Damian Gorawski blisko Lecha

Sprawa piłkarza FK Moskwa ma się rozstrzygnąć w czwartek. Dziś także do Poznania przyjedzie młody Peruwiańczyk Anderson Sanchez. - Pogoni Szczecin w Lechu nie będzie - zapowiadają jednak władze klubu

Damian Gorawski chce opuścić FK Moskwa, ale wolnym zawodnikiem będzie dopiero z końcem roku i wtedy piłkarz być może dołączy do "Kolejorza". - Jesteśmy w trakcie rozmów i być może już w czwartek przyniosą one skutek - mówi Pogorzelczyk. - Gorawski to wszechstronny zawodnik. Mógłby grać na wielu pozycjach, w tym na lewej pomocy - dodaje.

Poznański Lech szuka wzmocnień głównie za granicą. Już teraz z zespołem trenują Panamczyk Luis Henriquez i wysoki Chilijczyk Juan Orlando Robledo. To piłkarze, którzy mogą wzmocnić "Kolejorza" jeszcze w tym okienku transferowym, które zamyka się z końcem sierpnia. - Quinterosa rok temu zatwierdzaliśmy 31 sierpnia o godz. 23.45. Wolałbym drugi raz tego nie przechodzić - mówi Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha.

Henriquez kilka dni temu miał być skreślony przez trenera Franciszka Smudę, który twierdził, iż "wziąłby go, ale grający na tej samej pozycji Ivan Djurdjević jest lepszy". Teraz jednak Smuda się waha. - On z treningu na trening prezentuje się coraz lepiej - ocenia Panamczyka. Smudzie podoba się także wysoki jak wieża, potężny chilijski obrońca Robledo.

Do tej gromadki już dziś ma dołączyć niespełna 18-letni Peruwiańczyk Anderson Sanchez ze Sportingu Cristal. - Dopiero w maju skończy 18 lat i wtedy może podpisać kontrakt zawodowy. My chcemy pozyskać go wcześniej, płacąc Peruwiańczykom tylko ekwiwalent. Ten piłkarz to bowiem wielki talent - mówi Pogorzelczyk, który przyznaje, iż osobiście oglądał w Peru Javiera Molinę, o którym pisaliśmy wczoraj. - To dobry piłkarz i wkrótce do nas przyjedzie. Nie wiem jednak, czy uda się go pozyskać przed końcem tego okienka. Musiałby przyjechać tu na czas i błysnąć na treningach. Może dopiero na rundę wiosenną - komentuje.

Wiosną Lecha miałby też wzmocnić Manuel Arboleda. Dyrektor Pogorzelczyk tylko się uśmiecha i przyznaje, że Lech jest po rozmowach z Kolumbijczykiem, któremu kontrakt wygasa w czerwcu 2008 r. - W Lubinie Arboleda zakończył rozmowę stwierdzeniem po polsku "Ja Poznań" - mówi Smuda, który jest miłośnikiem umiejętności piłkarskich Arboledy. Kolumbijczyk z kolei lubi Smudę. Arboleda już po zdobyciu przez Zagłębie mistrzostwa biegał w koszulce z napisem "Dziękuję Jezus, Zagłębie, F. Smuda, Cz. Michniewicz". Po meczu Zagłębie - Lech Arboleda zagalopował się nieco i powiedział do poznańskiego szkoleniowca: - Trenerze, ta bramka to dla pana!...

- Zupełnie nas wtedy obezwładnił - mówi Pogorzelczyk.

Pogorzelczyk zaznacza: - Chcę uspokoić kibiców. W Lechu nie będzie żadnego syndromu Pogoni Szczecin. Szukamy wzmocnień za granicą, bo ceny na polskich piłkarzy są zawrotne. Jeżeli jednak zatrudnimy graczy, o których mowa, to zrezygnujemy z niektórych obecnych cudzoziemców, którzy w rundzie jesiennej się nie sprawdzą. Nie przekroczymy pewnej bariery, która pozwala uznać Lecha za klub z przewagą graczy krajowych.