Trener i siatkarze odchodzą z Delekty

Wiesław Popik sam zrezygnował z prowadzenia drużyny. Z trójki Kwasowski-Borczyński-Olichwer zrezygnował klub.

Na wieczornym grillu, który szefowie klubu urządzili dla swoich trenerów i zawodników dowiedzieli się o kilku nieprzyjemnych dla Delekty zdarzeniach. Najlepszy siatkarz zespołu w poprzednim sezonie Adam Nowik przyznał oficjalnie, że odchodzi do Jadaru Radom. Wczoraj rano ze współpracy zrezygnował także trener Popik. - Uważam, że zrobiliśmy w tym sezonie krok do przodu i nie powinno być naszym celem znowu bicie się o miejsce 9 czy 10. - mówi Popik - Jeszcze nie wiem, co dalej będę robić - powiedział nam były już szkoleniowiec Delekty.

- Mamy już kandydatów na następcę. Jest trener ze Słowacji i z Polski. Będziemy od razu z nimi rozmawiali - mówi Marek Kaźmierczak, prezes spółki Łuczniczka (jej udziałowcy to Delecta i miasto). Nie chciał zdradzić nazwisk, ale wśród nich prawdopodobnie Igor Prielożny (Winiary Kalisz) oraz Edward Skorek (AZS Politechnika Warszawa) i Mirosław Zawieracz (szkoleniowiec Płomienia Sosnowiec, zespołu, który w tym sezonie awansował do PLS, były siatkarz, przez wiele lat występujący w Chemiku).

- Mam propozycję przedłużenia umowy z Płomieniem Sosnowiec, ale niczego jeszcze nie podpisałem. Delektę oglądałem w tegorocznym barażu w Łuczniczce i dziwiłem się, że męczyli się z tym zespołem. Mój Płomień w finale I ligi pokonał ich dużo łatwiej - mówi Zawieracz, na co dzień mieszkający w Pile.

Odejście Nowika, rezygnacja Popika, a wcześniej jeszcze deklaracja Krzysztofa Kocika, który przyznał, że w swoim, nowym klubie, I-ligowym Treflu Gdańsk będzie zarabiał więcej niż w Delekcie to sygnały, że na razie z finansami jest w klubie krucho.

- Nie będziemy wydawać wirtualnych pieniędzy - zapowiada prezes Delekty Piotr Sieńko. Aby jednak znowu nie potykać się w dramatyczny sposób o utrzymanie, szefowie klubu muszą poszukać nowych sponsorów. - Szukamy ich. Jeśli uda się sfinalizować obie prowadzone rozmowy z firmami, będzie nas stać na dwóch zawodników z górnej półki. Stawiamy jednak na odmłodzenie składu. Stąd obecność 20-letniego rozgrywającego Waldemara Kaczmarka ze Skry oraz rezygnacja z Kwasowskiego, Olichwera i Borczyńskiego - kończy Kaźmierczak.

Mówi Wiesław Popik

Zostawiam dobre wrażenie

Wojciech Borakiewicz: Dlaczego nie będzie pan trenerem siatkarzy Delekty?

Wiesław Popik : Nie chcę o tym mówić, żeby coś niepotrzebnie nie chlapnąć. Przed spotkaniem z prezesami byłem na 90 procent przekonany, że zostanę w Bydgoszczy i sam tego chciałem. Po rozmowie zmieniłem zdanie.

Czy przyczyną była wysokość wynagrodzenia?

- O pieniądze nie poszło. W tej sprawie zawsze można się porozumieć. Przez ten rok zrobiliśmy z zespołem krok, a może dwa do przodu, najpierw awansując do PLS, a teraz utrzymując się w niej. Chciałbym, żeby w następnym sezonie można było walczyć o coś więcej niż tylko walka o miejsce dziewiąte i utrzymanie przed spadkiem

Nie miał pan takiej gwarancji?

- Uważam, że Bydgoszcz z najpiękniejszą halą do siatkówki w Polsce zasługuje na dobrą drużynę w PLS. Nie za bardzo interesuje mnie potykanie się w końcu tabeli i walka o utrzymanie. Chcę zostawić po sobie dobre wrażenie.

Rozmawiał Wojciech Borakiewicz

Kim był

Wiesław Popik

Przejął zespół w listopadzie 2005 roku. To był wtedy początek sezonu w I lidze, całkowicie nieudany dla Delekty/Chemika (tak się zespół wówczas nazywał), którego celem był awans do Polskiej Ligi Siatkówki, a zajmował miejsce w środku tabeli I ligi. Dlatego szefowie klubu zwolnili Pawła Blomberga, na jego miejsce przyszedł Popik. Na koniec sezonu bydgoscy siatkarze zajęli drugie miejsce (przegrali pierwsze i bezpośredni awans do PLS z Jadarem Radom minimalnie gorszym stosunkiem małych punktów). Potem okazali się lepsi w barażu od Jokera Piła. W tym sezonie, znowu w pojedynku barażowym z Jokerem utrzymali dla Bydgoszczy PLS.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.