Derby gra się przy światłach

- Miesiąc temu powiedziałbym, że zdecydowanym faworytem derbów jest Arka, ale teraz... Trener Kubicki odmienił Lechię, to zupełnie inna, dużo lepsza drużyna - mówi asystent Leo Beenhakkera Bogusław Kaczmarek

Grzegorz Kubicki: 10 października odbędą się pierwsze od dziewięciu lat derby Trójmiasta Lechia - Arka. Pan nie obejrzy meczu, bo w tym czasie kadra będzie się szykować do spotkań eliminacji Euro 2008. Żałuje pan?

Bogusław Kaczmarek*: Żałuję, ale mam obowiązki i swoją robotę. W każdej wolnej chwili odwiedzam stadiony w Gdańsku czy Gdyni, ale teraz, na tak ważnym meczu, mnie nie będzie. Ostatnio byłem na meczu Lechii, gdy grała w Pucharze Polski z Górnikiem Zabrze. Podobało mi się. Ich występ naprawdę robił wrażenie.

A kto będzie dla pana faworytem derbów?

- Jeszcze miesiąc temu bez namysłu powiedziałbym, że Arka, ale teraz... Zespół z Gdyni niemal nie zmienił składu w porównaniu z ekstraklasą, jest faworytem ligi, ale ostatnio ma kłopoty. Za to Lechia jest na fali. Drużynie z Gdańska dobrze zrobiła zmiana trenera. Kiedy zespół prowadził Borkowski, gra drużyny wyglądała tak: piła w przód na Cetnarowicza i potem koło fortuny. Teraz, po przyjściu Kubickiego, Lechia stała się lepiej zorganizowana, w jej grze jest coraz mniej przypadku. Mimo to derby nie mają faworyta, a dla mnie najlepiej by było, gdyby wygrał... lepszy. Remis nikomu nic nie daje, obie drużyny będą go mogły potraktować jako stratę dwóch punktów.

Pamięta pan, w ilu meczach derbowych zagrał?

- Nie pamiętam. Ale najbardziej wspominam sezon 1975/76, kiedy obie drużyny - tak jak teraz - grały w II lidze. W rundzie jesiennej już godzinę przed meczem na stadionie w Gdańsku było 35 tys. ludzi! To były emocje! Grałem wtedy w Lechii, zremisowaliśmy 1:1, a wiosną przegraliśmy rewanż w Gdyni 0:1. W tym sezonie Arka wywalczyła awans do ekstraklasy. I tak powinny wyglądać derby. Przy światłach, w obecności 20 tys. ludzi...

Niedługo potem przeniósł się pan do Gdyni. Ciężko było przejść z Lechii do Arki?

- Chciałem się rozwijać. Miałem 27 lat, trafiłem do Arki razem z Tomkiem Koryntem. Chciałem grać w I lidze. Miałem oferty z całej Polski, ale zależało mi na tym, aby zostać na Wybrzeżu.

Myśli pan, że jest możliwość, aby w tym sezonie obie drużyny z Trójmiasta awansowały do ekstraklasy?

- Arka to cały czas faworyt nr 1. Lechia powinna awansować już w poprzednim sezonie. I to w cuglach! Sztuką było to zepsuć. Zobaczmy, kto ich wyprzedził. Polonia Bytom? Kilku chłopaków skrzyknęło się na Śląsku i zrobili I ligę. Wystarczyło, że mieli charakter i trenera-przywódcę. Nie wiem, jak Lechia mogła zmarnować taką szansę.

Nikt z Arki i Lechii nie ma szans na grę w reprezentacji, ale kto jest najbardziej perspektywiczny?

- Arka ma doświadczony zespół, w którym niektórzy piłkarze mają już za sobą 100 czy nawet 200 meczów w I lidze, a także ważne mecze w kadrze, jak choćby Karwan. Więcej perspektywicznych graczy ma Lechia. W meczu z Górnikiem ogromne wrażenie zrobił na mnie Kasperkiewicz, dobrze grali też Wołąkiewicz i Rybski.

Bogusław Kaczmarek to były piłkarz Lechii i Arki, z którą zdobył Puchar Polski. Był też trenerem Lechii.