyskim meczu z tą samą drużyną zdecydowanie wygraliśmy.

Hyży przed przyjazdem do Francji nie znał ani słowa po francusku. Jak dogaduje się z trenerem?

- Trener zna trochę angielski. Kiedy trzeba, pomagają mu Amerykanie, którzy mówią również po francusku, i tak się dogadujemy. Zresztą nauczyłem się już podstawowych francuskich komend koszykarskich, więc nie mam problemu ze zrozumieniem trenera - mówi skrzydłowy reprezentacji Polski.

Od kilku lat najsilniejsze w Pro A są zespoły Le Mans, ASVEL Villeurbanne, Strasbourg i Pau Orthez. - To kluby dysponujące największymi budżetami i zagrozić im będzie bardzo ciężko. Ale w tej lidze jest trochę inaczej niż w PLK. Tu nie ma aż takiej przepaści pomiędzy zespołami najbogatszymi a najbiedniejszymi, czyli teoretycznie najsłabszymi. Wygrać gdziekolwiek na wyjeździe jest niesamowicie ciężko - mówi polski koszykarz.

Tomasz Kułakowski

Dla Gazety Liliane Trevisan, koszykarski specjalista "L'Equipe":

JDA Dijon po ostatnim sezonie, w którym zajął piąte miejsce, uległ kompletnej przebudowie. Odszedł pracujący tam przez ostatnie pięć lat trener Chris Singleton, doszło kilku nowych zawodników. Teraz z budżetem wynoszącym 19 milionów franków (około 3,5 mln dol.) JDA nie będzie raczej odgrywać poważnej roli w walce o czołowe lokaty.

Wiem, że trener Thinet był pod dużym wrażeniem występu Hyżego w pierwszym meczu i w ogóle bardzo dobrze się o nim wypowiada. Polak nie zagrał w pierwszej piątce swojego zespołu, ale aż 22 minuty spędzone na parkiecie to jak na debiut zadziwiająco długi czas. Thinet twierdzi, że właśnie tacy uzdolnieni koszykarze jak Hyży, umiejący grać na pozycji niskiego i silnego skrzydłowego, będą w jego zespole grali pierwszoplanową rolę. Ta pierwsza pozycja w Dijon jest zarezerwowana dla reprezentanta Francji Laurenta Bernarda. Hyży więc z pewnością będzie więcej występował na pozycji numer cztery. Ale o nią też będzie musiał walczyć z także utalentowanym 26-letnim Jorome Monnetem. Ile Hyży zarabia? Podejrzewam, że jego zarobki są podobne to Monneta, czyli około 40-50 tys. franków (około 6-7 tys. dol.) miesięcznie.

not. tok

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.