W Widzewie kac po Koronie

- Presja, jaka na mnie ciąży, od kiedy przyszedłem do Widzewa, z pewnością nie pomaga mi się odblokować i zdobyć pierwszego upragnionego gola - mówi Grzegorz Piechna, który w meczu z Koroną Kielce miał znakomitą okazję do zdobycia bramki.

Piechna marzył o golu w meczu ze swoją byłą drużyną. - Po powrocie z Rosji [Piechna występował w Torpedo Moskwa - przyp. red.] miałem możliwość ponownej gry w Koronie, ale zaprosili mnie tam tylko na testy. A przecież coś dla tego klubu zrobiłem. Akurat ze mną nie powinno się tak postępować - mówił napastnik łódzkiej drużyny jeszcze przed meczem z kieleckim zespołem. A trener Marek Zub obiecał, że Piechna zagra przeciwko Koronie. Wpuścił go na boisko po przerwie. - Przed meczem liczyłem, że trener znajdzie dla mnie miejsce w pierwszej jedenastce - mówi piłkarz. - Jednak nie mam zamiaru się na nikogo obrażać. Jestem w drużynie na takich samych zasadach, jak każdy inny zawodnik i tylko dobrą postawą na treningach mogę przekonać trenera, aby na mnie stawiał.

W 62 min po zagraniu Łukasza Masłowskiego były król strzelców ligi miał znakomitą okazję do zdobycia gola. Był sam na sam z Maciejem Mielcarzem, ale posłał piłkę obok słupka. - To była fantastyczna okazja, ale znów mi się nie udało - żałuje Piechna. - A to był dla mnie bardzo ważny mecz, bo przeciwko drużynie, w której nie tak dawno przeżywałem najpiękniejsze chwile w karierze. Presja, jaka na mnie ciąży od kiedy przyszedłem do Widzewa, z pewnością nie pomaga mi się odblokować i zdobyć upragnionego gola.

31-letni napastnik wciąż czeka na swoje pierwsze trafienie od powrotu z Rosji. Zagrał w siedmiu meczach Widzewa, na boisku spędził w sumie 474 minuty, oddał czternaście strzałów, w tym sześć celnych. I prawdopodobnie tej jesieni nie zdobędzie już bramki. Na widzewiaku cały czas ciąży bowiem kara zawieszenia na trzy mecze za uderzenie bez piłki obrońcy Jagiellonii Białystok Rodneia. - W środę zbiera się Związkowy Trybunał Piłkarski, na którym będzie rozpatrywane nasze odwołanie od orzeczenia Komisji Ligi - informuje Michał Kulesza, rzecznik prasowy klubu z al. Piłsudskiego. - Nie wiemy, jaka będzie decyzja działaczy PZPN. Kara może zostać utrzymana, ale może też zostać zmniejszona bądź zwiększona. Czekamy do środy.

Sytuacja, jaką miał Piechna w meczu z Koroną, była jedyną, jaką wypracowali widzewiacy w całym meczu. Piłkarze wicelidera ligi potwierdzili swoją bardzo dobrą postawę w tym sezonie. Na ich tle było też widać, że łódzki zespół zasługuje na miejsce w dole tabeli. - Ogromna wola walki i zaangażowanie to zbyt mało na świetnie dysponowaną Koronę - mówi Łukasz Juszkiewicz, pomocnik Widzewa. - Nie można wygrać meczu, jeśli przez całe spotkanie stwarzamy sobie tylko jedną sytuację bramkową i na dodatek jej nie wykorzystujemy. Kibice mogą nam zarzucać wiele, jednak braku ambicji i zaangażowania nie można nam odmówić. Czujemy dużą presję, jaka spoczywa na naszym zespole. Jednak trzeba sobie szczerze powiedzieć, że w niektórych elementach naszej gry zawodzą umiejętności. Czekamy na przerwę zimową, która na pewno przyniesie wiele zmian w naszym zespole.

Zanim to jednak nastąpi przed widzewiakami jeszcze trzy mecze (dwa przeniesione z rundy wiosennej) w tym roku - z Górnikiem Zabrze, Zagłębiem Lubin i PGE GKS Bełchatów. Kolejne spotkanie rozegrają dopiero 23 listopada, bo liga z powodu meczów reprezentacji będzie w najbliższy weekend pauzować. - Mam nadzieję, że przez te dwa tygodnie zdążymy się odbudować - mówi Zub.