Małysz: Miałem stracha, ale się udało

- Dziś rano skakałem po raz pierwszy po feralnym skoku w Holmenkollen i miałem trochę stracha. Bardzo bym chciał nie oddawać koszulki lidera - mówił uśmiechnięty Adam Małysz po historycznym pierwszym zwycięstwie w Planicy. - Adam wygrał we właściwym momencie. Należało mu się to zwycięstwo - chwalił polskiego mistrza Apoloniusz Tajner

Adam Małysz: Bardzo sie cieszę, bo były to moje pierwsze skoki po nieudanym konkursie w Oslo. Byłem ciekawy jak to wypadnie i - co tu ukrywać - czułem trochę strachu. Ale już pierwszy skok w kwalifikacjach był dobry, a w konkursie też dobry i bardzo dobry.

Świetnie mi zrobił dłuższy odpoczynek po ostanim starcie, zresztą większość zawodników tak zrobiła. Widać, że wszyscy zbierali siły na konkursy w Planicy.

Chciałbym już nie oddawać koszulki lidera Pucharu Świata, ale Jacobsen będzie się jeszcze liczył. Co prawda pierwszy skok mu nie wyszedł, ale drugi był już bardzo dobry. Będzie walka do końca.

Apoloniusz Tajner, były trener polskich skoczków i szef Polskiego Związku Narciarskiego: Małysz wygrał w najbardziej właściwym momencie. Adamowi należało się zwycięstwo w Planicy. Jacobsen skoczył bardzo dobrze w drugiej serii, ale widać było, że tutejsze warunki mu nie służą.

Pierwszy skok Adam leciutko spóźnił przy wybiciu z progu, ale drugi w jego wykonaniu był już fantastyczny, płynny. Odleciał tak daleko, że nie dał szans innym skoczkom.

Adam pokazał, że jest najlepszy i chyba już odebrał rywalom ochotę na walkę jutro i pojutrze. Przez chwilę Jacobsen i Kojonkoski mieli nadzieję, pojawiły się dobre skoki Norwega w serii próbnej i wydawało się, że jest to zapowiedź walki z Małyszem. Ale Adam skakał spokojnie i widać było, że dominuje nad resztą zawodników.

Widzimy, że Adam zaczyna podwyższać poprzeczkę dla swoich następców, a przed nim przecież jeszcze przynajmniej trzy lata skoków, przez ten czas może się jeszcze wiele wydarzyć. Trzeba go ostrożnie i delikatnie prowadzić, i najlepiej przygotowywać go na duże imprezy. Nie ma obaw - trener Lepistö jak na razie pracuje świetnie i widać, że umie doskonale przygotować Adama.

Adam był u mnie w poniedziałek i opowiadał o feralnym skoku w holmenkollen. Mówił o tym z uśmiechem, zapomniał już o tamtym skoku - wiedział, że teraz trzeba myśleć o najbliższych zawodach.