Pamięć o sportowcach z Warmii i Mazur

W każdej miejscowości na Warmii i Mazurach byli działacze, zawodnicy, trenerzy, którzy większość swojego życia poświęcili sportowi. Warto pamiętać o ich osiągnięciach i zasługach dla naszego regionu

Na początku marca tego roku w wieku 78 lat zmarł Andrzej Siennicki, były lekkoatleta Spójni Warszawa, a także szkoleniowiec kadry narodowej na dystansach 400, 800 i 400 metrów przez płotki. Od wielu lat związany z tą dyscypliną sportu w stolicy Warmii i Mazur. W połowie lat 50. w sztafecie stanął na podium mistrzostw Polski. Był wychowawcą znakomitych lekkoatletów, a ostatnim z nich jest Kacper Kozłowski (AZS UWM), który niedawno w sztafecie wywalczył brązowy medal mistrzostw świata w Osace. Podopieczni Andrzeja Siennickiego zdobyli srebrny medal igrzysk olimpijskich w sztafecie w 1976 r. w Montrealu.

- Z trenerem Siennickim spotkałem się w wieku dziesięciu lat, kiedy tata zaprowadził mnie na pierwsze zajęcia - wspomina Kozłowski. - Na początku nie chciał mnie przyjąć, bo byłem za młody, ale później trochę zmiękł. Nigdy nie było między nami żadnych konfliktów. Zawsze słuchałem jego poleceń, ponieważ wiedziałem, że wyjdzie mi to tylko na dobre. Spotykaliśmy się nie tylko na treningach, w prywatnych rozmowach często podpowiadał mi, jak mam się przygotowywać do rywalizacji. Teraz mi tego brakuje.

15 października odszedł Mieczysław Jesionowski, były zawodnik w motocyklowych wyścigach ulicznych i rajdach terenowych. To właśnie z jego inicjatywy powstał tuż po wojnie Olsztyński Klub Motorowy. Jako zawodnik wywalczył wicemistrzostwo Polski w wyścigach ulicznych w 1953 r. Był także współzałożycielem i wiceprezesem Auto Moto Klubu Stomil Olsztyn, klubu, którego zawodnicy z powodzeniem rywalizowali w imprezach nie tylko w Polsce, ale też za granicą.

Organizator wielu imprez motocyklowych.

Co roku kibice piłki nożnej zapalają znicze na grobie Józefa Łobockiego, zmarłego w 2004 r. wieloletniego trenera klubów na Warmii i Mazurach.

Natomiast miłośnicy sportów motorowych nie zapominają o Marianie Bublewiczu, jednym z najlepszych kierowców rajdowych. Przypomnijmy, 20 lutego 1993 r. podczas Rajdu Dolnośląskiego auto olsztynianina uderzyło w drzewo, a Bublewicz zmarł na skutek odniesionych obrażeń.