Pływacy na celowniku

Doping może nie jest chorobą na jaką cierpi pływanie, ale przed niedzielnym startem pływaków w mistrzostwach świata Amerykanie i Australijczycy prześcigają się w podawaniu drastycznej diagnozy. Zwłaszcza jeśli chodzi o obcokrajowców

Trener niemieckiej reprezentacji Norweg Orjen Madsen był oburzony. Dostał pocztą elektroniczną kilka listów od swoich przyjaciół (i nieprzyjaciół) z USA, w których Amerykanie zastanawiają się jak było możliwe dokonanie tak niebywałego skoku formy, zwłaszcza w przypadku rekordzistki świata na 100 m stylem dowolnym, Britty Steffen. - To niezwykłe - pisali Amerykanie o tym, że Niemka, trenująca zresztą najczęściej za oceanem, pobiła rekord świata należący do Australijki Libby Lenton, walnie przyczyniła się do pobicia rekordów świata w sztafetach 4x100 i 4x200 metrów należących wcześniej do Australijek i Amerykanek. I przekazywali sobie nawzajem maile, łańcuszek wierzących wydłużał się.

W ich listach tkwiła niesamowita moc destrukcyjna. To właśnie Amerykanie i Australijczycy stanowią siłę w pływaniu. Kolejno w Perth w 1998 roku, Fukuoce w 2001, Barcelonie 2003 i Montrealu 2005 najwięcej medali zdobywały te dwie reprezentacje. Na igrzyskach w Atenach obie reprezentacje zdobyły 19 złotych medali w 32 konkurencjach, o innych medalach nie wspominając. Jeśli nawet nie dominują całkowicie w basenie, to na pewno w mediach. Jeżeli oni napiszą w gazetach i powiedzą w telewizji o dopingu cudzoziemców, to musi tak być w rzeczywistości. Madsen więc musiał potraktować zawoalowane i bezpośrednie oskarżenia bardzo poważnie. - Mimo, że są bzdurne, zdecydowałem, że zamówię więcej testów antydopingowych, będę bardziej uważał na to, co się dzieje w basenie i poza nim - powiedział Madsen, który przyznał również, że próbki krwi całej rekordowej sztafety zostały zmrożone tak, aby można je było zweryfikować, gdy zostaną wynalezione dokładniejsze testy antydopingowe.

Brutalne oskarżenia

Podczas środowej konferencji australijskiej reprezentacji w ratuszu miasta Melbourne, słowa znajdującego się w lekkiej depresji Madsena były bardzo wyraźnie obecne. W sprawie dopingu wypowiadały się Liesel Jones i Lenton, czyli największe gwiazdy australijskiego pływania, obecne niemal w każdej reklamie mistrzostw.

Nieprzypadkowo pytanie zadane było właśnie im. Obydwie - Lenton i Jones - są trenowane przez szwajcarskiego trenera Stephana Widmera, co zapewne nie było bez związku z oskarżeniami. I przed mistrzostwami Australii, które były również eliminacjami kadry do mistrzostw świata, właśnie na nie padły oskarżenie o doping. Stały się o wiele potężniejsze w barkach - zauważyli dziennikarze. Prasa australijska zastanawiała się, skąd u nich nagły wzrost mięśni.

- To straszne, że każdy wielki wynik wyzwala tak brutalne oskarżenia. Współczuję Britcie Steffen i mam nadzieję, że nie dotknęły jej zbyt mocno - powiedziała na konferencji Liesel Jones, prawdopdobnie mysląc również o tym przez co sama przeszła w związku z oskarżeniami.

Przed igrzyskami w Sydney Australijczycy głośno mówili o dopingu istniejącym w chińskim pływaniu, wkrótce po fali wpadek chińskich pływaczek. Do dziś z rekordów świata zdobytych pod koniec lat 90, do Chinek należy tylko jeden - Yanyan Wu na 200 m st. zmiennym z 1997 roku. Wszystkie pozostałe zostały pobite głównie przez Australijki i Amerykanki. Tymczasem do dziś najbardziej zadziwiającymi rekordami są obydwa długodystansowe należące do Janet Evans - na 800 i 1500 metrów. Amerykanka pobiła je w 1989 i 1988 roku!

Polska czysta

Problem w tym, że przyłapanie teraz pływaka na dopingu nie zdarza się często. Ba, pływak na dopingu to biały kruk. W porównaniu z kolarzami jest bardziej niewinny niż Bambi w pierwsze urodziny. Bywa, że pływak robi sobie przed treningiem inhalacje - jak np. Łukasz Drzewiński - związane z alergicznym oddziaływaniem chloru. Zdarza się zażywanie aspiryny przez pływaków, uważanej za antidotum na zmęczenie w ciężkim treningu. Nawet namiot tlenowy, który miał wspomagać polskich pływaków według jednej z gazet - jest tylko legendą. Przynajmniej tak twierdzi trener Paweł Słomiński. Reprezentacja w czwartek przylatuje z Brisbane do Melbourne i od razu wskakuje do będącego na uboczu basenu Marine Bay na trening. Wolna od jakichkolwiek oskarżeń.