Porażka Intaru Ostrów Wlkp. na koniec smutnego sezonu

Nie było cudu w Zielonej Górze - żużlowcy Intaru Ostrów Wlkp. przegrali w Zielonej Górze 32:58 rewanżowy mecz barażowy o awans do ekstraligi.

Ewentualny awans drugiego zespołu I ligi byłby właśnie cudem. W pierwszym meczu w Ostrowie gospodarze ulegli 43:50, a w ostatnim tygodniu więcej niż o rewanżu mówiło się o zatrzymaniu i aresztowaniu kolejnych osób zamieszanych w aferę korupcyjną w ostrowskim żużlu, w tym trenera zespołu Lecha K. A jednak ostrowianie, prowadzeni w tym meczu przez Franciszka Jaziewicza, nie zamierzali oddać meczu bez walki - w dwóch pierwszych wyścigach niedzielnych zawodów remisowali. Kolejne dwie gonitwy przypomniały jednak, kto jest faworytem, a kto outsiderem w tym pojedynku - najpierw Piotr Protasiewicz i Piotr Świderski nie dali szans Charliemu Gjedde i Łukaszowi Jankowskiemu, a chwilę później Peter Karlsson i Emil Idziorek tylko wąchali spaliny za Grzegorzem Walaskiem i Ricky Klingiem. Okazało się, że remis w biegu był szczytem możliwości ostrowian na torze w Zielonej Górze.

Gdy żużlowcy ZKŻ zapewnili sobie pozostanie w ekstralidze, ich działacze zorganizowali małe show - jeszcze podczas meczu kontrakty na przyszłoroczne starty w zielonogórskim zespole podpisali Niels Kristian Iversen i Ricky Kling.

ZKŻ Zielona Góra - Intar Ostrów Wlkp. 58:32

ZKŻ: Lindgren 10 (3,1,3,1,2), Iversen 9 (0,2,2,2,3), Protasiewicz 14 (3,2,3,3,3), Świderski 6 (2,1,1,2), Walasek 10 (3,2,1,3,1), Zengota 0 (0), Kling 9 (3,2,1,2,1).

Intar: Max 8 (2,3,0,2,0,1), Węgrzyk 2 (1,0,1,d), Gjedde 8 (1,3,3,1,0,0), Jankowski 0 (d,0,0), Karlsson 11 (1,3,2,3,2), Idziorek 2 (2,0,0), Brucheiser 1 (1,0,0).

Widzów 15 tys.