Polska walczy w Lizbonie o igrzyska w Pekinie

Nie tylko piłkarzy Polski czeka w ten weekend w Lizbonie ważny mecz. Także laskarze rozpoczynają tu niezwykle ważną batalię - o Igrzyska Olimpijskie w Pekinie.

Hokej na trawie nie jest dyscypliną zbyt popularną i wciąż musi walczyć o swój byt. Szansą dla tego sportu, by szerzej zaistnieć w mediach jest udział polskiej reprezentacji w dużych imprezach, zwłaszcza w igrzyskach olimpijskich.

Ostatni raz udało się to Polakom w Sydney w 2000 r. Występ biało-czerwonych rewolucji w hokeju na trawie nie przyniósł, nie spowodował chociażby wysypu nowych boisk do gry - a tego w Polsce najbardziej brakuje. Była to jednak właściwie jedyna okazja, aby sport ten całemu krajowi pokazać, przybliżyć choćby z grubsza przepisy, zachęcić do uprawiania.

Aby mieć swoje pięć minut na przyszłorocznych igrzyskach w Pekinie, polscy laskarze muszą przejść bardzo trudną drogę, na której każde potknięcie może zabrać im tę szansę. Pierwszy etap wydaje się jeszcze prosty - to rozpoczynające się w niedzielę Mistrzostwa Europy grupy B.

Odbywać się one będą w Lizbonie, a zatem nie tylko nasi piłkarze będą walczyć w ten weekend w stolicy Portugalii o dużą imprezę w 2008 r. Polacy w grupie B występują po raz pierwszy - do tej pory grywali w wyższej dywizji. Wydawać by się mogło, że bardzo nisko zatem upadli, ale wcale nie jest tak źle.

Biało-czerwoni będą w Lizbonie jednym z faworytów do szybkiego powrotu do grupy A. Awans zdobywają dwie najlepsze drużyny, więc muszą dojść do finału. W grupie rywalizują z Portugalią (niedziela, godz. 16), Austrią (wtorek, godz. 16) i Włochami (środa, godz. 16). Z każdym z tych rywali nasza drużyna wygrywała. Najmniej znana jest Portugalia. - W sobotę dostaniemy kasetę z ich grą i się przygotujemy - mówi trener Polaków Maciej Matuszyński. Reprezentant Polski Mirosław Kluczyński z Grunwaldu Poznań przypomina, że kiedyś nasza drużyna grała w Madrycie z Portugalczykami i wysoko wygrywała.

Jeśli Polska wyjdzie z grupy, zagra ze Szkocją, Walią, Ukrainą albo Szwajcarią, które rywalizują w drugiej grupie. To będzie ważny mecz, bowiem trzy czołowe ekipy grupy B zostaną zakwalifikowane do turniejów przedolimpijskich. - W praktyce taką szansę dać może nawet piąta lokata - zwraca uwagę Matuszyński. - Pamiętajmy, że Szkoci i Walijczycy nie starają się o igrzyska. Stara się o nie Wielka Brytania jako całość.

I to jest najważniejszy punkt całej rywalizacji. Polska bowiem bezwzględnie musi się do tych olimpijskich kwalifikacji dostać. A jeśli się dostanie, zaczną się schody. Zobaczmy:

W turnieju olimpijskim zagra 12 ekip. Osiem już znamy. To: Chiny (gospodarz), Holandia, Hiszpania i Belgia (trzy najlepsze drużyny niedawnych Mistrzostw Europy w Manchesterze), Korea Południowa i Pakistan (dwie najlepsze drużyny Azji; właściwie trzy, bo wicemistrzem zostały nieoczekiwanie robiące postępy Chiny), RPA (mistrz Afryki), Kanada (mistrz Ameryki).

Zwraca uwagę brak Niemiec, które w Manchesterze zajęły dopiero czwarte miejsce. Była to gigantyczna sensacja i równocześnie zła wiadomość dla Polski. Niemcy lądują bowiem wśród uczestników kwalifikacji przedolimpijskich, wraz z Anglią (Wielką Brytanią), Francją, Irlandią, Czechami plus trzema ekipami z Lizbony. Do tego dochodzą jeszcze: Egipt (wicemistrz Afryki), Japonia, Indie, Malezja i Bangladesz (kolejne zespoły z mistrzostw Azji), Argentyna, Chile, Trynidad i Tobago oraz Kuba (kolejne zespoły mistrzostw Ameryki). Zostaje jeszcze Oceania - tu rywalizują Australia z Nową Zelandią. Mistrz ląduje od razu w Pekinie, pokonany - w turnieju kwalifikacyjnym.

Niespodziewane porażki Niemiec czy Argentyny spowodowały, że i tak doborowa stawka uczestników tych kwalifikacji stała się jeszcze mocniejsza. Awans do Pekinu - być albo nie być hokeja na trawie - będzie zatem szalenie trudny.

Uczestnicy kwalifikacji zostaną bowiem podzieleni na trzy turnieje, z których tylko zwycięzca jedzie do Pekinu. Turnieje planowane są na krańcach świata - w Santiago (Chile), Kakamigahara (Japonia) oraz Auckland (Nowa Zelandia). No chyba, że "The Kiwis" ograją Australię - wtedy turniej przeniesiony zostanie do sąsiada. Rozdział uczestników odbędzie się pod koniec września.

- Staraliśmy się o organizację takiego turnieju, podobnie jak właściwie wszyscy uczestnicy - mówi Marek Cichy z Polskiego Związku Hokeja na Trawie. - Proponowaliśmy Toruń z jego niedawno oddanym boiskiem. Niestety, wybrano innych gospodarzy.

Polsce pozostał na pocieszenie fakt, że jeśli wróci do grupy A, ma obiecaną organizację Mistrzostw Europy. Impreza odbędzie się zapewne w Poznaniu i będzie największym wydarzeniem hokejowym w Polsce od pamiętnego Pucharu Interkontynentalnego w 1993 r. Zgromadził on wtedy w Poznaniu bardzo wielu widzów, co pokazało, że ludzie przyjdą na hokej, o ile dostaną dużą imprezę.