Siatkówka. AZS w jaskini lwa

Siatkówka. Częstochowski Wkręt-Met gra we wtorek w Bełchatowie z PGE Skrą - jednym z dwóch największych faworytów do tytułu mistrza Polski.

Nasza drużyna ma w tym sezonie zająć miejsce w czołówce PLS-u. Nikt już głośno nie mówi - jak to miało miejsce przed rokiem - o awansie do finału czy zdobyciu złotych medali. W klubie liczą jednak na niespodzianki. Na to, że Wkręt-Met od czasu do czasu spłata jakiegoś figla. W Bełchatowie o taki "zwycięski wybryk" będzie jednak niezwykle trudno. Częstochowianie co prawda udanie rozpoczęli rozgrywki, ale Skra wystartowała jeszcze lepiej. W dwóch meczach nie straciła seta, w tym pokonując w sobotę 3:0 Jastrzębski Węgiel. Ten mecz potwierdził wielką klasę i siłę mistrzów Polski, która leży nie tylko siatkarskich umiejętnościach poszczególnych zawodników, ale również ich mentalności. Janne Heikkinen, Stephane Antiga, Daniel Pliński czy Piotr Gruszka to sportowcy z krwi i kości. Osiągnęli już wiele, ale wciąż cieszą się grą, zwycięstwami i prą do kolejnych sukcesów. A jest jeszcze przezwyciężający zdrowotne problemy Mariusz Wlazły i długa ławka rezerwowych, na której siedzą takiej klasy gracze co Krzysztof Stelmach albo Brazylijczyk Damiao Alex. Skra na dziś nie ma słabych punktów. Niektórzy spodziewali się, że będzie takim grający na pozycji libero Robert Milczarek, ale pierwsze mecze tego nie potwierdziły. Wygląda na to, że pozbycie się Krzysztofa Ignaczaka wcale nie będzie dla bełchatowian wielką stratą.

Co akademicy mogą przeciwstawić drużynie Daniela Castellaniego. Jak powinni grać, aby powalczyć o sukces? Taktyka oczywiście będzie ważna, ale jeszcze ważniejsze może się okazać to, z jakim nastawieniem akademicy wyjdą na boisko. Powinni "wyrzucić" z głów niepowodzenia z ubiegłego sezonu i nie przejmować się tym, co się mówi i pisze o rywalach. Innymi słowy zagrać najlepiej, jak potrafią, z zębem, fantazją.

W obecnym AZS-ie brakuje wielkich indywidualności. Mamy reprezentacyjnego jedynaka Piotra Gacka, nietuzinkowego Pawła Woickiego, Krzysztofa Gierczyńskiego, który ostatnio zacisnął zęby i w Warszawie zagrał świetny mecz mimo problemów kolanem... I na tym koniec. Reszta graczy podstawowego składu - Bartosz Janeczek, Piotra Nowakowski czy nawet Marcin Wika - to siatkarze utalentowani, ale na dorobku. Pytanie, czy są już na tyle silni, aby się nie przestraszyć wielkich rywali.

Wkręt-Met zmierzy się ze Skrą awansem w meczu przełożonym z IV kolejki. Spotkanie w Bełchatowie rozpocznie się o godz. 20.

Dla "Gazety"

Stanisław Gościniak

były trener AZS-u, dziś prowadzi reprezentację Polski juniorów

- Czy niespodzianka w Bełchatowie jest możliwa? Nudne byłyby rozgrywki, gdyby faworyt wygrywał mecz za meczem. Takiej ligi nie chciałby oglądać nikt, nawet kibice Skry. Za Bełchatowem przemawia wiele i nie będę powtarzał banałów potwierdzających siłę tej drużyny. Trzeba jednak pamiętać, że mistrz Polski zmienił trochę skład i będzie potrzebował czasu, aby się zgrać i "dojrzeć". Trener AZS-u z różnych powodów postawił na młodych zawodników, którzy przed sezonem sporo razem trenowali i grali. To może być ich atut. Jeżeli zagrają swobodnie, podejdą do rywali bez negatywnego respektu, to może być różnie. Spodziewam się ciekawego, wyrównanego spotkania.

Not. ti

tg