Łódź znów nie zobaczy Ebiego

Brożek, Kosowski, Zieńczuk, Kiełbowicz, Wawrzyniak, Gołoś, Zahorski. Kto z nich wykorzysta szansę od Leo Beenhakkera? Dziś o godz 18 w Łodzi towarzyski mecz Polska - Węgry. Transmisja w Programie 2 TVP

- Jesteśmy w 100 proc. gotowi, by nie przydarzyła się na naszym stadionie awaria oświetlenia - zapewnia Władysław Puchalski, prezes Widzewa. Do dwóch niezależnych kabli zasilających dołożono wczoraj kolejny. Tak na wszelki wypadek, by nie powtórzyła się sytuacja z sobotniego wieczoru w Warszawie. W Łodzi dmuchają na zimne, bo reprezentacja nie grała u nich ponad pięć lat. Ostatni raz na stadionie Widzewa grała kadra Jerzego Engela w towarzyskim meczu z Japonią. Przegrała 0:2, a do tego w trakcie gry chuligan rzucił z trybun petardę, która wybuchła obok Jerzego Dudka. Od tamtej pory reprezentacja obraziła się na Łódź.

Mecz z Węgrami jest towarzyski, ale na stadionie na pewno będzie komplet widzów. Kibice są zawiedzeni, że nie zobaczą urodzonego w Łodzi Euzebiusza Smolarka. Bohater meczu z Kazachstanem nigdy nie zagrał na stadionie, na którym legendą stał się jego ojciec Włodzimierz. Przed spotkaniem z Japonią też był w kadrze, ale doznał kontuzji.

Mecz z Węgrami nie został jednak zorganizowany dla gwiazd kadry, chociaż w Łodzi ich nie zabraknie. Na pierwszy plan wysuwają się aktorzy drugiego, a nawet trzeciego planu, czyli piłkarze, którzy dotychczas nie grali w eliminacjach. - Chcę sprawdzić zawodników, którzy nie mają doświadczenia w profesjonalnej piłce - tłumaczy Beenhakker. - Z Węgrami mam do dyspozycji sześć zmian, więc wszystkim dam szansę. Ale składu nie podam, najpierw muszą go poznać zawodnicy.

Beenhakker szuka piłkarzy, którzy będą uzupełnieniem kadry. Stąd powołania dla Pawła Brożka, Kamila Kosowskiego i Marka Zieńczuka z Wisły Kraków, Grzegorza Bartczaka z Zagłębia Lubin, Tomasza Kiełbowicza i Jakuba Wawrzyniaka z Legii oraz najbardziej zaskakujące - dla Konrada Gołosia i Tomasza Zahorskiego z Górnika Zabrze, który nie zdobył jeszcze w tym sezonie gola. A jego partner z ataku Górnika Dawid Jarka ma już na koncie dziesięć trafień, przewodzi w klasyfikacji strzelców ligi, ale Beenhakker widzi następcę Macieja Żurawskiego w 22-letnim Zahorskim. Dziś zobaczymy, czy Holender ma rację, bo kapitana reprezentacji nie ma już wśród kadrowiczów. Ma go zastąpić właśnie napastnik z Zabrza.

Bardzo ciekawie zapowiada się też rywalizacja lewych obrońców. Wawrzyniak i Kiełbowicz walczą ze sobą o miejsce w pierwszym składzie Legii, teraz będą rywalami także w reprezentacji. Obaj pewnie na dłużej do niej nie trafią, bo przecież pewniakami Beenhakkera na lewym skrzydle są Grzegorz Bronowicki i Michał Żewłakow. - Dlatego mecz z Węgrami jest najważniejszy dla piłkarzy, którzy nie grają w eliminacjach. Można bardzo dużo zyskać, ale też stracić, i to chyba nawet więcej - uważa Wawrzyniak. - Znów rywalizuję z Tomkiem, ale nie emocjonuję się tym szczególnie. Myślę, że obaj dostaniemy szansę i tylko od nas zależy, kto ją wykorzysta.

Wawrzyniak twierdzi, że nie czuje się jeszcze reprezentantem Polski. - Mogą się nimi czuć piłkarze, którzy coś do niej wnoszą, grają w każdym meczu i stanowią o sile drużyny. Kilku z nas, w tym także ja, jest w niej po to, by udowodnić, że trener może na nas liczyć w przypadku kontuzji czy kartek swoich pewniaków.

Obrońca Legii to modelowy przykład realizacji najbardziej znanego motta Beenhakkera "krok po kroku". Ponad rok temu grał jeszcze w drugoligowym Widzewie, z którym awansował do ekstraklasy. Potem był debiut w kadrze i transfer do Legii. - Tak jest, krok po kroku - śmieje się piłkarz. - Teraz skupiam się na grze w klubie i staram się nie zawodzić, gdy dostaję szansę w reprezentacji. Chciałbym zostać w niej na dłużej, a kiedyś wyjechać za granicę, bo koledzy z kadry mówią, że to zupełnie inna bajka.

Kadrowicze przyjechali do Łodzi wczoraj. Po południu trenowali na boisku Widzewa. Wszyscy zawodnicy są zdrowi i gotowi do gry. - Gramy o zwycięstwo, bo przecież o to w piłce chodzi - mówi Beenhakker.

Czy Polska wygra z Węgrami