Hokej przestaje być ubogi

- Długo czekałem na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Kosztowało to niemało, ale nie żałuję. Dzięki utrzymywaniu hokejowej spółki systematycznie wzmacnia się marka mojej firmy obuwniczej - mówi Wiesław Wojas, właściciel kliubu Wojas/Podhale, który we wtorek sięgnął po hokejowe mistrzostwo Polski

Dzięki pojawieniu się w polskim hokeju takich ludzi jak Wojas, współwłaściciel Cracovii Janusz Filipiak, czy prezes GKS-u Tychy Andrzej Skowroński, hokeiści przestają się czuć jak ubodzy krewni w porównaniu nawet z drugoligowymi piłkarzami. Kontrakty na poziomie trzech tysięcy euro nie są już rzadkością w Polskiej Lidze Hokejowej, a dochodzą do nich jeszcze nagrody za sukcesy. - Bez wątpienia ten rok był dla nas udany nie tylko ze sportowego punktu widzenia, ale wiązał się też z rekordowymi dochodami dzięki premiom za zdobycie mistrzostwa Polski - cieszy się kapitan nowotarskich "Szarotek" Jarosław Różański. - Prezes Wojas obiecał też, że wypłaci nam ekstra nagrody, które mieliśmy obiecane za wygranie meczów w sezonie zasadniczym, a sporo ich przegraliśmy - dodał kapitan Podhala

W Nowym Targu skończyły się już czasy, gdy po zakończeniu sezonu - czyli z końcem marca - zawodnicy lądowali na bruku, bo klub brał ich na utrzymanie dopiero od sierpnia, gdy w finalną fazę wkraczały przygotowania do nowego sezonu.

- U nas kontrakty obowiązywały przez 12 miesięcy, zatem każdy mógł się czuć komfortowo - podkreśla Wojas. - Ważne też, że zmieniliśmy zasadę wynagradzania i większość dochodów hokeiści mieli w premiach. Skończyła się zasada, że czy się stoi, czy się leży, zarobek się należy - dodaje.

Życie przeciętnego hokeisty powinno się poprawić jeszcze bardziej od przyszłego sezonu, w którym zacznie wreszcie obowiązywać prawo Bosmana. - Klubów jest dużo, a dobrych hokeistów mało. Dlatego rywalizacja o nich będzie ostra - nie ma wątpliwości trener ComArchu/Cracovii i reprezentacji Polski Rudolf Rohaczek.

- Wiem, że inne kluby będą polowały na zawodników mistrza Polski, ale zamierzamy nie tylko utrzymać ten skład, ale też go wzmocnić - zaznacza prezes Wojas, który zamierza zorganizować w Nowym Targu turniej finałowy Pucharu Kontynentalnego (odpowiednik piłkarskiego Pucharu UEFA). Jeśli by się udało, do Polski przyjechałyby czołowe drużyny z hokejowych potęg - Rosji czy Finlandii.

Transmitowane w TVP 3 i TVP Sport mecze play-off cieszyły się sporą oglądalnością, trybuny zapełniały się kibicami. - Jest dobry moment dla hokeja. Trzeba go wykorzystać i przekuć na sukces nie tylko marketingowy - znalezienie sponsora dla ligi, ale też sportowy - bez oglądania się na PZHL spróbujmy przyciągnąć do naszej dyscypliny dzieci także z biedniejszych rodzin - apeluje trener mistrzów Polski Wiktor Pysz.

Budżet najlepszego w tym roku Wojasa/Podhala powinien się zamknąć kwotą 1,8 mln zł. Większym (2 mln zł) dysponował ComArch/Cracovia, ale sporą część tej kwoty klub wydał na zorganizowanie drużynie meczów i treningów w Katowicach w okresie gdy krakowskie lodowisko było remontowane.