Szuster: Górnik znów będzie wielki

Klub z Zabrza mistrzem Polski w 2012 roku? Dzięki pozyskaniu potężnego sponsora taka perspektywa jest całkiem realna

Zarząd Allianz Polska zadecydował o współpracy z zabrzańskim klubem. Potentat ubezpieczeniowy wykupi większościowy pakiet akcji Górnika. Chce w kilka lat przywrócić blask czternastokrotnemu mistrzowi Polski

Maciej Blaut, Paweł Czado, Piotr Płatek: Jakie są cele sportowe na najbliższy sezon?

Ryszard Szuster, prezes Górnika: Chcemy, by drużyna uplasowała się na co najmniej ósmym miejscu oraz osiągnęła finał Pucharu Polski. Motywacją dla piłkarzy mają być kontrakty. Sformułujemy je tak, by dostawali dużą część pieniędzy za osiągnięcie celu na koniec sezonu. Tak jak jest w Wiśle Kraków.

Decyzja firmy Allianz była dla Pana niespodzianką?

- Wiedzieliśmy, na jakim etapie są rozmowy, i nie było obaw, że może się nie udać. Tylko czas naglił, bo rusza okres transferowy. Wszystkie zespoły chcące się liczyć ostro walczą o najlepszych zawodników. Allianz jest jednak olbrzymią firmą i proces decyzyjny musi tam przejść wiele szczebli.

Allianz może się jeszcze wycofać?

- Dopóki nie ma podpisanej umowy, teoretycznie tak. Ich stanowisko jest jednak jednoznaczne, a to poważni ludzie.

Zasługę w pozyskaniu sponsora miał poseł PiS Jędrzej Jędrych.

- To mój przyjaciel. Poznaliśmy się, gdy jeszcze nikt nie śnił, że PiS będzie rządzić. Pomógł otworzyć pewne drzwi w Warszawie. Chodził, lobbował, przekonywał. To z nim zacząłem rozmawiać o tym, czy na Śląsku można stworzyć silną drużynę. Region jest przecież potencjalnie bogaty, napływają pieniądze z Unii Europejskiej. Pierwszy na myśl przyszedł Górnik.

Jak trafiliście na Allianz?

- Zrobiliśmy z Jędrzejem listę. Allianz był na jej czele, bo był... na literę A. To pierwsza duża firma, do której uderzyliśmy. Odzew od razu był pozytywny. Gdyby nie pomoc Jędrzeja, nie byłbym w stanie w pięć minut umówić się na rozmowę z prezesem. Wstrzeliliśmy się w moment, gdy Allianz się zastanawiał, w jaki sposób zaistnieć na Śląsku. Uznali, że właśnie w tym regionie mogą zrobić silny przyczółek w Polsce.

Przychodząc do Górnika, zapowiadał Pan, że prowadzicie rozmowy ze sponsorem. Tymczasem okazało się, że Allianz wykupił pakiet akcji Górnika, stając się jego właścicielem.

- Zaważyła skala projektu. Do jego realizacji był im potrzebny silny znak towarowy, taki jak Górnik. Dużym przedsięwzięciem będzie budowa centrum sportowego w mieście. Firma wejdzie prawdopodobnie również w nazwę nowego stadionu na 25-30 tys. miejsc. Przedsiębiorstwa z Portugalii, Hiszpanii i Polski już pracują nad jego wizją. Allianz chce mieć znaczący wpływ na te inwestycje. Ze starego obiektu ma zostać tylko nowa płyta boiska. Od samego początku było natomiast jasne, że Allianz nie wejdzie w nazwę klubu.

Budżet Górnika znacznie się zwiększy?

- Mieliśmy 5 mln zł, Allianz zadeklarował dwa razy tyle. Czyli budżet wyniesie 15 mln zł. To średni budżet ligowy, ale za to realny i rzetelny. Allianz jest bardzo otwarty. Sugerują, że jeśli trzeba będzie dodatkowych środków, to je znajdą.

Jaki Allianz będzie miał wpływ na zarządzanie klubem?

- Według szefów firmy zarząd klubu się nie zmieni. Do rady nadzorczej wprowadzą jedną-dwie osoby, co jest naturalne.

Czy klubowi będą jeszcze potrzebni inni sponsorzy?

- Allianz był priorytetem, ale rozmawiam z kilkoma innymi poważnymi firmami. Chodzi o międzynarodowe przedsiębiorstwo handlujące kablami, które chce budować zakład na Śląsku. Chcemy stworzyć grupę firm wokół Górnika, by zbudować naprawdę wielki klub.

Wielu menedżerów piłkarzy dzwoniło do Pana po decyzji Allianzu?

- Cały czas dzwonią... Mam na szczęście dyrektora sportowego Krzysztofa Hetmańskiego, który jest piorunochronem. Większość menedżerów, którzy licencję zrobili wczoraj albo wcale, traktuje jeszcze Górnika po staremu. Szkoda oczu na takie nazwiska, jakie nam prezentują! Do dobrych zawodników staramy się sami docierać. Nie ma dla nas znaczenia, czy piłkarz jest z Burkina Faso, czy z Bytomia. Ma być bardzo dobry. Teraz możemy takie deklaracje składać, bo mamy komfort finansowy. Wcześniej przychodzili ludzie, którzy zgadzali się na oferowane im warunki.

Dlaczego postawiliście na trenera Ryszarda Wieczorka?

- Stworzyliśmy ranking kandydatów, przeprowadziliśmy wywiad środowiskowy. Przeważyło, że to człowiek ze Śląska. Po drugie, osiągnęliśmy pełną zgodność co do polityki transferowej. Wcale nie jest najtańszym trenerem ani nie jest łatwy w obyciu. O wiele lepszy kontakt mam np. z Markiem Chojnackim, który jest moim kolegą. To nie miało jednak decydującego znaczenia. Trener Wieczorek przyjdzie razem z nowym trenerem bramkarzy Piotrem Wojdygą. A tak naprawdę to ubolewam, że Marek Kostrzewa i Marek Piotrowicz nie mają papierów trenerskich. Wtedy w ogóle nie byłoby tematu nowego trenera.

Co z transferami?

- Mamy plan pozyskania Tomasza Hajty, ale piłkarz się zobowiązał prezesowi Danielowi Goszczyńskiemu do dłuższego pobytu w Łodzi. Nie chcę być nieelegancki wobec szefa ŁKS-u, bo bardzo go cenię. Powiedziałem mu, że jeśli uzna, że Hajto może odejść, to dopiero wtedy podejmiemy rozmowy.

Nie obawia się Pan, że Hajto niekorzystnie wpłynie na drużynę?

- Przeciwnie. Uważam, że jest znakomitym motywatorem, może mieć na zespół świetny wpływ. Jeśli nie uda się pozyskać Hajty, to możliwe, że do Górnika dołączy Jacek Wiśniewski z Cracovii. Z nim, niestety, jest ta sama niedogodność, bo ma przez rok ważny kontrakt. Wbrew spekulacjom nie ma natomiast tematu pozyskania Tomasza Kłosa. Chcemy ściągnąć czterech zawodników gotowych do gry w podstawowym składzie: bramkarza, stopera, środkowego pomocnika i napastnika. Wzmocnień szukamy także w Czechach, Nigerii, na Słowacji i Litwie. Raczej nie chcemy Brazylijczyków, no, chyba że wybitnych. Kilku młodych chłopaków z całej Polski będzie też grało w naszym zespole występującym w Młodej Ekstraklasie.

Klub planuje utworzenie sieci skautów...

- Najważniejszy jest dobór ludzi. Znam osoby, które zobaczą ciekawego piłkarza, a potem handlują informacjami. Takie sytuacje mnie brzydzą. Będziemy bazować na ludziach, którzy w Górniku już byli: Henryku Bałuszyńskim, Andrzeju Orzeszku, Grzegorzu Dziuku.

Kibice dalej będą płacili 5 zł za bilet?

- Zależy od tego, jak ułoży się budżet. Chciałbym, aby cena się nie zwiększyła. Z drugiej strony myślę, że nawet jeśli trochę pójdzie w górę, to frekwencja w Zabrzu się nie pogorszy. Produkt będzie przecież lepszy.

Określił się Pan kiedyś mianem człowieka do specjalnego zadania, czyli wyciągnięcia Górnika na prostą. Po decyzji Allianzu ten cel już Pan osiągnął.

- Górnik przez lata, obok Zbigniewa Religi i Krystiana Zimermana, pracował na markę miasta. Obecne władze zaczęły spłacać ten dług. To ich zasługa, że klub wystąpił w minionym sezonie w ekstraklasie, a piłkarze otrzymywali pieniądze.

Wiceprezes Allianzu Michael Mueller stwierdził, że Górnik ma być mistrzem Polski w 2012 r.

- Ja mam nadzieję, że w roku 2012 będziemy się ubiegali o... szesnasty tytuł [na razie ma czternaście - przyp. red.]. Zresztą już Stanisław Oślizło powiedział mi, że zacznie przychodzić do pracy z uśmiechem na twarzy, bo wreszcie jest szansa, że coś się w klubie zmieni.