Marcin Kozioł: Chcę grać w Bydgoszczy

We wtorek nowym siatkarzem Delekty ma zostać Marcin Kozioł z AZS Nysa. Do końca tygodnia bydgoski klub chce pozyskać kolejnych graczy

Waldemar Wojtkowiak: Można nazywać już pana siatkarzem Delekty?

Marcin Kozioł*: Ja już podjąłem decyzję. Chcę grać w Bydgoszczy. Jestem już praktycznie dogadany z działaczami Delekty i we wtorek powinniśmy podpisać umowę. Mam nadzieję, że nic niespodziewanego się nie wydarzy. Chociaż całkiem niedawno miałem już taką sytuację z Gwardią Wrocław. Wszystko było załatwione, a klub w ostatniej chwili wycofał się i zostałem na lodzie.

Nie boi się pan przeskoku z I ligi do PLS?

- Lubię wyzwania. Zresztą grałem już kiedyś w ekstraklasie w barwach Nysy. Poza tym w Polskiej Lidze Siatkówki jest większa szansa na pokazanie się. Gra z najlepszymi mobilizuje.

Ale Delecta skazywana jest na spadek.

- Słyszałem takie opinie, ale się z nimi nie zgadzam. Wiadomo, jaki poziom prezentują najlepsze zespoły. Ale, może poza pierwszą czwórką, cała reszta jest w naszym zasięgu. Możemy z nimi rywalizować i wcale nie uważam, że jesteśmy na straconej pozycji. Gdybym myślał, że za rok bydgoski zespół spadnie, to nie byłoby sensu tu przychodzić.

Jednak na razie większość składu tworzą juniorzy.

- Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej potrzebni są też gracze doświadczeni. Na razie są Krzysztof Janczak i Artur Hoffmann. Ale przecież klub może się wzmacniać do grudnia, więc jeszcze wszystko jest możliwe. Nie można już teraz Delekty skazywać na porażkę.

I właśnie z Krzysztofem Janczakiem przyjdzie panu walczyć o miejsce w pierwszej szóstce?

- To klasowy gracz, ale ja mogę występować nie tylko na pozycji atakującego. Całkiem niedawno trenerzy w Nysie ustawili mnie na ataku. Wcześniej byłem przyjmującym i właśnie na takiej pozycji testował mnie trener Chudik podczas treningów w Bydgoszczy w ubiegłym tygodniu.

Zna pan trenera Rostislava Chudika?

- Pamiętam go z pracy w Mostostalu Kędzierzyn-Koźle. To dobry szkoleniowiec. Zresztą już drugi klub PLS go zatrudnił, a to o czymś świadczy. Natomiast jeśli chodzi o Delektę, to znam osobiście Waldka Kaczmarka, z którym grałem w AZS Nysa.

Dyrektor Delekty Marek Kaźmierczak mówi, że kibice w Bydgoszczy powinni Marcina Kozioła pamiętać, bo dobrze spisywał się pan w spotkaniach z bydgoszczanami.

- Pamiętam mecze w sezonie, gdy wasza drużyna wchodziła do PLS. W rundzie zasadniczej dwa razu pokonaliśmy Delektę. W play-off było już jednak dużo gorzej. W Łuczniczce dobrze mi się gra, choć muszę się jeszcze trochę przyzwyczaić do tak dużej hali. Tej w Nysie w ogóle nie można do niej przyrównać.

Rozmawiał Waldemar Wojtkowiak

*Marcin Kozioł (24 lata, 195 cm) - wychowanek Płomienia Sosnowiec. Później grał w AZS Politechnice Śląskiej Gliwice i AZS Nysa.

Trener o zawodniku

Roman Palacz

trener AZS Nysa

Szkoda, że Marcin od nas odchodzi. Bardzo chciałem go zatrzymać, ale z drugiej strony, w PLS będzie miał większą szansę na pokazanie się. Mam o nim bardzo dobre zdanie. Jest pracowity i bardzo ambitny. Nie boi się rywalizacji i myślę, że poradzi sobie w klubie z Bydgoszczy. Czeka go tam walka o pierwszą szóstkę i nie sądzę, by łatwo się poddał. Kiedy dostanie szansę, to Delekta powinna mieć z niego pożytek. not. woj.

Copyright © Agora SA